O pułapkach miłości

/
5 Komentarzy

 ***

Miała go za wybawienie i cały świat, a kiedy chciał odejść trzymała się tak mocno, że zsiniały jej opuszki palców, łzy wyżłobiły koryta na policzkach, a nogi odmówiły posłuszeństwa. Chciała umierać, potem chciała się mścić, a na koniec opadła z sił i jak przekłuty balon leżała na ziemi. Nie wiedziała czy oddycha, czy żyje, nie słyszała własnych myśli; była tylko rozpacz i gorycz w ustach.

Pomyliła przywiązanie z miłością; zawierzyła bardziej w nie, niż w siebie, zagubiła się, przestała rozróżniać co jest co.


 ***
Był słodki jak cukierek, przynosił kwiaty, klękał i obiecywał. Omotał ją jak pająk muchę, zaskarbił sobie jej względy, osiągnął zaufanie; a kiedy weszła już całkiem w jego świat zatrzasnął klatkę. Złote drzwiczki brzęknęły metalicznie, złoty kluczyk zawisł na szyi, a ona szeroko otworzyła oczy i oniemiała patrzyła na świat, który miał być cały ich, a zmniejszył się, zmizerniał, zbladł w jednej sekundzie. Uciekała i wracała, potem już się tylko bała. Świat stał się pułapką, a on naganiaczem zwierzyny, myśliwym, właścicielem. Nigdy, tak jak wtedy nie tęskniła za wolnością.

A on pomylił miłość z posiadaniem; poplątał wszystko, zagubił sens; stał się chory z miłości.


***
Najpierw było dobrze, zwyczajnie. On i Ona, dzieci, dom. Kiedy pierwszy raz ją uderzył myślała, że to zły sen. Potem tłumaczyła sobie, że to w afekcie, że to jej wina, bo on jest słaby, zmęczony, a ona miewa pretensje. Rozcięty łuk brwiowy, wybity ząb, złamane żebro.  Lata kłamstw, lata wyrzeczeń, kłody pod nogi, smutek co rozrasta się jak krzew; a przecież mówił, że kocha, przepraszał, obiecywał, całował rany i obsypywał kwiatami. Aż do następnego razu. Kiedy uderzył dziecko, wreszcie odeszła. Śnieg padał jej na letnie buty, dobrze że wzięła palto. Dziecko płakało cicho. Nigdy już tam nie wróciła, chociaż chodził za nimi, prosił, groził, przepraszał i obiecywał.

Ulgę poczuła po latach. Pomyliła uzależnienie z miłością.


 ***
Mówią nam, że jesteśmy jak dwie połówki jabłka: że się uzupełniamy, że dopiero kiedy się spotkamy będziemy całością. A przecież ja jestem Ja, a Ty jesteś Ty. Istniejemy niezależnie, bez siebie czy z sobą; świat nie stanie w miejscu gdy się spotkamy, świat nie przestanie istnieć, kiedy pójdziemy osobno. 

Jak dwa Wszechświaty bezmierni, jak dwa Słońca samotni.


 ***
Dziwna sprawa z tą miłością. Roznieca radość, pali smutkiem. Kwietna wróżka, czarodziejka i furiatka. Wszystko i nic, dobre i złe. Mówią, że bezcenna, mówią że z klejnotów. Kłamią. Wszystko ma cenę, wszystko kosztuje.

Nie płaćcie za nią życiem.


Zobacz również

5 komentarzy:



  1. hmm kiedyś napisałam coś o pająku: "raz biedna wrażliwa muszka zaplątała się w sieci pająka...co tkał je misternie planując łupy i umiejętnie omijając ich lepkie zawiłości...gdy już ją złapał nie mógł się nadziwić jej pięknu...zapomniał o jadzie i swojej złowieszczej naturze... podziwiał jej wnętrze, słodycz i dobroć ... nie wytrzymał jednak długo...okrutny zew upomniał się o swoje, kazał mu zniszczyć głębię muszki... lecz mało mu było pożreć ją żywcem... wciąż mota ją w swoje sieci...raz mocniej raz luźniej zapętlając nici... " ale to juz przeszłość :-) pozdrawiam

    napisał: my.destiny 2012/02/16 22:09:15

    wazne slowa, nie tylko dotyczace zwiazku z przemoca psycho-fiz. lecz tych "normalnych" gdzie czesto kobieta zatraca swa tozsamosc na rzecz meza, partnera i "jego =ich swiata".Karmienie sie mitami, slodkimi historyjkami o ksieciu majacym nas wybawic jest niezdrowe.Mysle, ze do stworzenia dobrej relacji trzeba duzo dystansu do siebie i do tych "wielkich slow".Niestety 20 letni jeszcze nastolatkowie tego nie maja.Dajmy sobie czas, by dojrzec,aby wiedzie kim jestesmy, by pokochac siebie,zanim wejdziemy w zwiazek i pokochamy naszych partnerow.

    napisał: Gość: aleksandra, alagny-155-1-12-111.w90-3.abo.wanadoo.fr 2012/02/17 08:00:30

    Po pierwsze, przepięknie napisane.
    Po drugie, mądre.
    Po trzecie, nie do końca zgadzam się z ostatnim zdaniem. Wydaje mi się, że za prawdziwą miłość zawsze trzeba zapłacić życiem. Że kochając, umieramy (by zmartwychwstać). I to nie tylko, gdy chodzi o miłość męża czy żony. Także dzieci. Także przyjaciół.
    "Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje odda za przyjaciół swoich".
    Tylko że to musi być świadomy wybór. By to naprawdę było oddanie. A nie danie sobie wyrwać, bo nie wiemy, że jesteśmy coś warci.

    napisał: Gość: love s patient, 213-134-185-103.home.aster.pl 2012/02/17 08:21:12

    OdpowiedzUsuń
  2. w zdrowej relacji jak najbardziej love; gorzej gdy to jest relacja zaburzona... a wiele osób idelalizuje miłość i wydaje im się, że polega właśnie na tym, żeby zrezygnować ze wszyskiego( czasem nawet godności osobistej ) dla niej i ukochanego... i stąd ten wpis:) pozdrawiam dziewczyny:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny tekst, świetny. Przyjemnie się czyta, ze smakiem. Będę czytać dalej :)

    napisał: Gość: ahukai, afct237.neoplus.adsl.tpnet.pl 2012/02/21 00:26:08

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny, mądry i nad wyraz dojrzały tekst. Bez truizmow, bez zbędnej egzaltacji nad uczuciem jakim jest miłość i oklepanych frazesow, ubranych w romantyczną symbolikę.
    Anna Jantar śpiewała: '' Wtedy dziwisz się, że tak kocham nieprzytomnie, jakby zaraz świat miał się skończyć, kiedy pytasz mnie czemu rzucam się jak w ogień, wprost w ramiona twe myślę sobie, nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los trzeba będzie stracić, nic nie może przecież wiecznie trwać, za miłość też przyjdzie kiedyś nam zapłacić. ....''
    Ania G

    OdpowiedzUsuń
  5. Istniejemy niezależenie ale tylko jak dwie połówki spełniamy się <3 . Bardzo ładny tekst, pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)