Odwaga

/
6 Komentarzy
Urodziła się i dorastała w czasach, w których walczyło się raczej o życie i kromkę chleba, niż o osobisty rozwój i wewnętrzną niezależność. Feminizm rodził się daleko stąd, wątpliwe, żeby docierał w ogóle na rodzinne łono, a jeśli nawet, to w siermiężnym PRL musiał brzmieć groteskowo i głupio. Równouprawnienie na traktorze, ale nie w życiu osobistym. Goździki i rajstopy, zamiast mrzonek o człowieczeństwie, które bez względu na płeć, jest przecież takie samo.

Pisała tak, jak prawie nikt się nie odważył. Obdzierała życie z pozłotka, ustawiała w szeregu pod białą ścianą i składała słowa proste, oczywiste, poruszające do szpiku kości. Nie ma tu lirycznych woalek, poglądów jedynie słusznych i prawa, która każe okrawać literackie tematy z mięsa i kurzu, pokazując wydelikacone lico politycznej, życiowej poprawności. 

Może dlatego nie jest znana. Może dlatego, mało kto w Polsce o niej słyszał, a za granicą, nie słyszał prawie nikt. A może po prostu w tych czasach, w których książek nie czyta więcej niż połowa społeczeństwa, poezja jest dobrem elitarnym i niezrozumianym, które trafia tylko pod wyjątkowo poszukujące strzechy?

Mam dla Was dziś jeden z jej wierszy. Pochodzi z tomu, który wydano po raz pierwszy w roku 1970. I nie jest to poezja tylko dla kobiet. Dla mężczyzn też. Bo dziś, w tym globalnym świecie wielkich możliwości, mało kto rodzi się z wewnętrzną, zdrową niezależnością. Nie wiedzieć czemu, nie dają jej nam w pakiecie. Szukać jej trzeba samemu i nawet jeśli się ją znajdzie, to nie jest nam dana raz na zawsze.


Odwaga

Nie będę niewolnicą żadnej miłości.
Nikomu nie oddam celu swego życia,
swego prawa do nieustającego rośnięcia
aż po ostatni oddech.
Spętana ciemnym instynktem macierzyństwa,
spragniona czułości jak astmatyk powietrza,
z jakim mozołem buduję w sobie
swój piękny człowieczy egoizm,
zastrzeżony od wieków
dla mężczyzny.
Przeciw mnie
są wszystkie cywilizacje świata,
wszystkie święte księgi ludzkości
pisane przez mistycznych aniołów
wymownym piórem z błyskawicy.
Dziesięciu Mahometów
w dziesięciu wytwornie omszałych językach
grozi mi potępieniem
na ziemi i wiecznym niebie.
Przeciw mnie
jest moje własne serce.
Tresowane przez tysiąclecia
w okrutnej cnocie ofiary.

Anna Świrszczyńska


Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Piękny. Do głębi porusza. Odnaleźć w nim siebie nietrudno.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam Jej poezje namiętnie jako nastolatka :)
    Były takie właśnie pełne zrozumienia dla młodości i jej niepokojów, buntów, pytań...
    Teraz jako dorosła kobieta wracam do nich i cały czas są pełne świeżości.

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim ulubionym wierszem A.Świrszczyńskiej jest "Taka sama w środku":

    "Idąc na ucztę miłosną do ciebie
    zobaczyłam na rogu
    starą żebraczkę.

    Wzięłam ją za rękę,
    pocałowałam w delikatny policzek,
    rozmawiałyśmy, ona była
    taka sama w środku jak ja,
    z tego samego gatunku,
    poczułam to od razu,
    jak pies poczuje węchem
    psa drugiego.

    Dałam jej pieniądze,
    nie mogłam się z nią rozstać.
    Człowiekowi potrzebny przecież
    ktoś bliski.

    I potem już nie wiedziałam
    po co ja idę do ciebie."


    Pozdrawiam,
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję Kasiu, ja nie wiem, który jest moim ulubionym, czytałam je również jako nastolatka,potem wróciłam jako matka, pewnie odnajdę w nich siebie również jako stara kobieta:) Są piękne:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękny!
    karolina

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)