Skóra

/
14 Komentarzy
Ludy zimnej Północy, opowiadają baśń o foce - kobiecie, która tańcząc kiedyś na skałach, utraciła swoją skórę. Poszła za miłością, wybrała życie człowieka, ale dała się przy tym ograbić. Żyła szczęśliwie, kochała, urodziła syna. Wszystko było dobrze -  do czasu. Z każdym dniem traciła swoją witalność, z każdym miesiącem słabła i opadała z sił. Włosy zaczęły wypadać, oczy straciły blask, ciało umierało, wysychało na wiór. 

Nie można żyć bez skóry. Nie wolno dać się ograbić. Nie można żyć zaprzeczając temu kim się jest, a już na pewno nie ujdzie to nikomu bezkarnie. Skóra - własna skóra  -  chroni i określa nasz byt. Jest jak definicja, opisująca to kim się narodziliśmy -  jak kropka nad "I" . Nie przez przypadek mówimy: "czuję się w tym, jak we własnej skórze", "wystroił się w cudze piórka" itp. 

Clarissa Pinkola Estes pisze w "Biegnącej z wilkami": "Tracimy skórę duszy, pozwalając by zawładnęło nami ego, kiedy jesteśmy zbyt wymagające i pedantyczne, kiedy bez potrzeby stajemy się męczennicami, lub kiedy popycha nas ślepa ambicja. Tracimy skórę duszy, kiedy jesteśmy niezadowolone z siebie lub rodziny, ze środowiska, z kultury czy ze świata -  i nic w tej sprawie nie mówimy, nie robimy, a także wtedy, gdy udajemy, że jesteśmy niewyczerpanym, niezastąpionym źródłem dla innych i nie robimy nic dla siebie. Skórę duszy można stracić na tyle sposobów, ile jest kobiet na świecie."

W ostatnim "Zwierciadle" wywiad z Grażyną Błęcką - Kolską. Dla mnie przejmujący. "Ja sama się nie liczyłam jakbym siebie gdzieś porzuciła. (...) Nie zadbałam o siebie, nie stawiałam granic, nie mówiłam otwarcie o swoich potrzebach, bo wydawało mi się, że twórca jest najważniejszy. (...) Zawsze wydawało mi się, że dam radę, choć moje ciało wysyłało mi sygnały, że powinnam sobie odpuścić. Wina zawsze jest obopólna. (...) Moja polega na tym , że nie robiłam nic dla siebie, podczas gdy on rozwijał swoją zawodową drogę.(...) Uważałam, że wybitny twórca może wszystko. No i ani się spostrzegłam, gdy przestaliśmy być partnerami. (...) Nie czytałam jego wcześniejszych książek, poza jedną, z której się dowiedziałam, że jestem poczciwym żoniskiem. (...) Przez lata nie patrzyłam ludziom w oczy. Patrzyłam po ziemi, bokami, byleby tylko nie spotkać czyjegoś wzroku. " 

Kobieta bez skóry, wyschnięta na wiór. Szczęśliwie, budująca swoją tożsamość na nowo. 

Jeśli nie chcesz pozostać wyłącznie kimś, kogo wymyślili inni, "poczciwym matczyskiem, żoniskiem" , dobrą duszą co to wszystkich rozumie, a sama ciągnie resztką sił, pamiętaj o skórze. 
Czemu tak łatwo ją stracić? Czemu tak wiele z nas nie ma pojęcia, kiedy została ograbiona? Bo nie mamy kontaktu ze swoim wnętrzem, nie znamy własnej definicji, nie czujemy kiedy jest dobrze, a kiedy źle. Skórę można stracić nie tylko w złej, ale i w dobrej sprawie. Jest to "zawodowe" ryzyko wszystkich matek, kochanek i nauczycielek. 

Świat chce od nas bardzo dużo - i dobrze jeśli możemy mu od siebie coś dać. Ale jak zauważa Pinkola Estes: "nie wykarmimy własnym mlekiem wszystkich naokoło". Nie odnajdziemy drogi do domu, rozdając na prawo i lewo własne mapy, nie podołamy życiu, niosąc ciągle kogoś na swoich plecach. 

Nawet jeśli czujesz, że utraciłaś skórę i stoisz naga wobec życia; pamiętaj:  w duszy, w środku każdej z nas, jest coś, co zna drogę do domu, co pomoże odzyskać to co stracone. Wystarczy tylko uważnie słuchać. Wystarczy patrzeć, wystarczy być. Póki życie trwa, nic jeszcze nie jest skończone.








Zobacz również

14 komentarzy:

  1. Wspaniałe słowa, sama esencja. Dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny tekst, wzruszyłam się, dziękuję za niego

    OdpowiedzUsuń
  3. Walczę o tę skórę, a moja natura jest mi i sprzymierzeńcem, i wrogiem. Miotam się. Czasem może staczam boje niepotrzebne, a czasem nie podejmuję walki, choć być może powinnam. Konglomerat sprzeczności, nie jest mi lekko we własnej skórze ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Halooo ,dzień dobry !
    Witaj w Klubie obdartych ze skory, klubie dziwolągów zamaskowanych w przeróżnych pancerzykach własnej roboty, lub kupionych na wyprzedaży u psychoterapeutów.
    Każdy jest tu najważniejszy na świecie i zupełnie nieistotny.
    Na co dzień spotkać ich można łatwo wśród ludzi poubieranych w swoje własne, normalne skóry, przez które nawet promienie słoneczne mają kłopot przeniknąć do wnętrza, nie mówiąc już
    o raniących słowach, złośliwościach, obojętności i kuksańcach.
    Oni, nawet w stalowych kolczatkach spalają się każdego dnia pod natłokiem własnych namiętności i bombardowani molekułami wszelkich emocji walczą o ocalenie resztek nie poranionych miejsc. Smarują swoje nagie zakończenia nerwowe cudownymi maściami z filtrami zabezpieczającymi przed nadwrażliwością , dają się nabierać na super oferty hochsztaplerów, którzy ofiarowują porządnie wygarbowany święty spokój i stalowe nerwy w tabletkach.
    Lecz nawet w setkach azbestowych ubrań , nawet naoliwieni świętymi pomadami i stymulowani przez zawodowych hipnotyzerów, obdarci ze skóry czują się jak księżniczka na ziarnku grochu, albo mała syrenka, której każdy krok pod ludzka postacią skazany był na cierpienie i ból.
    Są wyśmiewani.....padają ofiara energetycznych wampirów i zakompleksionych sadystów, którzy zdobywają na nich, bezbronnych, poczucie własnej, chorej wartości, sprzedawana potem na kilogramy na targowisku tandetnych, ludzkich próżności. ?
    Szmaaaaaty, sprzedaję, strzęęępy cudzej ufności, połatana, jedwabista delikatność, której wystarczy na kusa spódniczkę dla paniusi?, może dla panienki??
    Nie chroni ich żaden płaszcz uszyty z wysokiej jakości inteligencji, żaden ekran, parawan matczynych rak, prawa i przepisy. Jedyny ratunek dla nich to transplantacja. Jeżeli uda im się obedrzeć kogoś ze skóry i zrobić z niej własne ubranie, stają się tacy jak inni i dożywają szczęśliwie późnego wieku.
    Witaj więc w Klubie obdartych ze skóry i ucz się zawodu garbarza..

    Uwaga!!!
    Poszukuje się dawcy grubej, ale giętkiej skóry najlepszej jakości. Najchętniej nieowłosionej i bez nadmiaru pieprzyków. Rozmiar ciała nieistotny. Chętni mogą zgłaszać się do Klubu, numer znajduje się w każdej książce telefonicznej. Obdarci ze skóry dobrowolni dawcy otoczeni zostaną fachowa opieka i otrzymają bezpłatnie tytuł honorowego klubowicza i talon na krem przeciwko oparzeniom do realizacji w pobliskiej aptece.

    Do tego paczka prezerwatyw.

    by Daxa 2000

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daxa, bardzo ciekawy tekst :) Ale, wiesz.. to odrasta, naprawdę :) Można żyć bez transplantacji i odzyskać własną skórę. Ona będzie dla nas najlepsza. :) Pozdrawiam i trzymam kciuki.

      Usuń
    2. Niestety... jestem już starsza wiekowo (mentalnie jeszcze się bronię:), i wiem , że pewne życzenia ,pozostają tylko w sferze życzeń pobożnych lub też życzeniowych. Wnioski po spraktykowaniu 50 lat życia są zdecydowanie inne od tych kiedy mam lat 100,80, 75 , 40 ,30, 20 etc. Ale to normalna kolej rzeczy. Kwestią pozostaje tylko..jaką cenę zapłacimy za ten czas , który jest już nie do otworzenia i co możemy zrobić z tym jaki nam pozostał. I Twoje wskazówki na blogu w tej materii zasługują na Nobla. Dla mnie w każdym razie są bardzo biskie sercu i duszy. Łączą harmonijnie duszę i materię. A o to chyba chodzi w tym życiu...odnajdywanie równowagi na każdym polu. pozdrawiam serdecznie

      Daxa by 2013

      Usuń
  5. Bardzo podoba, bardzo ;-)
    Słowa potrzebne i inspirujące do ocknięcia się.
    Dzięki! Zaglądanie tutaj to jak haust orzeźwiającego, krystalicznie czystego powietrza.

    Pozdrawiam
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję.
    To o mie niejako ... tak łatwo stracić skórę i nic o tym nie wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  7. pointa wnosi wiele optymizmu. wiele więcej niż ja wyłapałam z książki.

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo optymistyczne zakonczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. bardzo dojrzałe i mądre mysli! dzięki kolezanko!

    OdpowiedzUsuń
  10. Świetny tekst. Jak wszystkie, które tutaj są.
    Ja uważam,że zawsze trzeba być SOBĄ w taki sposób i takim znaczeniu, aby czuć się dobrze z samym sobą i we własnej skórze.

    Pozdrawiam i zapraszam: http://www.szeptyduszy.blog.onet.pl

    Agnieszka

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)