Więcej zysków niż strat

/
1 Komentarzy
Czy wiecie, że mózg to najbardziej energochłonny ludzki organ? Jest niewielki, waży ledwo trochę ponad kilogram, ale to on konsumuje prawie 80% wdychanego tlenu i lwią część glukozy. Trudno się więc dziwić, że jako organ zarządzający tym interesem, który zwie się ludzkie życie, dba o to by się nie przepracować. Oszczędza swoje siły, czas i nie znosi rewolucji, które z jego punktu widzenia, są zwykle tyko stratą czasu i przerobowej mocy.

U progu połowy stycznia, warto siebie spytać, dlaczego nie udają się nam te wszystkie zmiany i cuda, które sobie obiecujemy na początku roku?  Te postanowienia, które mówią, że teraz wreszcie, lub teraz już nie. Czemu większość z nich staje się tylko smutnym wyrzutem sumienia? Dlaczego nasz organ zarządzający, mówi nam po pewnym czasie: "ależ daj spokój, nie zawracajmy sobie tym głowy"? 
Zwykle dlatego, że nasza motywacja zbudowana jest na marniutkich podstawach i dlatego, że dana sytuacja generuje tylko deficyty -  benefitów narazie nie widać.  

Maciej Bennewicz, coach, autor wielu książek o rozwoju osobistym, pisze, że "stary wzorzec jest aktywny, dopóki koszty jego zmiany są wyższe od profitów". Póki dla mózgu istnieje wyłącznie harówka, póty cała sprawa wydaje się być tylko stratą czasu. Być może przez jakiś czas uda nam się przekonywać samych siebie, że warto, że trzeba. Jednak prędzej czy później dojdziemy do tych samych wniosków co nasz mózg i ekonomiści: jeśli coś generuje tylko koszty, żadnych zysków, szkoda sobie tym zawracać zwoje. 

Dobra wiadomość jednak istnieje. Z oporami własnymi i własnego umysłu, można sobie stosunkowo prosto poradzić. 

Kiedy zachowanie, zmiana, której pragniemy kojarzy nam się z przyjemnością i zyskiem, znacznie łatwiej nam znieść ciężką pracę. Nagroda osładza trudy. Dlatego o każdej życiowej rewolucji należy myśleć przede wszystkim w kategoriach ZYSKÓW, a nie strat. 
Wtedy droga do celu jest znacznie prostsza i przyjemniejsza. I naszemu mózgowi, też z nami po drodze.




Zobacz również

1 komentarz:

  1. Jak marniutka motywacja, to marniutkie efekty;)
    Każda zmiana niesie za sobą i zyski i straty i koncentrowanie się na zyskach daje siłę, ale świadomość ewentualnych strat daje z kolei gotowość na ich poniesienie.
    Najgorzej jak widzimy tylko białe i jak się czarne po drodze do celu pojawi (a pojawia się zwykle dość szybko), to nas powala na łopatki.
    A jak widzimy tylko (albo w większości) czarne, czyli skupiamy się na stratach i niedogodnościach, to znaczy, że nasza motywacja nie była dobra i trzeba szukać mocniejszej, jeśli się chce oczywiście zmiany dokonać.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)