Naprawdę razem

/
2 Komentarzy



Wakacje to taki czas kiedy jesteśmy ze sobą częściej i bliżej: spędzamy wspólne wakacje, odwiedzamy rodzinę,  poświęcamy więcej czasu naszym dzieciom -  zdawałoby się idealny moment dla podbudowywania relacji. A jednak bardzo często  to także czas kłótni i sporów, przeciwstawnych oczekiwań i  konfliktów o przysłowiową pietruszkę. Kiedy jesteśmy zmęczeni i wyczerpani przedwakacyjnym stresem, osadzeni dopiero co w nowym miejscu ( co też stres powoduje), trudno nam się zebrać w sobie i zadbać o to, żeby upuścić niepotrzebne nam w tym miejscu napięcie, otworzyć na tyle żeby się dogadać i zacząć szukać powodów do wzajemnej radości, zamiast obopólnego zdenerwowania.

Większość naszych problemów z dogadaniem się: czy to z dziećmi, czy to z partnerami, wynika z braku właściwego kontaktu.  Niby jesteśmy ze sobą; koło siebie, ale tak naprawdę nasze myśli i słowa krążą w przestrzeni obok nas; nie przenikają do środka, nie poruszają naszego serca i duszy. Gdyby użyć metaforycznego obrazu, to można by te sytuację przedstawić jako spotkanie 2 baniek mydlanych: latają koło siebie, niby są transparentne, ale się ze sobą nie stykają; nie odczuwają tego co druga. Metafora kontaktu to spotkanie baniek we wspólnej przestrzeni, ale takie w którym jedna przenika drugą, styka się z nią, przechodzi przez jej środek, płynie dalej.

W kontekście kontaktów z dziećmi, bardzo trafnie pisze o tym Agnieszka Stein. Zauważa, że można dużo zajmować się dzieckiem, spędzać z nim całe dnie, poświęcać mu uwagę, ale tak naprawdę nie mieć z nim kontaktu i komunikacji. 

„Dzieje się tak dlatego, że nasz mózg (poza naszą wolą) dokonuje selekcji tego, co w danej chwili jest ważne, a co mniej istotne. A ponieważ jego podstawowym zadaniem jest przetrwanie właściciela mózgu, kiedy ten jest wyczerpany, mózg koncentruje się na zadbaniu o przetrwanie. Czyli nawet jeśli ktoś ma dużo wiedzy i umiejętności budowania kontaktu ze swoim dzieckiem, kontaktu czyli bycia blisko dziecka nie fizycznie, tylko blisko tego, co dziecko w głębi serca przeżywa. Nawet kiedy ktoś umie to zrobić, jak jest w dobrej formie (co bardzo pomaga) to może się znaleźć w takiej sytuacji, kiedy potrzebuje zadbać o siebie i swoje potrzeby i nie będzie w stanie takiego kontaktu nawiązać. Mózg wtedy jest zajęty samym sobą (i swoim właścicielem) i nie jest w stanie zajmować się inną osobą. Może wykonywać rutynowe czynności, takie o których rodzic wie, że są potrzebne ale nie być w stanie naprawdę być uważnym na potrzeby emocjonalne dziecka i na nie reagować. Kłopot polega na tym, że dzieci bardzo źle reagują na taką bliskość bez kontaktu. Nie chcą współpracować, robią się rozdrażnione, zachowują się chaotycznie. Przez to uzyskanie czegoś sensownego od dziecka jest bardzo, bardzo trudne.”

Z dorosłymi jest bardzo podobnie. Podskórnie i podświadomie wyczuwamy pozorne kontakty, pozorną komunikację i wywołuje ona w nas bunt i rozdrażnienie. Zamiast zbliżać  - oddala -  irytuje i zamyka na kolejne próby komunikacji. Im bardziej próbujemy się w takiej sytuacji dogadać, tym bardziej się zapętlamy. Argumenty nie trafiają,  napięcie rośnie, nici z radosnych wakacji.
Aby temu zaradzić, trzeba wrócić do punktu wyjścia; czyli do siebie. Nie zżymać się sącząc opowieści o braku czasu i egoizmie. Zająć się sobą, żeby potem naprawdę zająć się innymi. Dogadać się, a nie markować dogadanie i w konsekwencji zobaczyć, jak wiele dobrego płynie z czasu, kiedy tak naprawdę jesteśmy RAZEM.  
Punkt wyjścia w rozmowie jest zawsze w nas. Nie odpowiadamy za gotowość na kontakt drugiej osoby; tak samo jak mamy ograniczony wpływ na to, jak naprawdę zinterpretowane zostaną nasze słowa i zabiegi. Ale bez prawdziwej woli w nas -  nic się nie zdarzy. Będziemy krążyć w tańcu mydlanych bajek i pryskać w słońcu przy każdym kontakcie.


Zobacz również

2 komentarze:



  1. Masz zupełną rację, ale ja te rozważania przeniósłbym z okresu wakacyjnego na cały okrągły rok. A tak w ogóle to chciałbym wiedzieć skąd bierzesz takich mądrych autorów i książki... ;)

    napisał: piotrfigura 2012/07/06 13:29:25



    Bardzo prawdziwe

    napisał: Gość: gniazdo1, public-gprs238909.centertel.pl 2012/07/08 10:04:15

    Jak to jest, że wolimy czasem narzekać, krytykować, wytykać, zamiast posłuchać i spróbować się wczuć i jednako podjąć wysiłek zrozumienia drugiej osoby?
    Na Twoim blogu aż nie wypada utyskiwać:-)
    pozdrawiam i gratuluję pozytywności

    napisał: whywomen 2012/07/08 21:00:17

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie, że można, trzeba nawet patrzeć szerzej. W końcu nie tylko w wakacje potrzebujemy się dogadywać;) Co do książek, autorów; świat jest wielki, biblioteki i księgarnie przepastne, a ludzie mądrzy :) Trzeba być tylko otwartym na to, a samo wchodzi w ręce:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)