Biegam, żeby się zatrzymać

/
1 Komentarzy

No i prawie mamy weekend. Potrzebuję tej chwili oddechu, bo mimo że w teorii nie działam w jakimś specjalnym niedoczasie, to jednak godziny i minuty kurczą się i dzień za dniem mija mi z prędkością światła. Nie zdążyłam napisać, że byłam na wykładzie i wieczorze autorskim Macieja Bennewicza, nie zdążyłam przetrawić informacji, które z tego spotkania przyniosłam, czekają na mnie góry książek, które chciałabym przejrzeć, film, który próbuję od prawie tygodnia obejrzeć, świeczka, którą chciałabym zapalić, koc, którym przykryję nogi i kilka innych spraw, które w kolejce ważności są znacznie dalej niż przyjemność i odpoczynek. 

Będę więc łapać oddech i wyrównywać tętno. Biegać po to, żeby się potem bardziej zatrzymać. Wietrzyć myśli w przeciągu. Zaglądać do okien i oczu. Czytać, słuchać i nic nie robić. 

Życzę Wam podobnych wrażeń :)  I tego, czego Wam najbardziej potrzeba na te dwa dni. 



Ps. przypominam o Kursie na szczęście  który zaplanowałyśmy z Moniką w następną sobotę. Mamy jeszcze wolne miejsca. Zapraszamy :)  






Zobacz również

1 komentarz:

  1. Pozdrawiam,
    chociaż weekend się już skoczył-
    ślad swój zostawiam...
    A co do biegania. Czasem warto nie biec, ale iść spokojnie i wdychać powietrze które jest wokół nas.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)