Gorzej niż sraczka

/
12 Komentarzy
Foto: bubblews.com


Chodzę sobie i myślę o tym życiu. O rozwoju. O sukcesie. O sile i jej braku. O determinacji i słabości, o przeszkodach i mostach. Od tego myślenia czasem boli głowa. Wierzcie mi lub nie, ale myślenie bywa zmorą. Wirusem gorszym od przysłowiowej sraczki, który czepia się i nie puszcza latami. Niektórych nie puszcza nigdy.(Daj Boże!) 


Myśleć jest niewygodnie, myśleć jest czasami strasznie, ale NIE myśleć: to jest dopiero nieszczęście. W krótkich przerwach od myślenia, niemyślenie bywa zbawienne i działa wręcz terapeutycznie. Ten kto nigdy nie przestaje myśleć, ten prędzej czy później utonie w swoich myślach jak w stawie. Na nic machanie rekami, na nic konwulsyjne ruchy bioder. Umysł przepełniony jest jak samochodowy bak. Bardziej do pełna nie da rady. Wyleje się, zapali, będzie dym. 

Jak masz za dużo, usiądź i nie myśl. Odganiaj myśli niewybrednie, używaj rąk i nóg, a jak trzeba to wrzaśnij, niech idą won. Wrócą jak będzie trzeba, a tymczasem odpocznij. Myślenie szkodzi w nadmiarze, w niedomiarze szkodzi jeszcze bardziej. 

Z tego myślenia, co to dopada mnie bez przerwy i ciągnie za rękaw, zawsze wynika dla mnie coś niespodziewanego. Bo niby dawno wiem, a przecież nie wiem. Niby to oczywiste, ale przecież do tej pory pływałam ledwo po powierzchni. Niby dwa razy dwa jest cztery, ale co z tego. 

Czasem na wierzch wypływa taka myśl, takie zdanie, które wiele zmienia, które sprawia, że trybiki w głowie zaczynają wpadać na swoje miejsce, a logika przypadku układa się w słowa, które znaczą wszystko. Dla mnie. Dla Was nie muszą. Weźcie moje, albo wymyślcie własne. 

****

"Ona ma siłę, nie wiesz jak wielką"

Choćby się słaniała na nogach, choćby działała jak w malignie, to jak się uprze, to da zaprze, to da radę. Wszystkiemu podoła, wszystko zniesie. 

 Obserwuję na co dzień kobiety. Wiele kobiet. Te piękne i te takie sobie, te pewne siebie i te, które zapomniały dawno, że każda ma to "coś". 

Obserwuję je i widzę jedno: w kobietach jest nieprawdopodobny potencjał. 

Kobiety są niesamowite. Czasami patrzę na nie i czekam kiedy zaczną świecić. Buzuje w nich energia i siła, która naprawdę może zmienić ten świat. Nie wojną i nie rokoszem. Czymś więcej. Czym? Jeszcze nie wiem, ale wiem, że mam rację. 

Tak, Ty też to masz. 

****

Kto z Was zmaga się z trudną sprawą? Kto latami próbuje rozwiązać nierozwiązywalne? Miesiącami szukając wyjścia, mówiąc: "to się w końcu musi udać, wszystko się kiedyś ułoży" itp? Gdybyśmy energię, którą wkładamy w sprawy beznadziejne, włożyli raczej w to, co naprawdę warto budować, to świat pełen byłby ludzi, którzy na drugie mają "Sukces". 

Często największa odwaga to odpuścić. Ukłonić się, podziękować za doświadczenie i powiedzieć:  "od dziś już się w tym nie babram", "To nie moja wojna, nie  moje klocki" - idę na swoje podwórko." 

Na nic modlitwy do świętej Rity, patronki spraw beznadziejnych.  Na nic ból i łzy. Jak się nie da, to się nie da. Nie zmienisz drugiego człowieka, nie wymażesz przeszłości, nie zrobisz cudu, ludzkimi rękami. 

Możesz zaakceptować. 

Możesz iść gdzie indziej. Możesz się wypiąć i powiedzieć: BASTA.  To co jest możliwe, jest możliwe. Wiesz dobrze w środku, jak odróżnić jedno od drugiego. Przestań się okłamywać, wszystko będzie jasne.  

Tak, to też o Tobie. 

****

Droga do sukcesu, jest zawsze w budowie. 

Sam zdecyduj, czy nią pójdziesz.




Zobacz również

12 komentarzy:

  1. Nawet nie wiesz, jak bardzo o mnie. Dziękuję!

    OdpowiedzUsuń
  2. Elizabeth, bardzo mądry ten blog, codziennie tu zaglądam i uczę się lepszego życia, dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elizabeth??? Mam na imię Małgosia, nie wiem skąd ta Elizabeth;)

      Usuń
    2. Małgosiu, Elizabeth to moje imię, piszę je żeby odróżnić komentarze

      Usuń
  3. Rewelacyjny tekst!!! I trafiony dziś u mnie w sedno!!! "Często największa odwaga to odpuścić. Ukłonić się, podziękować za doświadczenie i powiedzieć: "od dziś już się w tym nie babram", "To nie moja wojna, nie moje klocki" - idę na swoje podwórko."
    Mam nadzieję, że Ci ta sraczka myśleniowa nie minie nigdy!!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mocny tytuł, ale jak zawsze dające do myślenia. Pozdrawiam ciepło:) Ania Z.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mój mąż mawia, że moim problemem jest to, że za dużo myślę. Coś w tym jest ;)
    Brakuje mi jednak tej mądrości w rozeznaniu, kiedy trzeba się poddać i odpuścić, a kiedy poddanie się będzie zbyt szybkim zarzuceniem tematu (a tyle można było jeszcze zrobić). I to jest chyba mój największy problem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znów wpis dokładnie dla mnie w tym momencie. Nie tylko kobiety, wszyscy mamy w sobie wszystko, czego potrzebujemy, tylko często o tym nie pamiętamy. I właśnie kiedy te trybiki wskoczą na właściwe miejsce, to się okazuje, że wiedzieliśmy od zawsze.
    A co do kobiet: z tymi stereotypowo dziewczyńskimi koleżankami mi nigdy nie było po drodze. Zaprzyjaźniać się z kobietami mi trudniej, jakoś to sobie tłumaczę atawistycznym, ewolucyjnym mechanizmem, który nakazuje trochę konkurować.Chociaż to pewnie nie do końca tak, kwestia jest bardziej złożona i może tylko moja. Zdarzało mi się też, że chciałam dobrze, ale palnęłam słowa bez namysłu, które koleżanka odebrała inaczej i do dziś nie wiem, czy przekonały ją tłumaczenia, że naprawdę zwyczajnie nie pomyślałam tego, co sobie wyobraziła. A wczoraj to kobieta okazała się tą, która zareagowała dokładnie tak, jak potrzebowałam. Nie chodzi o to, że zareagowała, wysłuchała. Chodzi o to, że dzwoniąc wieczorem zadała dokładnie takie pytanie, jakie potrzebowałam usłyszeć, a potem zamiast mi pozwolić się niekonstruktywnie użalać, to słuchała i mówiła, przerywając rożnymi głupotami i pobocznymi wątkami. Tak jak ze mną postępować trzeba - nie można pozwolić się rozkleić, żadnego głaskania po główce, ale najpierw przywołać do porządku, potem przytulić. Tak, kobiety są wspaniałe. Ale mężczyźni też. Ludzie są wspaniali, po prostu. :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)