Na opak

/
0 Komentarzy
Rutyna, powtarzalność, brak kreatywności to stacje, po których przejeżdża nasz codzienny pociąg. Zaczynamy tak samo i tak samo kończymy: każdy dzień przypomina następny, narzekamy na tę zwyczajność, ale w gruncie rzeczy jest nam ona potrzebna: daje nam poczucie bezpieczeństwa, utwierdza w wyborach, lub ich braku, wdraża nas w system " od - do" i usypia czujność.

Miałyśmy dziś z A. popołudnie na opak. Zamiast wracać do domu samochodem, wracałyśmy autobusem; i ten jeden czynnik spowodował, że nasze "codziennie" zgubiło się gdzieś w okolicach pętli, zapodziało, zginęło i nie znalazło do teraz. Najpierw był rytuał wsiadania, zajmowania miejsc, kasowania biletu. Autobus jak koń; został oklepany, obgłaskany i nazwany imieniem swoim po stokroć, jeśli nie więcej. Potem trzeba było wysiadać; ale podróż mijała tak miło, że moja współpasażerka odmówiła opuszczenia pojazdu w okolicach domu. Zajechałyśmy na Pragę, gdzie usłyszałam gromkie: już! Odwiedziłyśmy niedźwiedzie (nieobecne), pochodziłyśmy po zakorkowanych o tej porze uliczkach, skontrolowałyśmy plac budowy metra, gdzie oprócz błota i wielkiej dziury obejrzałyśmy paradę maszyn budowlanych od koparki począwszy, na dźwigu skończywszy. Jakby wrażeń było mało, do domu wróciłyśmy tramwajem. Kiedy wyszłyśmy na ostatnią prostą,  naszym oczom ukazała się piękna, ogromna tęcza, która opasywała całą dzielnicę. A wcale nie padało! Pomyśleć tylko, ile rzeczy ominęłoby nas dziś, gdybyśmy  postawiły na rutynę i w karcie życia  na to popołudnie wybrały " to co zwykle". 

Dzieci uczą rezygnacji z rutyny,  elastyczności względem  planów, otwartości na inny punkt widzenia, umiejętności rezygnacji ze skrupulatnie realizowanego scenariusza.
Czasami daję się prowadzić mojej córce i idziemy gdzieś przed siebie. Szuramy stopami po opadłych liściach, włóczymy się tu i tam, nachylamy nad kałużą i grzebiemy patykiem w kupce piasku. Rutyna coraz rzadziej nam towarzyszy. 

Jeśli czujecie się w swoim życiu jak w gorsecie, który ktoś zawiązał o jedną dziurkę za ciasno; jeśli przeważnie brak wam sił i ochoty na zmiany, razi was własny brak kreatywności i popadacie w zwyczajny marazm, spróbujcie powrócić do życia metodą " na opak". Zgubcie się i znajdźcie, pojedźcie dalej niż zwykle, idźcie w miejsca gdzie nigdy nie byliście, zjedźcie na kolację owsiankę, kupcie inny chleb niż codzień, wybierzcie z karty dań coś, czego nigdy byście nie wybrali - poszerzcie swoją strefę komfortu. 

Zwyczajność potrafi zaskoczyć, potrafi zachwycić, namaluje na niebie tęczę, zaświeci promieniem słońca prosto w twarz,  zaśmieje się perliście, ochlapie błotem z kałuży. 

Nawet jeśli zabłądzisz, to co z tego? Kiedy, jeśli nie w ten weekend? 









Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)