Słowa mają moc - biblioterapia

/
4 Komentarzy



Proza nie Prozac jest receptą. Literatura, nie lit - pisał Blake Morrison, w The Guardian. I w tych słowach, można by zawrzeć właściwie cały sens biblioterapii - czyli wspierania, leczenia przez ukierunkowane czytanie. Mimo, że termin ten istnieje od prawie 100 lat, to ciągle jest mało znany i w społecznej świadomości słabo rozpoznawany. 


Biblioterapia to nie terapia Biblią ( chociaż Biblia może być oczywiście także traktowana jako dzieło literackie i używana do pracy biblioterapeutycznej), to nie cudowna recepta na wszelkie ludzkie bolączki, ale użyteczne i tanie narzędzie, które w bardzo skuteczny sposób wpływa na samopoznanie czytelnika, kształtuje jego postawy i sposób myślenia, a także odrywa od codziennych trudności, pomagając w zdobyciu niezbędnego dystansu. 


Jak to działa? Czy działa? Czy są na to jakieś wiarygodne dowody na działanie biblioterapii? 

Już starożytni Grecy znali i stosowali pojęcie katharsis, czyli nagłego odkrycia, iluminacji, która wywoływała wielkie emocje i prowadziła do uruchomienia procesu uczenia się czegoś nowego o sobie i świecie. Ta "eureka" sprowokowana obcowaniem z dziełem sztuki, w tym także dziełem literackim, pomagała czytelnikowi w rozprawieniu się z własnymi ograniczeniami, odkryciu nowych rozwiązań, uporaniu się z ciężarem emocjonalnym. W konsekwencji prowadziła do zmniejszenia odczuwanego napięcia i poprawy stanu samopoczucia i stanu ogólnego. Człowiek, w gruncie rzeczy nie zmienił się tak bardzo przez ostatnie 3000 lat. Ciągle jesteśmy tymi samymi ludźmi, i dziś może nawet bardziej niż kiedyś, potrzebujemy regularnego katharsis. 


Gdzie stosuje się biblioterapię?

Biblioterapię stosuje się w medycynie, w psychiatrii, wspiera ona chorych na choroby przewlekłe, na raka, ale rzecz jasna, ma także zastosowanie w sprawach i stanach mniej ostatecznych. Poszukiwanie sensu życia, odczuwanie szczęścia, sposoby radzenia sobie z kryzysem, kształtowanie obrazu własnego ja, budowanie relacji z innymi -  to wszystko tematy, które przewijają się od wieków w literaturze i które w skuteczny i łatwy sposób, możemy implantować sami sobie, po to, by zwyczajnie lepiej i lżej żyć. 

Josif Brodski, jeden z największych poetów i eseistów XX wieku, pisał, że większym przestępstwem, niż palenie książek jest nieczytanie ich. 

Tej zbrodni jest winnych ponad połowa współczesnych Polaków. Poprzez odwrócenie się plecami od książek, w stronę telewizji i migającego barwnie ekranu komputera, robimy krzywdę nie książkom i pisarzom, ale sami sobie. To z czym obcujesz, to co tworzy twoją codzienność, staje się dzień po dniu, słowo po słowie twoim własnym światem, twoją rzeczywistością. Warto wybierać to co nas wzbogaca, a nie wyłącznie to, co nas ciągnie w dół i sprawia, że rośnie w nas złość, zgorzknienie i poczucie otumanienia. 

W Wielkiej Brytanii, USA książki przepisuje się czasem na receptę, tak jak wspomniany we wstępie Prozac. Oczywiście nie zawsze będą jedynym lekarstwem, ale ich rola jest nie do przecenienia. 

Biblioterapii można oddawać się samemu, można to robić również w wielu miejscach w Polsce. Informacje o wydarzeniach związanych z książkami i wspieraniem poprzez czytelnictwo oraz o samej idei, można znaleźć miedzy innymi na stronie Polskiego Towarzystwa Biblioterapeutycznego. 



Słowa mają moc i chociaż nie należy jej wyolbrzymiać, to dobrze jest ją docenić. 



Zobacz również

4 komentarze:

  1. Książki rzeczywiście są wspaniałym lekiem na duchowe bolączki. I dobrze, że można czytać je w wersji elektronicznej, gdy z wiekiem wzrok już nie ten...

    OdpowiedzUsuń
  2. Może nie telewizja, ale film też może mieć wpływ terapeutyczny :-)
    Ale co do książek też się zgadzam i karcę siebie, że trochę je zaniedbuje :-o

    OdpowiedzUsuń
  3. Mają! I to jeszcze jaką moc mają!
    Osobiście się o tym wiele razy przekonałam!
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak się korzysta z mózgu, to książki, wszelakie polecam !

    A tutaj... w sekrecie... tekst dla Polaka, który żyje tylko sercem bez umysłu.... ciii.... to tajemnica, nikt nie może Nas usłyszeć, bo żyjesz w najlepszy możliwy sposób, więc jest ryzyko, że podsłuchują :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)