W drodze do szczęścia

/
3 Komentarzy
"Szczęście - którego wszyscy - na ogół po omacku - szukamy (...) to posiadanie największych wewnętrznych skarbów. Ci, którzy je osiągnęli, są jeszcze śmielsi w obietnicach niż twórcy, sloganu: "Szczęście jest na wyciągniecie ręki". Poszukującym szczęścia i prawdy mówią wprost: "To czego szukasz, jest bliżej niż czubek twojego nosa, jesteś u celu, zanim uczynisz pierwszy krok. Wystarczy, że zatrzymasz na chwilę, swój rozgadany, rozintelektualizowany umysł. Nie ma znaczenia, czy jesteś biedny, czy bogaty, mądry czy głupi, wykształcony, czy niewykształcony, zdrowy czy chory, młody czy stary, piękny czy brzydki, twoje szczęście jest bliżej niż na wyciągnięcie ręki." Ale mało kto wierzy tym dobrym, mądrym ludziom o uśmiechniętych, wszystkowiedzących oczach. Chętniej wierzymy w szczęście, które rzekomo mamy osiągnąć dzięki kredytowi na nowy samochód "  W. Eichelberger -"Życie w micie"

W sobotę zaczynam z pierwszą grupą "Projekt szczęście". Z wielką ciekawością, radością i nadzieją. W ramach przygotowań czytam więc Platona, Arystotelesa, i rzeszę innych, którzy mają dużo do powiedzenia w temacie. Słupek książek przy moim biurku i łóżku rośnie w zatrważającym tempie. Z wszystkim nie zdążę, choćbym miała przed sobą lata. Wnioski? Wszyscy piszą właściwie to samo. Pragnienie szczęścia jest czymś ogólnoludzkim. Poczucie bycia nieszczęśliwym, często ma wielu ojców, ale jedną istotną przyczynę. Zaczyna się wtedy, kiedy tracimy kontakt ze sobą. Kiedy zasłaniamy istotę swojej szczęśliwości zasłoną dymną, którą dostajemy od świata. Ubieramy się w "muszę, powinienem, trzeba, zawsze się tak robi". Stajemy się zakładnikami pewnego określonego stylu życia, stylu postępowania, postrzegania świata i relacji z nim. Oddajemy odpowiedzialność za własne szczęście w ręce kogoś innego, odkładamy je w zarządzanie rzeczom, instytucjom i tym wszystkim skomplikowanym warunkom, które rzekomo stoją nam na drodze do tego, aby wreszcie stać się prawdziwie szczęśliwym. 
"Nie ma drugiego obowiązku, który byśmy tak bardzo lekceważyli, jak obowiązek bycia szczęśliwym."  - pisał szkocki powieściopisarz i poeta, Robert Luis Stevanson. Sądząc po epidemii "nieszczęśliwości", którą obserwuję naokoło, przez ostatnie sto lat, sprawa pogorszyła się diametralnie. 

Nie ma jednej, jedynej rzeczy, która uczyniłaby nas szczęśliwym raz na zawsze. Żaden książę, żadna królewna, żadna praca, nagroda, sukces, nie mają tej mocy. Mogą być kroplą w oceanie naszego dobrego samopoczucia, ale nie zastąpią bezmiaru wód.  Tal Ben Shahar, profesor Harvarda, pisze:  "Szczęśliwe - czy też szczęśliwsze - życie rzadko kiedy rozpoczyna się od nadzwyczajnego zdarzenia o niebagatelnym znaczeniu, jest ono bowiem nieustannym stawaniem się, stawaniem się coraz szczęśliwszym - doświadczenie po doświadczeniu, chwila po chwili. Chcąc urzeczywistnić potencjał najwyżej wartości, jaki niesie ze sobą życie, musimy najpierw przyswoić sobie prawdę, że to już wszystko - że wszystko, czego możemy oczekiwać od życia, to codzienność, zwyczajność, fragmenty mozaiki. Jesteśmy szczęśliwi, gdy radość i sens życia potrafimy czerpać z towarzystwa bliskich nam osób, z nauki czegoś nowego, z pracy nad interesującym projektem. Im bardziej wypełniamy swoje dni takimi przeżyciami, tym szczęśliwi się stajemy. To wszystko, cała tajemnica."

Proste? Proste! Cudowne? Cudowne! Ach! Nie mogę się doczekać! :)





Zobacz również

3 komentarze:

  1. Bo szczęście nie czeka gdzieś daleko, za siódmą górą, za siódmą rzeką. Ono jest tu, w zasięgu myśli. Wschodzi i grzeje, gdy - zrozumiawszy, kim jestem - podążam spokojnie za sobą. Proste? Proste! Cudowne? Oj, naprawdę cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A może Ci ladni ludzie, modnie ubrani jeżdżący swoimi wygodnymi i szybkimi samochodami, posiadające zlote karty płatnicze i zastanawiający się czy weekend spedzic w Barcelonie czy Paryżu są szczęśliwi? To że nie zauważają kwitnacych kwiatów, przekwitujacych roslin czy nie czują zapachu konwalii to nie znaczy że nie sa szczesliwi? Nie wiem, trochę pytam sama siebie, troche Ciebie? Mam wrażenie, że coraz częściej mówimy, (albo ja czytam takie artykuły) o zagubieniu i samotności ludzi pracujacych ponad normę, robiacych karierę, czyli przeważnie tych z większymi możliwościami na konsumpcje życia na lepszym, przynajmniej materialnie poziomie, niż inni. Nie sprowadzam życia do pieniędzy, ale z wiekszym portfelem latwiej ''zakupic'' sobie pomoc, jeśli takiej potrzebujemy, niż ktoś kto ma prace np w sklepie spożywczym. Albo poprawić sobie nastrój nowym tabletem czy zegarkiem. Zastanawiałam się dziś nad tym obserwujac ''sąsiadów'' w korkach. Może to co dla nas jest szczęściem, dla nich wcale by nie bylo i vice versa. Wiem, wiem każdy musi odnaleźć wlasne, ale mam dziś taki dzien filozofowania, pomimo że to rzadkosc u mnie....I caly szkopuł w tym, że tu nie o mnie mowa :) Milego dnia Ania G

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)