Piekło i niebo

/
0 Komentarzy
Pewien wierzący, ale poszukujący człowiek przyszedł pewnego razu do świętego męża celem przekonania się czy niebo i piekło rzeczywiście istnieją. Święty nic nie odpowiedział na jego rozliczne pytania tylko wziął go za rękę i poprowadził ciemnymi alejami do pałacu. W środku była olbrzymia sala, a w niej tłum ludzi: biedni i bogaci, ubrani w łachmany i w kosztowne stroje. Na środku sali stał kocioł, a w kotle bulgotała zupa. Pachniało pięknie. Poszukujący wciągnął zapach w nozdrza i pomyślał: o tak, to musi być niebo. Jednak po chwili dostrzegł, że tłum jest niespokojny, ludzie napierają na siebie, a im bliżej garnka z zupą tym większa kotłowanina. Ludzi mieli zapadnięte policzki i nawet ci bogaci nerwowo oblizywali usta, patrząc tęsknie w kierunku garnka z pożywieniem. Święty mąż wyciągnął rękę i wskazał człowiekowi przedmiot, który każdy z obecnych dzierżył w dłoni. Była to wielka łyżka; wysoka jak dorosły człowiek, szeroka i mieszcząca w sobie więcej niż dwie porcje zupy. Tłum napierał na garnek; wszyscy próbowali zaczerpnąć zupy, ale nikt nie mógł się najeść. Łyżka była za długa i za ciężka; więc ci którym udało się ją podnieść i dopchać do garnka, oblewali wrzątkiem swoich towarzyszy, wykonywali żałosne manewry, wrzeszczeli na siebie, okładali się czym popadło i w miarę jak robili się coraz bardziej głodni, rosła ich wściekłość. 
 - To jest piekło -  powiedział święty mąż, a wędrowiec, który z nim przyszedł pokiwał ze smutkiem głową.
Kiedy opuścili pałac jeszcze długo w uszach brzęczały im wrzaski i złorzeczenia głodnej ciżby. Przeszli przez las i przez rzekę, minął dzień i noc, aż o świcie stanęli przed takim samym z pozoru pałacem. Znów weszli do środka i znów ujrzeli ludzi, którzy siedzieli w pomieszczeniu z wielkim garnkiem zupy. Pachniało pięknie i towarzyszyła im cisza.  Nikt tu się nie kłębił ani nie przepychał, nikt nie wrzeszczał, nie okładał sąsiada. Wszyscy mieli łyżki wielkości dorosłego człowieka, ale zamiast bezradnie próbować trafić nimi do swoich ust, karmili się nawzajem. Jeśli jeden człowiek nie był w stanie operować łyżką, robiło to dwóch lub trzech. Kiedy jeden się najadł, zmieniali się i karmili kolejnego. Wszyscy byli dobrze odżywieni i spokojni.  
- To jest niebo -  powiedział święty mąż.

Piekło i niebo może mieć taką samą scenerię, może mu towarzyszyć ten sam obraz, te same rekwizyty, nawet zupa będzie smakowała tak samo. Bo piekło i niebo zaczyna się w nas. 

 Foto na pulpit.com



Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)