Smutek, to ogromne tchórzostwo

/
4 Komentarzy

Życie w stanie pogodzenia się z tym, że jest źle i właściwie tylko mityczni „tamci” mają lepiej, fajniej i prościej to sposób egzystencji, który obserwuję bardzo często i który napawa mnie pewnym nostalgicznym smutkiem. 

Beata Pawlikowska, podróżniczka, dziennikarka, opowiadała ostatnio w radio o swojej drodze do miejsca gdzie teraz jest. Mówiła  o tym, że była tylko biedną dziewczyną z Koszalina, która chowała się przed światem w za dużych swetrach, o anoreksji i bulimii, których doświadczyła w pewnym momencie życia, o tym, że ucząc się angielskiego nie mogła liczyć nawet na to, że rodzice kupią jej słownik, nie wspominając o drogich, zagranicznych kursach.

 Miała tylko marzenia. Nic więcej. 

 Dziś Pawlikowska osiągnęła spełnienie i jest dumna i szczęśliwa w swoim ręcznie szytym życiu. Nie dostała niczego za darmo, raz bywało lepiej, innym razem gorzej.  Można powiedzieć, że miała szczęście, ale można też uznać, że wyszła życiu naprzeciw, odważyła się na to co z pozoru nierealne i zbiera teraz plony swojej wiary i zaufania.

Nie trzeba jej lubić, nie ona jedna przeszła taką drogę. 


Życie w stanie rezygnacji i poczucia, że na nic nie mam wpływu to prosta droga do depresji, melancholii i zgorzknienia, które mogą być jeszcze groźniejsze niż sama depresja. Człowiek zgorzkniały i pełen pretensji do świata widzi wokół siebie tylko nieszczęścia i smutek. Uważa, że wszystko już było, że nic więcej nie może się zdarzyć, że nie warto nawet zaczynać, bo przecież prawie nigdy się nie wygrywa.  Taka osoba czeka na cud. Na to, że coś się zmieni samo; na radość, która rozkwitnie jak kwiat, mimo że nie zadaliśmy sobie  nawet trudu żeby przekopać grządki.

Depresję postrzegam coraz bardziej jako taki gotowiec, który czyha na wszystkich, którzy spodziewają się rozwiązań zewnętrznych – pisze Kasia Miller, terapeutka. „Czekają, aż ktoś coś za nich zrobi, zadecyduje, poprowadzi utartą, sprawdzoną ścieżką. (…) To jest poddanie się człowieka, który nie ma wewnętrznego motywu do życia. Bo nie słuchając swojej zdrowej intuicji, wybiera intuicję pokusy. Żeby było łatwo, żeby nie trzeba było walczyć, brać odpowiedzialności za własne życie, żeby było lepiej, niż jest.

Taki człowiek niby chce, ale tak naprawdę nie chce. Musi zdarzyć się coś, co przełamie jego opór, wstrząśnie jego posadami. Niestety istota ludzka jest wytrzymała i wytrenowana przez wieki w byle jakim życiu. Czasami nic jej nie ruszy. Przeżyje życie i umrze zgorzkniała.

Kiedyś natrafiłam na słowa Osho, które wydały mi się nieco obrazoburcze. Dziś wiem, że kryje się w nich wielka prawda.   Osho pisał, że największą odwagą jest życie w stanie zadowolenia. „Smutek to ogromne tchórzostwo -  dodawał. „Do tego aby być nieszczęśliwym,  nic nie jest potrzebne. Każdy tchórz, każdy głupiec może się tak czuć. Każdy potrafi być nieszczęśliwy. Ale do poczucia błogości potrzebna jest ogromna odwaga – a żeby ją poczuć, trzeba nad sobą popracować.”



Zobacz również

4 komentarze:

  1. Małą kontrę chciałam postawić w obronie smutku. Otóż, wszystkie emocje: złość, żal, wściekłość, trudne doświadczenia czy smutek pojawiają się w życiu jako nauka. Mają także mobilizować nas do zmiany biegu, obrania innego kierunku. Smutek jest nauczycielem, jeśli tylko nie poddamy mu się zupełnie tylko zechcemy odpowiednio przeżyć i wsłuchać się w to, jaki komunikat do nas kieruje. Długotrwały, źle przeżywany smutek, owszem może doprowadzić do depresji bądź choroby somatycznej. Ale nie odbierajmy sobie możliwości smucenia się, bo głęboko przeżywany smutek może dać oczyszczenie. Zgadzam się co do idei tego tekstu, zamieniłabym jednak słowo "smutek" na stagnacją, która nas unieszczęśliwia.

    napisał: Gość: LaMariposa, dpe10.neoplus.adsl.tpnet.pl 2012/06/11 19:42:25

    OdpowiedzUsuń
  2. Kobieto Motylu,
    oczywiście nie zachęcam do szufladkowania uczuć, i myślę, że Osho także nie:) Chodzi oczywiście o smutek, który wrasta w człowieka jak druga skóra, który staje się nawykiem, sposobem życia; a nie o chwilowy ból, który przeżywamy i który nas otrzeźwia, oczyszcza jak piszesz i prowadzi dalej.
    ps. zaglądałam dziś do Ciebie, bardzo tam pięknie! Szkoda, że nie można komentować bez konta na blogspocie... Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń


  3. Zgadzam się całkowicie z tym co piszesz. Smutek, który wrasta w człowieka blokuje go i niszczy. A on ma jedynie coś wskazywać. Wiem też, że taki stan może być sposobem na życie, tak jak narzekanie czy stawianie się w roli ofiary. Z drugiej strony to zawsze ma jakieś swoje podłoże i czasem wymaga gruntownej pracy nad sobą, aby odpowiedzieć sobie dlaczego chce być ofiarą.
    Miło mi z powodu twoich odwiedzin. Zapraszam częściej. Muszę coś zrobić z tą funkcją komentarzy tylko nie wiem czy to możliwe :-) Pisz częściej bo masz bardzo mądre przemyślenia.

    napisał: Gość: LaMariposa, dpm165.neoplus.adsl.tpnet.pl 2012/06/12 12:08:30

    czasami trochę trudno się na tę odwagę zdobyć :)

    napisał: netewka 2012/06/16 11:33:10

    OdpowiedzUsuń
  4. Powiem krótko. Świetny tekst :)

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)