W kierunku przeznaczenia

/
1 Komentarzy


W niektórych tradycjach plemiennych: w różnych, niezależnych od siebie częściach świata: od Afryki po Nepal i amazońską dżunglę, istnieją rytuały i wierzenia inicjacyjne związane z narodzinami człowieka i odkrywaniem jego prawdziwego powołania.

Do dziś dzień, niektóre ludy wierzą, że człowiek, który nie rozpozna tajemnicy z jaką przychodzi na świat, może sprowadzić wielkie nieszczęście na siebie i swoją społeczność. Dlatego z taką starannością i pietyzmem dokonuje się obrzędów, mających na celu odkrycie tego, co dziecku jest przeznaczone, jakie talenty ma w zanadrzu i kim może się stać kiedy dorośnie. Od urodzenia zadaje się mu pytania: „z czym przychodzisz”, „co czyni cię wyjątkowym”, „co możesz nam od siebie dać”, „czego potrzebujesz od nas, aby rozwinąć swoje przeznaczenie”?.  

Odpowiedzi na te pytania i otwarcie drzwi do tajemnicy to źródło błogosławieństwa i dobra wróżba dla jednostki, której sprawa dotyczy ale i  dla społeczności, która tego dokona.

Pomyłka...

Dziś dzieci są otoczone mnogością wyborów: od języków obcych, przez balet i karate: ale czy tak naprawdę ktokolwiek ich słucha? Mam przed oczami małego chłopca, który z wypiekami na twarzy odkrywał pianino: badał klawisze, starał się wyciągnąć jak struna, żeby dosięgnąć nóżką do pedałów, naciskał białe i czarne, improwizował i cały zapamiętany w tej czynności przybiegał kiedy tylko mógł, do czarnego pudła, unosił pokrywę, sypał iskrami śmiechu. Jego tata mówił ciągle, że Młody zostanie piłkarzem jak Messi.

Z niezrozumienia swojej natury rodzi się wiele nieszczęść; pierwotni ludzie mieli rację.  Człowiek, który stara się wpasować w schemat, który nie  jest jego, w czynności, które nauczy się wykonywać poprawnie,  ale nigdy z pasją; prędzej czy później dochodzi do ściany, której nie przebije, której nie sprosta; a jeśli nawet to już na pewno nie bez szkody na  swoim ciele i umyśle. Wtłaczamy się w role i ramy, które nas uwierają przy każdym ruchu; niewielu z nas natrafia w dzieciństwie czy wczesnej młodości na pytania, które powinniśmy zadawać sobie do skutku;  w kółko, bez ustanku mieć je w zanadrzu, aby wyciągnąć w chwili ciszy i spokoju i pozwolić im wybrzmieć, zaszumieć i zamieszać w głowie. Jaka tajemnica drzemie we mnie? Jakie gwiazdy świecą na moim niebie?  Co rodzi się w mojej duszy, kiedy oddaję się miłości, radości, kiedy jestem całym sobą blisko tego co kocham?  Wreszcie co mnie prawdziwie ożywia?

Prawdziwy rozwój

Dlaczego tak wielu ludzi współcześnie jest zainteresowanych rozwojem osobistym, warsztatami, jogą, różnymi formami uzdrawiania i poszerzania świadomości? Dlatego, że w środku czują, że są na niewłaściwym miejscu. Tęsknią za swoim przeznaczeniem, które wydaje im się tak absurdalne, tak dalekie, tak często nieznane i nieokreślone, że pozostaje je porzucić jak niepotrzebny balast: gdzieś przy drodze, za sobą, bez odwracania się za siebie.
Nie da się siebie ze środka wymazać gumką myszką. Nie da się. Można zastąpić tęsknotę szumiącym w głowie trunkiem, można ją zasypać kilogramem cukru albo zabałamucić  sobie w głowie idealną na pozór miłością. Można się zapamiętać w dobrym i złym, skutki jednak są zwykle tak samo marne.

Nie ma powrotu do przeszłości. Jeśli nie dostaliśmy na tacy swojego przeznaczenia, ani nie spotkaliśmy na swojej drodze mentora, który pomógł nam je odnaleźć, to pozostaje nam wziąć los w swoje ręce i zaprzestać życia w kłamstwie i ułudzie.  Mistrzowie mówią, że świat wcale nie potrzebuje kolejnych wirtuozów ani bankierów, nie cierpi z powodu braku architektów, ani księgowych. Za to brakuje mu bardzo ludzi żywych. Takich, którzy mylą się i błądzą, czasem idą do przodu, czasem stoją w miejscu i tracą czas, ale żyją, czują i wiedzą przynajmniej czego nie szukają. Takich, którzy czują za czym tęsknią, pozwalają sobie na tę tęsknotę, na cierpienie jeśli trzeba, a nade wszystko takich, którzy żyją jakąś pasją, spełnieniem, radością.

Pewien Lama, zapytany przez ucznia jak odnaleźć swoje przeznaczenie powiedział, że trzeba usiąść i czekać aż do nas przyjdzie; a kiedy ujrzymy je na horyzoncie wyjść mu naprzeciw. Nawet jeśli życie nie pozwala siedzieć w miejscu; nasz umysł może pozostać otwarty i czujny, na to czego szuka: może patrzeć i skanować rzeczywistość , aby wydobyć z niej tę iskrę, która zapali stos, która rozjaśni ciemność. Szczytem rozpaczy jest już na nic nie czekać, niczego się nie spodziewać, w nic nie wierzyć. Tęsknota może zapalić się jednak nagle, nawet w stanie takiej totalnej rozsypki: w wieku lat dwudziestu i sześćdziesięciu; nigdy, naprawdę nigdy nie jest na nią za późno.


Zobacz również

1 komentarz:

  1. nigdy nie jest za późno.to prawda.

    napisał: Gość: telimena100, ay210.internetdsl.tpnet.pl 2012/02/13 16:02:24

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)