Pod tym samym niebem

/
9 Komentarzy
No i jest. Przyszedł. Świat nie stanął w miejscu. Ani z niego nie ruszył od nowa. W gruncie rzeczy nic się nie stało, bo przecież życie nie dba o daty i koniec z początkiem mieszają się płynnie, właściwie rzadko wiadomo co jest co. 

Penny Thornton, astrolożka brytyjska, która układała horoskopy dla księżnej Diany, pisze:

"Większość z nas pierwszy dzień roku widzi jako początek nowej drogi. Składamy sobie przyrzeczenia, podejmujemy decyzje i w głębi duszy mamy nadzieję, że nadchodzące 12 miesięcy będzie lepsze niż ostatnie. Jednak kosmos nie dba o kalendarze: planety nie przegrupują się 1 stycznia i gdy 31 grudnia wybije północ, nie ruszą w inną drogę. Będą dalej krążyć po swoich orbitach, od czasu do czasu wejdą w nocy znak, zmienia kierunek i utworzą nowe aspekty. W ten zawoalowany sposób próbuje powiedzieć, że 1 stycznia ów nowy zachwycający układ gwiazd, który w magiczny sposób wszystko co złe zamieni w dobro, nie pojawi się, będziemy tkwić pod tym samym niebieskim sklepieniem."

Nie wierzę w ślepy los, ani w przeznaczenie z opaską na oczach. To, że nie na wszystko mamy wpływ, nie zmienia wcale faktu, że na wiele rzeczy mamy i tylko od nas zależy co z nim zrobimy. 
Życie jako droga, życie jako proces, nie zaczyna ani nie kończy się w okolicach Sylwestra. Potrzebujemy czasem jakiejś cezury -  czegoś co symbolicznie pozwoli nam zakończyć jakiś etap i rozpocząć inny, ale warto świadomie wskazywać na kierunek w którym chcemy iść i z premedytacją i uwagą zostawiać za sobą wszystko to co jest nam zbędne i niepotrzebne. Z tyłu głowy dobrze tylko mieć tę jedną myśl: że samo nic się nie zmienia. 

Zamiast sztywnych planów i postanowień, które nic nie wniosą, zastanówcie się dziś jak byście chcieli się czuć w tym nowym roku. Czego Wam  najbardziej potrzeba w sensie emocjonalnym? Jak budować relacje, które się liczą? Jak być tym, kim chce się być?  

To dobry punkt wyjścia. Do wszystkiego :) 


Za :https://www.facebook.com/therandomactsofkindnessfoundation





Zobacz również

9 komentarzy:

  1. Elizabeth: Małgosiu, zgodnie z tym , co napisałaś "jak byście chcieli się czuć" chciałam poczuć się wzniośle, więc wybrałam się na koncert noworoczny do Wiednia ( z tvp 2) i było booosko:))) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, tak, żadnych planów, trzeba żyć, a nie planować życie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystkiego dobrego, Gosiu. Jestem głęboko przekonana, że z Twoim nastawieniem, potrafisz to sobie świetnie zorganizować :o) I trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawie,dozo tu pisze sie , a bardzo malo o bólu straty.Zalosc?Empatija?Czy zbyt wysoka odopwiedzialnosc za czyjes losy?Ta ból istnieje i kazdy pozytyw obok wyglada jak falsz, bo wiesz ze ktos odczuwa(lub nieodczuwa juz wohule) ten bol , a ty niejestes w stanu pomoc..Zazdroscze ludziom ktorych zycie nie szturmuje w taki sposob,wtedy optymizm niedziala, tylko cierpienie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Szczęśliwego Nowego Roku! :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)