Rodzic też człowiek

/
5 Komentarzy

W rodzicielstwie, tak jak we wszystkim, można się zatracić. Zapomnieć o sobie, zajmować wyłącznie tym, co dotyczy dziecka, zdewaluować własne pragnienia, marzenia, potrzeby i zamknąć na kłódkę tak, jakbyśmy jako osoby, indywidualne jednostki przestali istnieć w momencie, kiedy narodził się nasz potomek. 


Ojcowie przeważnie radzą sobie z sytuacją bardzo dobrze (niekiedy aż za dobrze.. ), kobiety natomiast często oddają wszystko co mają, pozostawiając świat i partnera gdzieś daleko w hierarchii ważności. W takiej sytuacji dla kobiety zostają tylko okruszyny ze stołu życia - i ten emocjonalny głód, to wygnanie z krainy własnego życia nie robi dobrze nikomu; ani zainteresowanej, ani związkowi, ani dziecku. 

Jesper Juul, duński terapeuta rodzinny pisze o tym tak: ,,Zrobimy swoim dzieciom wielką przysługę, intensywnie troszcząc się o swojego partnera lub partnerkę ‒ i o siebie. W ten sposób możemy uniknąć ,,uduszenia się’’ w roli rodzica. Wielkim ciężarem dla dziecka jest świadomość, że stanowi się sens życia swojego rodzica. Oczywiście, to dobrze, że dobro dziecka jest dla bliskich priorytetem, jednak nie powinno wypełniać ich życia w całości''.

Matki piszą często o dzieciach: "jesteś całym moim światem", "dopiero kiedy się urodził, urodziła, poczułam, że mam po co żyć", "mój największy skarb" itp. Nie ma w tym nic złego - sama jestem matką zachwyconą swoim dzieckiem, ale te deklaracje nie mogą oznaczać, że rzeczywiście cały glob kurczy się do rozmiarów dziecięcego pokoju i wypełnia szczelnie każdą matczyną czy ojcowską myśl. 

Cytujac dalej Juula: "Stojąc w centrum czyjegoś zainteresowania, jesteś samotny. A kiedy jesteś samotny, nie możesz być zadowolony i szczęśliwy. Dziecko, które znajduje się w takiej sytuacji, z natury reaguje, domagając się jeszcze większej uwagi rodziców." I powstaje swoiste błędne koło; bo mimo że dajemy wszystko co mamy do dania, i mamy jak najlepsze intencje, to obdarzamy młodego człowieka ciężarem, którego on wcale nie powinien nieść. I skazujemy na samotność.

Tak w rodzicielstwie jak i w związku, rodzinie, życiu zawodowym: bez względu na siłę miłości, przywiązania, pasji czy poczucia obowiązku, musimy zawsze pamiętać o sobie, a nie tylko o tym, co na zewnątrz nas ciągnie i wzywa. Kto o nas zadba, jeśli nie my sami? Kto rozpali nasze pasje i marzenia, jeśli sami będziemy je codziennie przysypywać popiołem? 

Matka, która potrzebuje odpoczynku od dziecka, dorosłych zajęć, pracy, czytania, wyjścia na spacer, basen czy na kawę z koleżanką, to normalna matka, która dba o siebie - a w konsekwencji także o dziecko. Nie dajmy sobie wmówić, że przebywanie 24 godziny na dobę z maluchem powinno dostarczać nam wszelkich koniecznych bodźców, przyjemności i być drogą do oczywistego spełnienia w życiu. Czasem to wystarcza - to prawda - ale każdy potrzebuje oddechu, spokoju, wyjścia poza schemat codziennych dni i spojrzenia sobie samemu w oczy. 

Niejeden związek rozpadł się, ponieważ rodzice przestali pamiętać o tym, że są kobietą i mężczyzną, a nie tylko mamą i tatą. Niejedna kobieta po latach poświęcania się wyłącznie rodzinie odczuła, że rodzina już jej tak naprawdę nie potrzebuje, a ona sama została z niczym. 

Dbać o siebie i swoje potrzeby trzeba zawsze. Będąc rodzicami, nawet tym bardziej. Chodzi przecież nie tylko o nas; chociaż własnej osoby nigdy nie powinniśmy zupełnie spuszczać z oczu; ale i o dobrostan naszych dzieci - które potrzebują rodzica spełnione i szczęśliwego, a nie takiego, którego świat przewrócił się do góry dnem i utknął pomiędzy pudełkiem klocków, a paczką kredek. 


Ksiażki Jespera Juula w Polsce wydaje Wydawnictwo MIND



Zobacz również

5 komentarzy:

  1. Trafnie to ujęłaś!
    Ostatnio czytałam o tym na http://www.psychologiakobiety.pl/psychologia-zwiazku-i-terapia-par/kiedy-zaczynaja-sie-problemy-w-malzenstwie-i-relacji-z-dzieckiem/

    Kobieta najpierw jest kobietą, potem żoną czy partnerką, a potem matką. I to wcale nie jest egoizm ale taka kolejność dbania o relacje moim zdaniem jest słuszna i WSZYSTKIM wyjdzie na zdrowie, dziecku też. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ważny wpis. Przypominania o tych sprawach nigdy za wiele.

    OdpowiedzUsuń
  3. O, to nie jest łatwe być nadal kobietą i mężczyzną po zostaniu rodzicem. To nawet nie dlatego, że człowiek fiksuje na punkcie własnego dziecka (co też się zdarza), ale z nadmiaru obowiązków człowiek przestaje myśleć o sobie, bo każda wolną chwilę przeznacza na sen. Tak jest na początku i z czasem to mija, w każdym razie mija wtedy, gdy tego chcemy. Wszystko zależy od tego, co rozumiemy przez bycie rodzicem. Jeśli wydaje nam się, że opieka nad dzieckiem polega wyłącznie na byciu z nim przez cały czas, to jest ciężko. Człowiek jest z natury istotą społeczną i nie powinien spędzać całego dzieciństwa wyłącznie w towarzystwie rodziców. Teoretycznie im więcej ludzi w jego otoczeniu tym lepiej. Nie stawiałabym tej sprawy w kontekście kolejności, co najpierw, kobieta czy matka. To strasznie indywidualna sprawa. Ja się na przykład mało czuję kobietą, prędzej bezpłciowym człowiekiem. Tzn. niby jestem dziewczynką, bo tak wyszło, ale nie jest to ważne w moim życiu. W moim świecie ważny jest świat, moje zainteresowania, jazda na rowerze, spacery po lesie i polach. Zakupy w internecie i książki. Dziecko nie jest tu intruzem.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lavinko,
    ale oczywiście, że stawianie na siebie i dbanie o własne potrzeby nie oznacza, że "dziecko jest intruzem". Wręcz przeciwnie. A Twoje " mało czuję kobietę, prędzej bezpłciowego człowieka" - w moich uszach brzmi smutno. Ale to jest mapa i mój odbiór. Twój oczywiście może być inny. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)