O tym, że w dni meczowe, lepiej siedzeć w domu

/
4 Komentarzy
Nie przypuszczałam, że napiszę tu kiedyś notkę o problemie pseudokibiców, ale miałam ostatnio pecha i trafiłam do autobusu komunikacji miejskiej, akurat w porze grupowania się panów w szalikach na mecz Legii. Następnym razem, kiedy będę się wybierać po południu w tamte rejony sprawdzę na wszelki wypadek kalendarz rozgrywek ligowych. A było tak: autobus zapełniał się na każdym przystanku grupą mniej lub bardziej „energicznych” panów. Kiedy przejechaliśmy Pragę był już właściwie pełen kibiców i zaczęły się śpiewy, podskoki, łomoty, krzyki i blokowanie drzwi, żeby się wysikać na przystanku. Ta kilkuminutowa jazda, była dla mnie zdarzeniem traumatycznym i w sensie społecznym również wstrząsającym. Autobus huczał. Kiwał się na boki kiedy towarzystwo skakało i uderzało pięściami w dach, szyby drżały a uszy więdły, kiedy wierni fani Legii śpiewali jak kochają swoją drużynę i co myślą o kibicach i zawodnikach drużyn przeciwnych. Że o policji i stadionowej ochronie już nie wspomnę. Dziękowałam opatrzności, że jechałam sama, chociaż w autobusie były też osoby z małymi dziećmi. Wszyscy patrzyli w buty i starali nie rzucać się w oczy. Towarzystwo kibicowskie dzierżyło w dłoniach puszki z piwem, a na przystanku wyrzucało butelki po wódce. Była w nich taka agresja, taka zaciętość i zwyczajne, proste jak linijka chamstwo, że do dziś dzień na myśl o tym przechodzą mnie dreszcze.

Za niecałe dwa miesiące w Polsce będzie Euro 2012. Jeśli będzie wyglądało tak jak ligowe rozgrywki (a mam podstawy sądzić, że będzie dużo gorzej), to w dni, w których będą rozgrywane mecze lepiej w Warszawie  i innych miastach goszczących mistrzostwa nie ruszać się z domów.
Zastanawiam się skąd się bierze w ludziach potrzeba podobnych zachowań, taki rodzaj świętowania sportowego wydarzenia, taka mieszanka agresji, wulgarności i antyspołecznej manii? Panowie w szalikach dumnie śpiewali o sobie, że są kibolami. Jak można być dumnym, że się jest kibolem???
Oburza mnie to, ponieważ państwo polskie nie chroni mnie – normalnego obywatela – za to wydaje grube tysiące złotych na to, żeby ochraniać stadiony i bić się z chuliganami w ligowych czapkach.  Irytuje mnie to po czubki uszu, ponieważ od lat nie można się u nas uporać z problemem, który łatwo można rozwiązać stosując proste, systemowe triki.

Kto wpuszcza na stadion ludzi, którzy z daleka zioną wódką i bez alkomatu widać, że są zwyczajnie pijani? Dlaczego pozwala się na to, żeby agresja rządziła życiem społecznym, a normalni ludzie czuli się sterroryzowani i zagrożeni, przez bandę zalanych testosteronem młodzieńców? Co to ma wspólnego ze sportem, z duchem zdrowej rywalizacji, z wiarą w ideały, we współzawodnictwo?  Jakimi w końcu wartościami kierują się ci ludzie, których widziałam? Zasmuca mnie to i zastanawia, bo wiem, że to nie tylko „źli chłopcy z Pragi” kiwają autobusami, i świętują z kurwą na ustach, a problem dotyczy dziesiątek  miast w Polsce i pewnie setek, jeśli nie tysięcy młodych ludzi. Ile jeszcze będziemy patrzeć we własne buty i udawać, że tak musi być?
Smutne to nasze życie sportowe. Mam nadzieję, że doczekam czasów, kiedy mecz piłkarski przestanie kojarzyć się z degeneracją i niebezpieczeństwem, a zacznie być prawdziwym, sportowym świętem. 


Zobacz również

4 komentarze:

  1. Kiedyś wracałem pociągiem z Bydgoszczy do Torunia i trafiło mi się jechać z kibicami wracającymi z meczu, chyba do Łodzi. To trwało około godziny i to była chyba jedna z najtrudniejszych godzin w moim życiu... Dodam tylko, że w wagonie jechał jeden wystraszony policjant, który sam patrzył po suficie, żeby tylko nic nie widzieć. Dopiero w Toruniu do pociągu weszło ZOMO (teraz to się chyba nazywa Prewencja). Na szczęście już wysiadałem. Koszmar.

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/04/13 15:57:02

    OdpowiedzUsuń


  2. Najtrudniejsze jest pewnie w takich sytuacjach poradzenie sobie z mieszanką złości, strachu i bezsilności...
    Twoja rada chyba najlepsza - unikać takich sytuacji, bo co można zrobić innego...?

    napisał: sowa_nie_sowa 2012/04/13 19:13:50

    OdpowiedzUsuń
  3. no to mnie rozumiesz:)))
    nic nie można, tylko czemu to tak wygląda:(

    OdpowiedzUsuń
  4. epiej tam nie być, nie wiadomo po prostu co się stanie.

    napisał: ojciec.karmiacy 2012/04/13 19:54:36

    Nie wiem skąd to się bierze, ale niech wraca tam skąd pochodzi!

    napisał: Gość: Aurora, 89-79-80-232.dynamic.chello.pl 2012/04/14 12:33:09

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)