Wszystko jest po coś

/
11 Komentarzy
Mam takie dni, kiedy siadam w kucki, opieram się o ścianę i myślę. Zbieram wszystkie "za" i "przeciw",  czas płynie przeze mnie, lustro dnia odbija odgłosy i obrazy, drzewa szumią i kołyszą moją duszę. W takich chwilach stwierdzam, że wszystko było po coś. Nawet to, czego nie chciałam, nawet to co ciągnęło się za mną latami, nawet sprawy, za które nie zapłaciłabym złamanego grosza, a kosztowały mnie majątek. 

Tak, tak. 

Pytacie często co począć ze złym dzieciństwem, co zrobić z własną niechęcią, z cierpieniem, z poczuciem osaczenia, z błędami, które wydają się tak brzemienne w skutkach, że wiszą jak fatum nad całym życiem. 

Ja nie wiem. 

Nie radź nikomu, jeśli choć raz nie chodziłeś w jego butach. Możesz być, możesz pokazać swoją drogę, swoje myśli, swoje wyobrażenie o świecie. Możesz inspirować i zachęcać do tego, aby otworzyć oczy, ale nigdy nie myśl, że wiesz lepiej. Nie budźcie tych, którzy śpią. Nie na siłę, nie wbrew ich pragnieniu.  Może to nie ich czas; może on jeszcze nadejdzie; a może nie; są w końcu tacy, którzy nie obudzą się wcale.

Wszystko było po coś. I ten ktoś, kto nie zadzwonił, kiedy czekałam, i te wyśmiane miłości, ten pamiętnik, co spalił się w piecu i to morze alkoholu, które rozlało się po moim dzieciństwie. Te lata szukania i wracania w kółko w to samo miejsce, te błędy, które wydawały się dramatem i upadkiem; te spacery nad przepaścią, ten brak nadziei i te słoneczne chwile, które kazały próbować od nowa. Mądre książki, które czytałam, miejsca w których byłam, ludzie, których spotkałam, sukcesy, porażki, wstyd co czerwienił policzki i ból, którego się nie zapomina. 

I chociaż czasem chciałabym, żeby było inaczej, chociaż wyobrażam sobie, że można było zacząć lepiej, iść prościej, cierpieć mniej, to w głębi duszy niczego nie żałuję i przyjmuję, że tak było trzeba. 

Bo wszystko było po coś. Bez tego nie byłabym tym, kim jestem. Bez tego może nie byłoby mnie wcale? 



Zobacz również

11 komentarzy:

  1. Nie pierwszy Twój tekst, który mi pomaga:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pięknie piszesz, dziękuję :) Nauczyciel przychodzi, kiedy uczeń jest gotowy ...

    OdpowiedzUsuń
  3. Małe sprostowanie: w cudzych butach nigdy nie mamy możliwości chodzić, może w podobnych, ale jednak zawsze są nasze...
    Co do meritum, to takie samo mam zdanie (choć w życiu bym tak pięknie o tym nie napisała:) wynikające z moich doświadczeń - czasem tylko długo trzeba czekać, żeby się wyjaśniło po co to było...

    OdpowiedzUsuń
  4. Generalnie zgadzam się, że wszystko jest po coś... ale gdzieś tak podskórnie czuję, że nie zawsze tak jednak...

    OdpowiedzUsuń
  5. jest :-) Jakoś urwałam zdanie nie wtedy co trzeba ;-)

    OdpowiedzUsuń
  6. az czasami ciezko w to uwierzyc, ale no chyba nie moze byc inaczej ;)

    po prostu nie musimy wszystkiego wiedziec ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Trafiłam na Twoje słowa niechcący i pomyślałam ,że jesteś DDA, a ten wpis potwierdza to pięknie. A jednak jakość życia zależy od nas samych i jest możliwa, mimo wszystko... dzięki

    OdpowiedzUsuń
  8. pamiętam, że jak zakładałam 10 lat temu blog, ktoś mi doradził, żebym w opisie podała na przykład swoje motto życiowe. nie trwało długo moje zastanowienie się nad nim: nic nie dzieje się bez powodu. wszystko z perspektywy czasu miało swój sens.

    bardzo lubię czytać Twoje posty, bardzo!

    OdpowiedzUsuń
  9. czuje tak samo, ale nigdy nie patrzylam na to tak optymistycznie dziekuje:-*

    OdpowiedzUsuń
  10. Radosna po przejściach - czasami tak o sobie myślę i myślę też, że nie byłoby tej radości, gdyby nie przejścia. Tylka ta chwila jest nam potrzebna, żadna inna. W pierwszej ocenie chwila smutna, później okazuje się, że bez tego smutku nie byłoby radości, spokoju, miłości. Dobrze, że jesteś ty i wiele innych niosących uśmiech - zawsze.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)