Ja wystarczy

/
0 Komentarzy
Granatowe niebo drżało i jęczało, przygniatane nadchodzącą burzą. Gdzieniegdzie prześwitywały ciągle gwiazdy, ale szybko chowały się za chmury gonione wiatrem, jakby same potrzebowały schronienia, jakby ten nocny spektakl także je przerażał i onieśmielał. Nad miastem hulała rześka bryza. Orzeźwiające powietrze wywabiło na balkony uschniętych od upału mieszkańców, koty kładły się na chłodnym bruku, a kwiaty wreszcie podnosiły głowy, z ulga odpoczywając od palącego słońca. 

"Nikt nie rodzi się po to, aby stać się kimś innym" - zagrzmiało w moich uszach z pierwszym burzowym błyskiem.  Przyszło do mnie niespodziewane i mocne, kazało usiąść, zaklinać ciemność, wysupłało łzę spod powiek. Jestem i to wystarczy – powiedziałam przy kolejnym łoskocie – tak cicho, że słyszało mnie tylko moje serce. Drżałam od pierwszych kropli deszczu, szumiało mi w uszach, płynęło oddechem przez ciało. "Nikt nie rodzi się po to, aby stać się kimś innym"; wykrzyczałam w grożące mi błyskami niebo. Odpowiedziało łoskotem głuchym i tępym, zamilkło.  Wstałam, odwróciłam się na pięcie i weszłam miękko w moje własne, niedoskonałe, ręcznie szyte życie. Bez udawania, bez masek, bez min, bez dekoracji. Burza grzmiała, a we mnie szumiał spokój. Łagodność objęła mnie całą, ucałowała ze mną chłodną poduszkę, zasnęła.  "Nikt nie rodzi się po to, aby stać się kimś innym" - krążyło lekko w moich snach i mieszało w myślach. Rano wstałam lekka i wypoczęta. Wiedziałam, że  „Ja” mi w zupełności wystarczy.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)