Bez lukru, bez maski, blisko.

/
1 Komentarzy


Ten wpis miał wyglądać zupełnie inaczej, ale spojrzałam w kalendarz, w którym zanotowałam, że trwa właśnie coroczna akcja pod hasłem "Tydzień Bliskości" i łagodność otuliła mnie całą; tak że nawet treści, o których chciałam tu napisać zobaczyłam w zupełnie innym świetle.

Miało być o lukrowanym macierzyństwie, o stereotypach i o tym, o co pytają siebie prawie wszyscy młodzi rodzice: jak być dobrym ojcem, mamą, jak nie powtarzać błędów naszych rodziców, jak realizować się w tym zadaniu i tworzyć z dzieckiem wspólną historię, która zapisze się kolorowym atramentem na kartach naszego i ich życia. 
Pretekstem do tych rozważań jest kolejna premiera antologii tekstów mam blogerek, która w zeszłym tygodniu ujrzała światło dzienne.  "Macierzyństwo bez lukru" w drugiej odsłonie jest już w sprzedaży i obala stereotypy, mity i zaszłości mentalne, które nagromadziły się wokół tematu macierzyństwa i brzydko podstawiają nam nogę. ( oprócz obalania, także pomaga -  o celu i sensie całej akcji przeczytajcie proszę tutaj). 


Dlaczego temat i samo bycie rodzicem budzi takie emocje? Może dlatego, że często nie wiemy co stoi za naszymi przekonaniami, bo konfrontujemy się z siłami, których do końca nie rozumiemy, nie nazywamy,  bo łatwo się w gąszczu rad i pouczeń zgubić i nie odnaleźć na długie lata. 


 Mity i stereotypy, które mieszkają w naszej głowie, zblakną i stracą swoją trudną do uniesienia moc, kiedy w życiu i kontaktach z dziećmi i otoczeniem postawimy bardziej na wiedzę wewnętrzną, a nie zewnętrzną, na intuicję, na empatię, kiedy zmierzymy się z demonami przeszłości i przyjrzymy w lustrze, z dystansu swoim przekonaniom, reakcjom, spontanicznej złości i kiełkującej gdzieś pod skórą radości. Macierzyństwo mieści i jedno i drugie.  Kto oczekuje, że przejdzie przez nie niesiony balonikami czystej jak kryształ miłości, ten może się boleśnie potłuc, bo po dniach słonecznych, przychodzą i burzowe, i bywa, że baloniki  na chwile stracą napęd. 

Jak wracać do dobrej, jasnej strony rodzicielstwa? Jak szukać w sobie siły i radości, które zmazują trudy jak gumka myszka? Jak ładować akumlatory, podejmować właściwe decyzje? 
Wróćmy do bliskości; o której wspomniałam w kontekście tygodnia, który właśnie się zaczął. Do tulenia, otwartości, intymności,  wrażliwości, którą wszyscy mamy.  Zajmujmy się raczej sobą, a nie tym, co mówią i myślą o nas inni. Decydujmy za siebie i w swoim imieniu, a nie na konto loży pochlebców czy szyderców. 

Bliskość jest błogosławieństwem, jest oczyszczająca, dobra i łaskawa. Jeśli jesteś z kimś naprawdę blisko; bez masek, min, udawania i kreowania niedościgłego wzoru, możesz pokazać miłość i zniecierpliwienie, możesz dawać i brać -  zachowując równowagę -  możesz być naprawdę wolny. I najważniejsze: wiesz co masz robić. Nie potrzebujesz rad, poklepywania po plecach i miliona poradników, z których każdy proponuje inne rozwiązanie.

Mitami piekło jest wybrukowane, a "powinnam" i "muszę" to klucze, które otwierają piekielne drzwi.  W bliskości pojawia się "chcę" i "wybieram" -  i te dwa małe słowa zmieniają wszystko.







Zobacz również

1 komentarz:

  1. Zapraszam serdecznie do zabawy na Babylandii.
    Do wygrania aż 5 zestawów "Gryzmołów" od Czuczu :)
    Szczegóły tutaj:

    http://babylandiaa.blogspot.com/2012/09/konkurs-z-czuczu.html

    Lub na Candy w którym do wygrania ciekawa książka dla dzieci i kilka dodatków :)
    Jeśli macie ochotę wziać udział zaglądnijcie tutaj:

    http://ksiazeczki-synka-i-coreczki.blogspot.com/2012/08/urodzinowe-candy.html

    Z góry przepraszam za spam...
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)