Rzecz o zwyczajnym szaleństwie

/
4 Komentarzy



Zawsze wiedziałam, że nie jestem normalna -  a Manfred Lutz, tylko utwierdził mnie w tym oczywistym przekonaniu. Bo co oznacza normalność? Równanie do ogółu, który jest tak różny, że nie da się go uśrednić żadną metodą statystyczną? Sposób życia, który oprawia się sam w mgiełkę jedynie słusznego? Wymogi politycznej poprawności, które zamykają usta wtedy, kiedy wypadało by krzyczeć o pomstę do nieba? 
Jeśli normalność oznacza nudę, szarość, wieczne samozadowolenie, lub brak refleksji nad czymkolwiek co ważne dla kondycji ludzkiej, to tak, stanowczo nie jestem normalna. Ani Ty, drogi czytelniku. Witaj wśród nienormalnych! Wśród wrażliwców, wśród poszukiwaczy, rewolucjonistów, tych, którym nie jest wszystko jedno. Usiądź i rozgość się. Czuj się jak w domu. Stanowczo nie jesteśmy tacy jak większość! 

Leczymy nie tych, co trzeba

Manfred Lutz, psychiatra, ordynator kliniki psychiatrycznej w Kolonii i autor książki "Szaleństwo! Leczymy nie tych, których trzeba", wysnuwa śmiałą acz zaskakującą w swej trafności tezę: naszym problemem, społecznym "wrzodem" są właśnie normalni. Ci wszyscy, którzy za takich się uważają. Ci którzy, idąc w konkret, palą instalację artystyczną w stołecznym mieście, rzucają chodnikowymi płytami, czy wierzą w brzozy, co stały nie tam gdzie trzeba. Podżegacze wojenni, terroryści, ludzie dopuszczający się przestępstw gospodarczych, maniakalni egoiści czy topowi narcyzi.  Z punktu widzenia psychiatrii są szalenie normalni.  Nikt ich nie leczy.  Z punktu widzenia etyki i zdrowego rozsądku, może i powinno się ich określić mianem szaleńców, ale w gruncie rzeczy, są przerażająco, szalenie, normalni! Żaden psychiatra nie stwierdziłby ich niepoczytalności! Nie ich odosobniono w zakładzie zamkniętym, z drzwiami bez klamek! Nie ich postrzegamy, jako nienormalnych! 

Powszechne, zwyczajne, niezwyczajne

Odchodząc od rozważań o całkiem zwyczajnym szaleństwie, nie sposób nie dojść do tych, których uważamy za prawdziwie szalonych. Do wrażliwców i nieszczęśników, których dopadła choroba. 
Przyjaciel Lutza, Dr Hirschausen, pisze we wstępie do jego książki, że "jeśli uświadomimy sobie, jak często tak skomplikowane i niemylne urządzenie  jakim jest komputer zawiesza się podczas pracy, przestaje nas dziwić, że zaburzenia psychiczne należą do najczęstszych w ogóle." 

To prawda. Szacuje się, że w zachodnim społeczeństwie, w skali całego życia, na depresję choruje od 18 do 27 % osób. Prawie 30 osób na 100! Na dwubiegunowe zaburzenia afektywne od 1 do 8%. Na schizofrenię ok 1 % populacji. Jeśli do tego dodać różne stany lękowe, neurozy, uzależnienia, zaburzenia odżywiania z bulimią i anoreksją, okaże się, że są to liczby niebagatelne. Ze statystyk, do których dotarłam wynika, że do szpitali psychiatrycznych w Polsce trafia rocznie około 1,5 mln osób. Ile nie trafia, bo leczy się ambulatoryjnie, albo w ogóle się nie leczy? Najwyższy czas zdjąć z nich odium "szaleństwa" i pozwolić dojść do zdrowia i siebie w świętym spokoju. Tymczasem zajmijmy się lepiej szalenie normalnymi, bo to oni, jak słusznie pisze Lutz, są często naszym prawdziwym, społecznym kłopotem. 
Nietzsche pisał, że "Szaleństwo jest w przypadku jednostki rzadkością, ale w przypadku grup, partii, narodów i czasów jest regułą" . Historia zdaje się potwierdzać te słowa. Dlatego, moi Drodzy Czytelnicy, nie równajmy do koszmarnej normalności, nie wstydźmy się swojej odmienności i wrażliwości. Nie bójmy się mówić NIE!.

 Jeśli bycie normalnym ma być nobilitacją i laurką  -  to dziękuję serdecznie, pozostanę nienormalna. I za Jonaszem Koftą powtórzę: " Kiedy się dziwić przestanę, będzie po mnie". 








Zobacz również

4 komentarze:

  1. swiete slowa.Przypomina mi sie wiersz-badzcie pozdrowieni nadwrazliwi...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem nienormalny, wiiii.... :)

    REWOLUCJA!!

    OdpowiedzUsuń
  3. zdarza mi się być crayzolką, szczególnie gdy przebywam z moją siostrą, głośno śpiewamy jadąc samochodem, robimy orzełki na śniegu, śmiejemy się do łez z rzeczy wiadomych tylko nam, wtedy czuję się szczęśliwa - dobrze mieć drugiego wariata obok siebie ;)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)