Prosta prawda i konkurs

/
17 Komentarzy

"Wszystko wokół ciebie zostało stworzone przez ludzi, którzy wcale nie byli mądrzejsi od ciebie. I ty też możesz dużo zmienić, możesz zbudować coś swojego z czego będą korzystali inni ludzie. Możesz to życie cały czas modelować, wpływać na jego jakość. Największym zadaniem człowieka jest otrząśnięcie się z przekonania, że życie jest takie jakie jest, i że nic nie da się zrobić.  Otóż da się i to dużo! Możesz zostawić swój znak po sobie na ziemi. I kiedy odkryjesz tę bardzo prosta prawdę, to nigdy już nie będziesz taki sam,bo ona cię odmieni i da ci siłę." 
Steve Jobs

***

Od tego słowa, które mówi, że to DA SIĘ ZROBIĆ zaczyna się wszystko. Dla mnie rozpoczęło się pisanie bloga i pisanie książki. Wierzę, że to jest moja cegiełka -  coś istotnego, coś co ma znaczenie i co pozostanie, w przestrzeni, w sercu, gdzieś tam gdzie mieszkają sprawy, które definiujemy jako kluczowe dla naszego życia i świadomości.  

Zapraszam Was do podzielenia się tym co dla Was jest ważne, tym co uważacie za swój znak, za swoją cegiełkę, tym co czyni Was wyjątkowymi. Napiszcie o tym w komentarzu. W dwóch zdaniach, w jednym, w jedenastu. Pozwólcie się zidentyfikować ( pozostawcie pseudonim, imię itp.) Spośród wypowiedzi, które pozostawicie do najbliższego piątku włącznie wybiorę 2, które nagrodzę egzemplarzem mojej książki. 

A tych, którym nie chce się pisać, albo nie wierzą w łut szczęścia zapraszam na Allegro. Książka czeka. Pachnie pięknie :)  

Powodzenia! 


"Bajki o życiu" polecają: 









Zobacz również

17 komentarzy:

  1. Co jest dla mnie ważne? Tak hasłowo to jakość a nie ilość, dobre relacje oraz spokój (i ten wewnętrzny i ten wokół). Te trzy hasła zawierają w sobie bardzo dużo, ale też niejako nachodzą na siebie.
    Mój znak? Niepoprawny optymizm i szeroki uśmiech oraz empatia. Uczę córkę uważności i cieszy mnie każdy przejaw tego, że uczennicę mam zdolną :) I to byłaby ta moja cegiełka dla świata. Pielęgnowanie relacji, dbanie o piękno wokół, które zaczyna się np. od podniesienia z ziemi leżącego tam śmiecia i wrzucenie go do pojemnika. Ostatnio jestem pozytywnie zafiksowana w temacie książek dla dzieci i tą pasją również dzielę się z innymi tzn. starannie dobieram prezenty, doradzam innym w wyborze i staram się jak najwięcej czasu spędzić w ten sposób z własnym dzieckiem :) To tak pokrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wazne jest zeby zdac sobie sprawe, ze dzisiejszy dzien dzien juz nigdy sie nie powtorzy i dobrze wykorzystywac dany nam czas. Dla mnie oznacza to robienie rzeczy, ktore sprawiaja mi przyjemnosc (mi, a nie calemu swiatu) i swiadomosc bycia tu i teraz. Wazne jest nie bac sie i nie martwic na zapas, bo to zamyka nam wiele drzwi i bardzo ogranicza.
    Dzieki takiemu podjesciu do zycia od jakiegos czasu (nareszcie!) nie boje sie siadac za kolkiem, zainteresowalam sie fotografia, rysuje (nie umiem ale bardzo lubie), slucham muzyki powaznej i nie sprzatam, kiedy mi sie nie chce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dla mnie ważna jest miłość, stałość w decyzji trwania przy drugiej osobie, zaangażowanie, porozumienie, przyjaźń, wsparcie, bliskość, intymność, prawdziwa postawa, uśmiech wobec wszystkiego co nas spotyka etc. etc. Otrzymuję to od męża i staram się wysyłać to samo w świat (jemu i innym ludziom). Chcę stać się podobna do kropelki wody, która gdy wpadnie na taflę wody, tworzy kręgi, które rozchodzą się dalej i dalej. To moja metoda na przestawianie atomów we wszechświecie po swojemu. Puszczać w świat to dobro, którego się doświadcza.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem w trakcie poszukiwania, co mogę po sobie zostawić i czemu chciałanym poświęcić tę część moejgo życia. Mam przeczucie, a nawet pewność, że coś takiego mojego gdzieś jest - muszę to tylko odnależć. I wiem też nie będą to dzieci, bo ich nie jest mi dane mieć. Nie będzie to dom, w którym teraz jesteśmy szczęśliwi, bo po naszej śmierci ktoś obcy w nim zamieszka, ktoś kto nie będzie znał nas i anszychwspomnien związanych z tym domem. Kiedy myślę o tym, co będzie kiedy mnie już nie będzie, wiem że nie chcę zostawić tej pustki, która teraz widzę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku chciałam podziękować, gdyż pytanie "co po mnie zostanie?" nakłoniło mnie do nie lada refleksji.Zgadzam się w pełni z tym, że każdy po sobie zostawia jakiś znak.Nawet nie jeden... Świadomie lub nieświadomie.Jeśli, więc lubisz się uśmiechać, to uśmiechaj się do pani z czerwoną torebką, którą mijasz na ulicy.Do znudzonej pracą kelnerki w pobliskiej kawiarni.A nawet do dziecka z wózka w zatłoczonym, wiozącym Cię znów do ponurej pracowej rzeczywistości autobusie.Ludzie mają szansę dzielić się sobą na każdym kroku i czynić ten świat bardziej kolorowym.Tylko niestety o tym coraz częściej zapominają lub przytłoczeni codziennością już nie mają ochoty się uśmiechać.Ja wyczuwam często takich ludzi...I wtedy lubię zostawić im część siebie-uśmiech.I co się okazuje?Że poważny 50-letni pan w czarnym garniturze, który myśli tylko o bilansach zysków i strat w swojej firmie i zgubił gdzieś dawno uśmiech z twarzy...przypomina go sobie, gdy ja go nim obdarzę.I zmienia się znów w człowieka, który zauważa małe codzienne kolory, a jego twarz zdaje się być młodszy o 20 lat!
    Co ciekawe..innego dnia, gdy ja jestem smutna, spaceruję sobie po ulicach zanurzona w rzekach moich myśli...Niespodziewanie otrzymuję wielki dar, który ogrzewa moje smutne wnętrze-uśmiech od jakiejś pani, która mnie mija i spogląda jakby mówiąc "będzie dobrze, zobaczysz".Zabawne, bo taki mały niefizyczny gest jest czasem tak efektywny jak przytulenie w moim odczuciu.
    Co po sobie zostawiam?...Zostawiam empatyczne ciepło, którym lubię ogrzewać zmarznięte serducha i własnie ten uśmiech, którym przytulam.Mój.
    Każdy uśmiech jest wyjątkowy i piękny.I ma moc.Więc uśmiechajmy się mimo codziennych smutków pamiętając, że uśmiech ZAWSZE WRACA.

    OdpowiedzUsuń
  6. Znowu trafione pytanie, teraz, kiedy sie zaczęłam zastanawiać nad tym, czy mam w sobie wartości, które są dla mnie ważne, które nadawałaby sens..
    tak jak teraz miałabym powiedzieć co by to mogło być.. staram sie być z tym co mam w sobie na ten moment, tak z tym być, żeby to z siebie uwolnić, siłe i odwage którą mam w sobie,to wszystko, czemu zaprzeczam i czemu stawiam opór. Ta chwila jest ważna. Jeśli nie chce z powodu tych dylematów popaść w stan frustracji i zajmować się destrukcją.Tak żeby w tym momencie było znośnie, z czasem na tyle dobrze, że przestane sobie zabierać tą wartość, wzbraniać swój potencjał. Chce pozwolić temu być, i miec w sobie dalej tą cierpliwość, to takie wydawałoby się ślepe zaufanie, jakieś po omacku, intuicyjne, takie że mam wątpliwości mam lęk, ale też gdzieś czuje, wiem, nie wiem skąd, że nie chce sobie zrobić tej krzywdy, że może chce inaczej. Nie wiem jak to nazwać, być może nie wiem co to jest, nie wiem, czy może to nie to szczęście, o którym tyle sie mówi, że o co z nim chodzi wogóle. Ale wiem, że to gdzieś tam, że może po prostu czegoś bardzo sie boje i stad tyle róznych teorii. To dla mnie ważne, to teraz, bo po prostu trudno jest znieść kolejny przykry stan, poczucie, że ciągle nie zajmujesz sie tym, co jest sensem Twojego istnienia, co masz do zrealizowania, że gdzieś omijasz to, i wiesz, że coś jest nie tak. I gdzieś idziesz do przodu, nieważne czy chcesz czy nie, czujesz, że nie masz innego wyjścia, że będziesz bardzo cierpiał, jeśli zostaniesz tutaj..a wiec ufasz temu, czego jeszcze nie znasz, i nie wiesz co to jest - ..sobie..

    OdpowiedzUsuń
  7. Od dziecka lubiłam się zastanawiać nad tym jak jedna drobna rzecz może mieć wpływ na otoczenie...Że gdybym zrobiła tak, to byłoby coś innego, a gdybym poszła tamtą ścieżką, to jeszcze inne by się zdarzyły sprawy.. I to nie jest marudzące gdybanie, to raczej pozytywny wachlarz czy drzewo możliwości, kiełkujące z każdego momentu.
    Może to obrona przed czymś, ale ja z przekonaniem wierzę, że wszystko ma znaczenie.
    W takim razie trzeba uchwycić te dobre zdarzenia, by ich moc promieniała dłużej.
    Ale też nie liczyć na to, że zawsze jest wspaniale, bo życie to fale.
    I uchwycona, zaczarowana moc pozytywnych emocji i dobrych ludzi pozwala znaleźć siłę na przejście dołków.
    Jednym z moim sposobów na te czary jest mój blog, gdzie choć nie pisze często, to robię to wytrwale już od dawna - mam go od 5 lat już (ojej... własnie policzyłam i się sama zdziwiłam :) )
    http://www.berato78.blogspot.com/

    Czasem myślę, że robię to właściwie dla siebie, bo pewnym rzeczom nie chcę pozwolić ulecieć, inne mnie zastanawiają..
    Ale kilku osobom się to po prostu podoba, chociaż nie są mną :)
    Choćby miała się tylko chwilowo zwiększyć ilość radości w okruszku świata, to warto!
    Pozdrawiam ciepło:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze marzyłam, żeby być matką. Taką ciepłą kochającą, trochę kurą domową. Mąż w pracy, a ja i dzieci coś sobie w domu grzebiemy. Ale życie jest przewrotne. Lata starań, połykanych łez na widok brzuchów i wózków... Lekarze, wizyty, pytania jak sobie poradzę bez bycia matką. Życie bez tego wydaje mi się bez sensu. Całkowita czarna dziura. Wiele rzeczy zostało odłożonych, bo przecież może zajdę w ciążę, więc nie ma sensu zaczynać... To nie była depresja, to totalna utrata wiary w siebie. Nie mam przecież żadnej wartości innej niż bycie matką. Nie miałam innego planu na życie, więc zostałam z tzw. ręką w nocniku. A jednak zaczęłam. Kilka małych rzeczy. Na początek. Było mi bardzo trudno.
    Pewnego dnia. Zostałam bez pracy, inseminacja to ryzyko ciąży pozamacicznej. Mąż nie chciał go ponosić. Regres. Przyszły bezsenne noce. Takiej jednej bardzo długiej nocy... kiedy we mnie trzepotał się jakiś nocny ptak, przez którego nie mogłam spać. Wzięłam komputer i wpisałam kilka adresów.
    Była godzina 01:30. Chciałam obudzić męża, zadzwonić do mamy. Tym razem nie mogłam zasnąć z radości. Będę mamą. Będziemy rodzicami zastępczymi.
    To było kilka dni temu. Ta radość trzyma mnie cały czas. Daje mi nadzieję. Tak bardzo się cieszę.
    Byłam dzisiaj na świetnej rozmowie kwalifikacyjnej. Dała mi potężnego pozytywnego kopa. A potem zadzwonili z innej firmy, że od wtorku mogę zacząć dodatkową robotę.
    Poza tym. Zawsze mogę tu zajrzeć i coś mądrego dostać. Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kilka lat temu mój dotychczasowy świat się zawalił. Ale nie skończył. Nie ze swojej woli musiałam oswajać nową rzeczywistość. Po jakimś czasie zauważyłam, że nowe jest dobre, ba, lepsze, że zmiany są dobre. I zaczęłam je sama inicjować, wychodzić światu naprzeciw. Dziś jestem w miejscu, o jakim marzyłam i to uruchamia we mnie wiarę, że mogę więcej, że mogę robić rzeczy, o których nawet głośno nie mówiłam, bo wydawały się nierealne.
    Jestem nauczycielem i wychowawcą. To truizm pisać, że wykonuję zawód z misją. A ja czuję, że tak jest. Od swoich dzieciaków wiem, że dużo im daję: wsparcie, motywację, czas, cierpliwość, czasem niecierpliwość (tak po ludzku:-), ciekawość ludzi i świata, uwagę, życzliwość.
    To ogromna satysfakcja. Wiem, że pozostawiam w ten sposób sporo dobrego.
    Dlatego nie do końca wiem, co zrobić z chęcią na więcej, z próbą sięgnięcia po najgłębiej skrywane pragnienia, których być może nie da się połączyć z pracą zawodową. A może niepotrzebnie się obawiam?...
    Nie jestem pewna, czy w takiej niepewności i balansowaniu między dobrym i pewnym dziś a niepewnym i nie wiadomo czy udanym jutro jestem wyjątkowa :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedy przyjechalam do Anglii bardzo tesknilam za Polska. Zaczelam chodzic do polskiego osrodka i zapisalam dzieci do Polskiej Szkoly Sobotniej, w ktorej sama zaczelam uczyc. Rzeczywistosc roznila sie bardzo od moich oczekiwan i wtedy pomyslalam, ze ja tez moge otworzyc szkole sobotnia dla polskich dzieci, taka przyjazna dziecku, z nowym, alternatywnym programem nauczania i z pedagogami z pasja. Znalazlam 5 osob zainteresowanych tym pomyslem i udalo sie. Otworzylismy szkole :) Uczeszcza do niej 130 uczniow. To taki moj maly slad tutaj, daleko od domu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedyś przeczytałam gdzieś, że naprawdę spełnieni czujemy się dopiero wtedy, gdy robimy coś dobrego, co po nas pozostanie, co będzie służyć innym ludziom, nawet kiedy nas już tu nie będzie. Spodobały mi się te słowa. Rozpoznałam je w sobie, odezwały się we mnie echem. Bardzo lubię pomagać innym, robię to również (a może przede wszystkim?) dla siebie, ponieważ sprawia mi to ogromną przyjemność. Nie są to żadne spektakularne czyny. Chciałabym pozostawić po sobie coś dobrego i trwałego, lecz na razie nie ośmielam się nawet o tym marzyć, to raczej mgliste pragnienie, póki co dalekie od sprecyzowania, a co tu dopiero mówić o realizacji... Czuję, że teraz muszę się zająć przede wszystkim sobą, bo nie mam wiary ani w siebie, w to, że mogłabym być autorką jakiegoś większego projektu, ani w to, że mogłabym się kimkolwiek i czymkolwiek na dłużej zaopiekować, skoro nie umiem otoczyć prawdziwą opieką siebie i przestraszonej Wewnętrznej Dziewczynki w sobie. Zaczynam się pomału uczyć i tej wiary, i umiejętności zaopiekowania się. Mozolnie mi to idzie, jeden krok w przód, dwa do tyłu. Długa droga przede mną, ale chyba najważniejsze, że wyruszyłam w tę podróż.
    Tak myślę o swoich "maleńkich cegiełkach" i dochodzę do wniosku, że one wcale nie są tak nieistotne. Czasem latami wspominam czyjś mały, ale przesympatyczny gest wobec mnie. Takie bezinteresowne gesty innych (nawet te malutkie) są dla mnie bardzo ważne, rozbrajają mnie i wzruszają... I zaczynam dostrzegać to, że ktoś może podobnie postrzegać moją "maleńką cegiełkę", może przypomni sobie o niej za jakiś czas i zrobi mu się ciepło na sercu? I jakże to ma nie być ważne? Wszystkie więc nasze dobre gesty, nawet te najdrobniejsze z drobnych, są istotne. Zawsze pokrzepiają i ogrzewają; i osobę, której pomagamy, i nas samych, i trochę ciepła wysyłają we Wszechświat... :)

    Sonrisa

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem Kobietą. Z urzekającym sercem, które "wie, że będzie dobrze". Wierzę w kobiecą mądrość i siłę, która jest wielka jak studnia bez dna. Siłę, która potrafi podpowiadać dobre rozwiązania, pomaga przetrwać trudny czas, rozwija, uczy pokory, cierpliwości. Siłę, która uczy jak nie marnować czasu. Jak żyć Tu i Teraz, bo tylko to się dzieje, tylko na to mam wpływ, to moja przestrzeń do życia, do działania. Choć często o tym zapominam, to jednak wiem, że jestem odpowiedzialna za energię, jaką wnoszę do mojego domu i wszędzie, gdzie się pojawiam. Że ode mnie zależy, czy będę dla kogoś darem, czy udręką. Czy wyciągnę z Drugiego to, co w nim najlepsze, czy też wciągnę go w otchłań rozpaczy albo co najmniej beznadziei. Wiem, że wszyscy wzajemnie możemy się od siebie uczyć, nieustannie. O sobie samych, o naszych relacjach, o ludzkiej duszy, wrażliwości.
    Wierzę też, że jako matki mamy zadanie niesamowicie trudne, ale równie piękne i niepowtarzalne. I wiem, że chwila porodu nie jest bez znaczenia; jak klucz, którym można otworzyć drzwi do swojej siły, która się nie kończy.
    Oto moja cegiełka. miriam. doula.

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdego dnia zaczynam dzień od słów : Nie poprzestań jedynie na szukaniu inspiracji - stań się nią !

    Te słowa pozwoliły mi inaczej spojrzeć na swoje życie. Dotarło do mnie, że nie mogę żyć tylko dla Siebie. Moim "powołaniem" jest dawanie z siebie innym to co najlepsze. To owocuję i daje ogromną radość.

    OdpowiedzUsuń
  15. Co ode mnie...? Moim powołaniem jest KARMIĆ. Piec, gotować, dusić, siekać, wpatrywać się niecierpliwie w szybkę piekarnika, żeby wiedzieć, czy to JUŻ...
    Moje ulubione momenty to te, kiedy zgromadzonym wokół stołu bliskim, albo przyjaciółce, która gdzieś w biegu dostaje zapakowany dla niej kawałek tarty nagle zmienia się wyraz twarzy, łagodnieje, wypogadza się... Moja radość to odkrywanie nowych smaków, które potrafią oczarować, ale także powtarzanie starych receptur, takich, co to od lat w rodzinie. Jakiś czas temu odezwała się do mnie koleżanka, która kilka lat wcześniej zamówiła u mnie świąteczne ciasto. Napisała: " do dziś pamiętam smak tego sernika...". Cieszę się, kiedy mogę komuś podarować choć małą chwilę komfortu, kiedy nagle pojawia się ochota na rozmowę, kiedy na twarzach gości uśmiech. "Rany, jakie to dobre!!!" - to są małe rzeczy, niby nieistotne, chwilowe, ale dla mnie jednak bardzo dużo znaczą...
    Marta AZ

    OdpowiedzUsuń
  16. Kiedyś przeczytałam takie słowa: „tyle po nas zostanie, ile inni w sobie pomieszczą”, myślę, że właśnie w nich poniekąd kryje się odpowiedź na pytanie o to, co pozostawimy po sobie. Uwielbiam robić innym niespodzianki i miło zaskakiwać, sprawia mi to niewyobrażalną radość. Kolacja niespodzianka, niespodziewane ‘porwanie’ do kina, list lub miła wiadomość, prezent bez okazji, bo to właśnie z małych rzeczy, z okruchów powstają te większe. Staram się szukać w ludziach dobra, wierzyć w nich i sprawiać, że wzrasta ich poczucie wartości. Jeśli ktoś jest w czymś świetny, robi coś z pasją, czy nawet ładnie wygląda to wychodzę z założenia, że trzeba innym o tym mówić, żeby ich w tym upewnić. Lubię sprawiać, że ktoś czuje się kimś wyjątkowym, chociaż przez chwilę, nie ma ludzi idealnych, ale na swój sposób każdy z nas jest cudem. Myślę, że najważniejsze w tym wszystkim to mieć odwagę , żeby coś zmienić, może nie od razu cały świat, ale ten kawałek wokół siebie.
    Cicha

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie chcę niczego zostawiać, w sensie materialnym. Doszłam już do takiego momentu, że liczy się "tu i teraz", niezmiennie, każdego dnia. Chcę mieć fajne życie, o! Takie jak chcę, takie moje. Nie chcę nigdy poczuć, że czegoś nie zdążyłam, że zabrakło mi odwagi, że o czymś marzyłam, ale się "nie dało". To nie ja. Wszystko się da, ale trzeba działać, nie tylko chcieć, bo zakładam że chcą to wszyscy :) Zawsze powtarzam, że nie mam marzeń, ale plany - które po prostu r e a l i z u j ę. I wciąż się nie mogę nadziwić... jak inni mogą się temu dziwić, że można ;)
    Chcę po sobie coś zostawić. Chcę by moje dzieci za x lat powiedziały, a może tylko pomyślały? (nie szukam poklasku haha), że miały świetną matkę, która pokazała im Świat. Ten dobry i ten zły. Ten ciekawy, pełen różnych kultur, smaków, widoków i szans. By nie musiały nigdy "przerabiać dzieciństwa", żeby miały ogromną polisę w postaci miłości, akceptacji i niejako wolności. To będzie mój największy sukces. Moje wspaniałe, szczęśliwe i odważne dzieci :)
    M.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)