Nasennie

/
6 Komentarzy
Wziąć trzy hausty powietrza rześkiego jak kryształ; zebrać z balkonu, parapetu. Uważać, żeby nie uronić ni kropli. Niech rozejdzie się kroplami krwi, zapodzieje pod skórą, zgubi na chwilę. Zostawić za sobą cały chaos południa, pozwolić, niech się unosi wyżej, niech wyfrunie za okno. Dodawać garściami dobre myśli, malutkie jak kiełkująca radość. Wyłuskać je jak pestki z materii dnia: obierać ze skórki; przygryzać, całować pod powiekami, oglądać jak rosną.
Opatulić się nocą, zmierzchem i ciszą. Owinąć się od kostek po szyję, pokołysać, zaśpiewać jeśli trzeba.  Zapatrzeć w ciemność; zamknąć ją w sobie; niech wypełni nas jak pustka, jak nicość. Stać się jak wszechświat bezmiernym, jak puszcza dzikim, jak pustynia bezkresnym. 
Potem zapaść się miękko w pościel, gdzie snuje się Odpoczynek. Wziąć go w ramiona; przytulić. Zaprosić sny; uchylić bramy. Na noc zostawić otwarte.

Zasnąć, zasnąć, zasnąć.




Zobacz również

6 komentarzy:

  1. Przepięknie ujęte, posłucham od razu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lubię, oj lubię jak tak piszesz:)
    W życiu bym tak słów nie dobrała fantastycznie!

    "Wyłuskać je jak pestki z materii dnia: obierać ze skórki; przygryzać, całować pod powiekami, oglądać jak rosną."
    Idę więc łuskać:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Wykąpałam się z zamiarem wskoczenia do łóżka, a przy czytaniu powieki przestały opadać ;-)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)