Etykietki

/
5 Komentarzy


Życie jest pełne niespodzianek i nagłych zwrotów akcji. Czasami wpadamy w wiry zdarzeń, utykamy na mieliznach, stoimy, biegniemy, kopiemy nogą jakiś patyk, potykamy się i idziemy dalej. Czasami nie dzieje się nic. To normalne, zwyczajne i oczywiste, kłopot pojawia się kiedy zbyt szybko wyciągamy wnioski na temat naszych doświadczeń i zbyt pochopnie przyklejamy etykietki do tego co nam się przydarza.  

Od dziecka uczymy się myślenia warunkowego i oceniającego. Tak względem siebie samego, naszych życiowych doświadczeń jak i innych ludzi i ich historii. Coś musi być natychmiast dobre albo złe, korzystne albo niekorzystne, prawidłowe albo wadliwe, ładne albo brzydkie. Ocena dokonuje się automatycznie i jest przeważnie schematyczna. Nasz wytrenowany w ocenie umysł nie traci wiele czasu na namysł: pojawia się bodziec, pojawia się reakcja; dobre  =  dobrze = uśmiechnij się; złe =  smutek =  opuść kąciki ust, przygarb plecy.  Etykietki dokładają nam cierpienia. To bagaż, który niesiemy na własne życzenie. 

„Nie da się uniknąć złych rzeczy” – pisze profesor S. Rao z Columbia University i jednocześnie przekonuje, że to co nam na co dzień najbardziej szkodzi i miesza w głowach to natychmiastowe ocenianie wszystkiego co nam się przydarza jako dobre lub złe i  pojawiające się po ocenie „złe” lawiny emocji i zamartwiania, tym co będzie, jak będzie i jak bardzo będziemy z tego powodu nieszczęśliwi.  Profesor Rao słusznie zauważa, że przypisując każdemu zdarzeniu kategorię oceniającą bardzo często narażamy się na ryzyko błędu. Czy dzisiejsza porażka nie będzie w dłuższej perspektywie sukcesem, wczorajsza niedyspozycja nie uchroniła nas przed znacznie gorszym problemem, a zdarzenie na pozór korzystne, nie okaże się gigantycznym nieporozumieniem, które przyprawi nas o ból głowy?

Nigdy do końca nie wiemy co jest co. Zamartwianie się i zbyt szybkie kierunkowanie myślenia w jednym kierunku zamyka nas na niespodzianki jakie niesie życie i obciąża dodatkowo nasz często przeładowany bagaż emocjonalny. Ogromna większość rzeczy, które zaprzątają nasze myśli pozostanie wyłączenie w sferze  imaginacji. Te które będą miały miejsce w rzeczywistości, często okażą się zupełnie inne niż zakładaliśmy, mniej lub bardziej złożone, wywrócone do góry nogami, oczywiste z punktu widzenia okoliczności, przemkną przez nasze życie jak strzała, albo zamarudzą w nieznany teraz sposób. Większość węzłów rozwiąże się sama, to co dziś zagmatwane, jutro wyda ci się proste jak dziecięca układanka.

Cokolwiek być nie przedsięwziął, jak mocno byś nie oceniał; będzie co ma być. Choćbyś przewidział milion kombinacji, wyciągnął miliard wniosków, zabraknie ci dni na wszystkie testy, życie i tak cię zaskoczy i zaśmieje się zawadiacko w twoją zdziwioną twarz. Analizy i wnioski są potrzebne, ale to nie one są istota życia. Oflagowany na każdą ewentualność, wyposażony w kompas, mapę i kamyk na szczęście i tak nie wyjdziesz z tego żywy.
Nie trać więc czasu. Nie oceniaj. Żyj.


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. prof. Rao (też to czytałam), nie robi nic nowego, jest taka technika psychoterapeutyczna, nazywa się pozytywne przewartościowanie, ale rzeczywiście nie jest zbyt szeroko znana, bo ludziom kojarzy się z racjonalizowaniem, czyli oszukiwaniem siebie, a to źle. ale masz rację, że powinniśmy przestać oceniać, a zacząć raczej interpretować? i improwizować w w kwestii szukania wytłumaczeń. Rao ma rację, ale zapomina, że to technika opierając a się o rozum, a to niestety często za mało, bo w nieszczęśliwości pierwsze skrzypce graja emocje. I rozum je zmienia, ale to nie idzie jak po maśle, raczej jak po grudzie.

    napisał: domdusz 2012/06/25 20:45:16

    OdpowiedzUsuń
  2. domdusz,
    on nawet podkreśla, że nic nowego nie wymyślił. Nie odebrałam tego co mówi, jako pochwały jednej techniki czy rozumowego, mocno wyćwiczonego sposobu reagowania, raczej jako zmianę sposobu myślenia; a w tym bierze już udział i głowa i emocje:) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. to ja mam pytanie, bo logika logika, ale co z tymi emocjami? To z nimi da sie cos zrobic? Bo one takie impulsywne... ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Monika, mnie kiedyś pewien mądry facet zapytał, czy to ja rządzę moimi myślami i emocjami czy one mną? no bo kto , w końcu tu rządzi??? no kto????

    OdpowiedzUsuń
  5. okej:) ale to sie da, tak w impulsie? w naglym przyplywie?

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)