Małe szanse, duże mozliwości

/
6 Komentarzy


Demostenes był jąkałą. Słowa grzęzły mu w gardle, zaczepiały o zęby, urywały się w połowie i wypadały z ust niekompletne, rozczłonkowane, rozpaczliwie szukające wsparcia i zrozumienia. 


Ale Demostenes się uparł. "Co za osioł"  - mówili. Tyle jest zawodów na "O", a jeszcze do tego cały alfabet! Tyle rzeczy można robić w życiu bez otwierania ust, a ten się zaciął na jednym i mówił, że dopnie! Stanął w drzwiach, przez które wypchnięto go kopniakiem i syczał, że ani o krok. Chodził nad morze, wkładał do ust kamienie, przemawiał do fal. Wariat -  mówili Ci najmniej życzliwi. Marzyciel - Ci, którzy życzyli mu dobrze, chociaż nie wierzyli w żadne powodzenie. 

Został oratorem. Największym. Słowa, które wypowiadał nabrały mocy, zdolne wywoływać wojny i obalać królów. Dopiął swego, zwyciężył. 

Takich jak on było wielu. Uparciuchów i szaleńców. Wytykanych palcami, obśmiewanych przez tłumy, zaciskających zęby i idących swoją droga. 

"Małe szanse, są często początkiem wielkich przedsięwzięć" - mówił. Miał rację.




Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Dziękuję za wpis, pojawił się jak zwykle "na czas", właśnie teraz, gdy i mnie widzą takim osłem;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Luli,
    to pokrzepiające , że jest nas więcej;) Mam ochotę wystawić dwie ręce do góry i krzyknąć: ja! ja też;)!!!!!
    Buźka!

    OdpowiedzUsuń
  3. Inspirujące, kojące, i dla mnie. Dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję za Twoje wpisy. Czas nie sprzyja wierze w siebie, ale próbuję.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)