Wszystko zaczyna się od Ciebie

/
3 Komentarzy



Świat jest dziwnym miejscem: złym i dobrym jednocześnie: jak chiński znak żeńskie /męskie podzielony sprawiedliwie na pół. Kiedy się w niego za bardzo zagłębić od mrocznej strony, potrafi zmęczyć tak, że odechciewa się żyć. Medialne doniesienia o nieszczęściach i tragediach; narzekania, choroby, katastrofy: lęgną się potem w głowie jak złe sny i nie dają spokoju.

Kiedy zaczynam odczuwać ogólny dyskomfort, czuję się przytłoczona rzeczywistością; przeważnie przyczyną jest to, że za dużo tego złego świata do siebie dopuszczam. Otwieram internetowe portale, oglądam wiadomości, słucham radia. Jedyna recepta na poprawę to odciąć się możliwie najdokładniej od tego wszystkiego, co kładzie się na moich myślach nieznośnym ciężarem. Nie czytać, nie oglądać, nie słuchać, nie dyskutować. Pomaga. Rzeczywistość wraca na właściwe miejsce, balansuje na jednej nodze jak jogin, cudownie się uśmiecha i lekko kiwa do mnie dłonią.

Istnieje grupa ludzi, która uważa, że nie można być w życiu szczęśliwym, że nie można zaznać pokoju i spójności, jeśli świadomie uczestniczy się w rzeczywistości i wie, jak naprawdę wygląda świat.  Jak można wierzyć w ludzką dobroć po masakrach w Afryce, jak można delektować się swoją sytą codziennością, kiedy miliony ludzi na świecie głodują, jak można akceptować kaszmirowe swetry i drogie buty, kiedy wie się, że w biednych krajach produkują je ludzie, zarabiający po dwa dolary dziennie.

Można zagłębić się w ten odmęt smutku: można się pogrążyć w rozpamiętywaniu nieszczęść, które doświadczyły ludzkość przez całe wieki jej historii, tylko czy tak naprawdę to rozpamiętywanie dziś coś zmienia? W historii świata, w naszej własnej historii? 

Filozofia Taoistyczna proponuje, aby każdą zmianę, każde naprawianie świata zaczynać od siebie. Taoiści wierzą, że jeśli pokój zapanuje w jednym ludzkim sercu, to może zapanować też w zbiorowości: w milionach osób, które ustawią się za tym jednym człowiekiem. Moralność, dobroć, spokój,  uczciwość, ekologia to wszystko zaczyna się w naszych domach, na naszych podwórkach. Bardzo łatwo oceniamy innych: szafujemy obelgami, wydajemy sądy chociaż w gruncie rzeczy nie znamy kontekstu, nie chodzimy w butach drugiego człowieka, nie możemy go w pełni zrozumieć. Zamiast wyciąganiem wniosków z zachowań bliźnich, lepiej zająć się sobą i swoimi wyborami, które sprawiają, że ten świat wygląda tak, a nie inaczej.

Nie akceptujemy męczenia zwierząt, a przecież większość z nas kupuje przemysłowo hodowane mięso, jajka z ferm, gdzie kury nie widzą przez całe swoje marne życie dziennego światła; narzekamy na brud na ulicach i dworcach, a wyrzucamy niedopałki przez okno; złorzeczymy na chamstwo na drogach, a sami nie raz , nie dwa, przejeżdżamy na czerwonym i parkujemy na miejscu dla niepełnosprawnych.

Każda zmiana świata zaczyna się od pojedynczego człowieka. Oczywiście, że można udawać, że się nie widzi tego czy tamtego:  można zasłaniać się nieznajomością rzeczy, niedoinformowaniem, można tłumaczyć, że przecież wszyscy tak robią, można sobie kolorować sumienie i mniemanie o sobie. Ale wszystko to co tak naprawdę nam przeszkadza w innych i w otaczającym nas świecie zaczyna się tu, teraz, od nas, naszych dzieci; błahych gestów, które teoretycznie nic nie znaczą, a znaczą wszystko.
Tao mówi, że tam gdzie pojawia się opór i nadęcie, tam gdzie jest wielka mobilizacja, nie ma wielkich efektów. Tao dzieje się samo; tak samo jak dobro. Jedyne co musimy: to mu nie przeszkadzać.


Zobacz również

3 komentarze:



  1. witaj,
    czytam Cię od jakiegoś czasu mając magiczne wrażenie, że to ja wreszcie się zdecydowałam na pisanie :)
    bardzo mi blisko do Twojego spojrzenia na świat

    napisał: Gość: hipnozja, piekna-gts.2a.pl 2012/02/09 17:17:19



    Bardzo mi się podoba to co piszesz, jak piszesz. Bardzo. Będę zaglądać:)

    napisał: Gość: Agata, staticline57419.toya.net.pl 2012/02/13 21:36:26

    OdpowiedzUsuń
  2. hmm

    jestes niesamowita:)

    nie ogladam wlasnie wiadomosci, nie slucham radia, nie czytam newsow w internecie. Bo potem sie zamartwiam, niepotrzebne mi to, wszytkim chcialbym pomoc.

    Czasem tylko mama dzwoni i mowi, ze ktos jest chory, ktos inny urodzil niepelnosprawne dziecko,kogos jeszcze innego zamordowali.

    Potem wylaczam dzwonki w telefonie, chociaz chyba najlepiej byloby w ogole telefon wylaczyc.

    No i czasami, w takie dni jak dzisiaj, jestem niespokojna i chce mi sie wyc, bo ktos podlozyl bombe w samochodzie w Bejrucie, gdzie mieszka wieksza czesc naszej rodziny.
    Bogu dzieki, wszyscy cali i zdrowi.
    To znaczy, wszyscy, wszyscy, ktorych my znamy. A co z rodzinami innych? No wlasnie.

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)