Raj

/
0 Komentarzy

Zastanawiam się, kiedy jako ludzkość się pogubiliśmy. Czy mityczne wyjście z raju nie było właśnie porzuceniem nadziei na to, że mimo trudów i cierpienia jakie zdarzają się w życiu -  to samo życie może i powinno być dobre i szczęśliwe? Czy raj to właśnie nie poczucie błogości i zadowolenia, poczucie bezpieczeństwa, oparcia w sobie, przeświadczenie, że chociaż nie jesteśmy w stanie wszystkiego przewidzieć i przeciwdziałać każdemu bólowi to jednak w ostatecznym rozrachunku życie nas nie opuści i weźmie w ramiona, zaopiekuje się nami?

Andersen w „Królowej Śniegu” pisał o czarcim lustrze, które rozbite na miliony kawałków trafiło do ludzkich serc i umysłów. Sprawiło, że to co jasne stawało się brzydkie, kwiaty więdły, a ludzkie twarze traciły harmonię.  Może także za sprawą tego czarciego kawałka stało się z nami to, o czym pisze B. Hoff w „Te prosiaczka”:

W każdym z nas tkwi coś, co chce, byśmy byli nieszczęśliwi. Powoduje to powstanie w naszej wyobraźni problemów, które jeszcze nie istnieją — a często dopiero wtedy stają się prawdziwe. Wyolbrzymia także już istniejące problemy. Umacnia niskie mniemanie o sobie i brak szacunku dla innych. Niszczy dumę z pracy, porządku i czystości. Zamienia spotkania w konfrontacje, nadzieje w obawy, okazje w ryzyko, schody w głazy rzucane pod nogi. Można to dojrzeć w grymasach i wykrzywieniach twarzy, które naciągają mięśnie i przyspieszają proces starzenia. Wcześniej zatruwa negatywną energią umysł ukryty za twarzą, a następnie rozchodzi się na zewnątrz niczym choroba. A potem wraca, odbite przez inne żałosne umysły i twarze. I tak to trwa.

Czy zatem powrót do raju, za życia jest możliwy? Czy można przerwać ten krąg złej energii, która krąży i do nas wraca? Tak. Koniecznie. Chyba że chcemy dać się zawładnąć temu czemuś co ciągnie nas w mroczną stronę.
Aby żyć inaczej, musimy zobaczyć, że sami projektujemy i wyświetlamy większość naszych problemów. Dobrze byłoby odkryć i doświadczyć, że to my tworzymy nasze myśli, odpowiadamy za własne nastawienie, trzymamy w rękach szklaną kulę, w której wyświetla się nasze życie.
Jesteś jedyną osobą, która powinna dyktować warunki. To ty jesteś scenarzystą, aktorem i reżyserem swojego losu. Jeśli oddajesz swoje samopoczucie, swoje emocje we władanie innych ludzi, nie dziw się, że wszystko potem idzie nie po twojej myśli.
Nie szukaj wymówek. Nie mów, "tak, ale...".
Nikt nie ma nad tobą większej władzy niż ty sam. Nikt za ciebie nie przeżyje twoich dni. Nikt za ciebie nie rozwiąże twoich problemów.
Nikt za ciebie nie będzie szczęśliwy.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)