Odpowiedzialność

/
3 Komentarzy

„Oświecony konsument od dawna brzydzi się fast foodem i omija hipermarkety. Teraz w dobrym tonie zaczyna być bojkot fast fashion -  szybkiej mody” – pisze w "Zwierciadle", Zuzanna O’brien.  Fast fashion czyli moda za grosze; odzież produkowana w Bangladeszu czy Indonezji, przysyłana do Europy w kontenerach, tania, kiepskiej jakości, ale gwarantująca poczucie modowej „sytości”  i bycia trendy.

Filozofia „szybko, dużo i tanio”  nie tylko w odniesieniu do ciuchów; zaczyna drżeć w posadach. Dobrze, źle? Czy jest się czego czepiać?
Konsument idealny, ten ideał komercyjnego świata pracuje w pocie czoła po to, żeby potem zlewając się  tym samym potem w świetle jarzeniowych lamp wertować marketowe półki zaopatrując się w hurtowe ilości rzeczy, których właściwie wcale nie potrzebuje.  To daje mu uczucie spełnienia i radości. Chwilowo. Potem pojawia się głód nowych zakupów, a zaraz za nim kolejne przedmioty, które zajmują miejsce starych; i tak toczy się koło globalnej ekonomii; przynajmniej do czasu, kiedy się nie zatnie.

Przekonanie, że trzeba pracować więcej i więcej żeby mieć to wszystko, co oferują błyszczące blichtrem witryny sklepów i w ten sposób osiągać życiowe spełnienie i satysfakcję; zaczyna obchodzić z farby jak chińska plastikowa zabawka, która za długo leżała na słońcu. Coraz więcej osób, chce mieć jednak mniej -  w zamian może lepszej jakości, zachowując przy tym czyste sumienie i święty spokój.
Z tego przesytu nowoczesnym życiem pełnym przedmiotów i pośpiechu, wyrósł ruch slow life; na tym bazuje slow food, z tego też wywodzi się najmłodsze dziecko tej rodziny; slow fashion.

Żywność, ubrania, zabawki, przedmioty codziennego użytku, to wszystko co można dostać tanio w marketach międzynarodowych sieci – produkuje się przeważnie w krajach biednych, gdzie dwunasto-godzinna dniówka pracy robotnika kosztuje mniej więcej tyle ile godzina w Europie. Takie są realia, teoretycznie nie ma się czym oburzać, ale produkcja tania i szybka to także produkcja bardzo często niezgodna z moralnością; wykorzystująca pracownika ponad siły, kpiąca sobie z jego potrzeb i zdrowia, wykorzystująca pracę dzieci i metody, dawno w cywilizowanym świecie zakazane. 

Kupując bluzkę za 19,99 musimy zdawać sobie sprawę, że jej transport do Europy w kontenerze kosztował może 2  zł -  kolejne 2 zł dostała fabryka, która bluzkę uszyła;  materiał kosztował grosze, większość zysku, który generuje ten zakup idzie do kieszeni korporacji, która kręci tą olbrzymią machiną produkcyjną. Trud ludzki i skutki dla środowiska są efektem zupełnie ubocznym i nie bierze się ich pod uwagę póki nie opisze tego jakaś opiniotwórcza gazeta i nie wybuchnie wokół sprawy międzynarodowy skandal. A my nosimy taką bluzkę 2 miesiące i kiedy kolory wyblakną bez żalu wyrzucamy do śmieci.
Czy zastanawialiście się kiedyś, kupując w hipermarkecie banany za 4,99 kg  -  ile z tej ceny trafiło finalnie do rolnika, który je uprawiał? Cena mleka w skupie, oscyluje koło złotówki; tego w sklepie, często przekracza trzy złote.  Jabłka, które kupujemy w Warszawie po 3,5 , sto kilometrów od niej kosztują złotówkę. Wiem, bo sprawdziłam. Nie mogłam uwierzyć.
Pesymiści twierdzą, że żadna jednostka nie jest w stanie zmienić świata. Mają rację, ale jednostka pomnożona przez dziesiątki i tysiące zaczyna już wywierać na gospodarkę znaczący wpływ. Czy zastanawiasz się nad tym, jaki jest przekaz twojej decyzji o zakupie? Co popierasz wybierając określony produkt? Jakie praktyki wspierasz?
Niestety mamy ciągle podwójną moralność i wolno się ona zmienia. Polacy pomstują na zagraniczne koncerny, opowiadają o wyzyskiwaczach i krwiożerczych kapitalistach, ale ustawiają się w kolejce po tanie jajka i przepychają w drzwiach, żeby kupić promocyjny towar z ostatniej hipermarketowej gazetki.
Czy kolejny, tani, kupiony na wyprzedaży ciuch jest Ci naprawdę potrzebny?  Czy wolisz zadać sobie trud poszukania sprawdzonego dostawcy warzyw, czy kupujesz od marketu, który stosuje dyktat cenowy i 3 miesięczne terminy płatności? Czy wiesz, co oznacza Twoja decyzja?

"Slow" wcale nie oznacza drożej. Czasami wystarczy zwyczajnie świadomiej i trochę mniej;  bez armii pośredników, z których każdy musi zarobić na naszym zakupie.

Warto o tym pamiętać i zdawać sobie z tego sprawę. Warto być świadomym konsumentem, bo to nie cuda zmieniają świat, ale ludzie, którzy wierzą, że cuda są możliwe.


Zobacz również

3 komentarze:

  1. Jak tak wspomniałaś o tych jabłkach to przestają mnie dziwić ceny na pewnym stoisku na bazarze w Szczecinie, a różnica w cenie była tak duża (w porównaniu do tych sklepowych, a nawet ze stoisk obok), że chwilami zaczynałam się zastanawiać czy te warzywa i owoce nie są jakieś "felerne", chociaż parę razy zdarzyło im się mieć produkty w tym samych opakowaniach co w supermarkecie obok, tylko o o połowę tańszy. Oczywiście to slow life ma swoja cenę bo w kolejce czeka się tam minimum 20 minut, ale warto :))

    OdpowiedzUsuń
  2. jesli o mnie chodzi to pokochalam minimalizm jakis czas temu i cudownie mi w nim!!!

    nie cierpie super hipermarketow, to koszmar isc do jakiegokolwiek dla mnie!!!

    lubie za to rolnicze markety:)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)