Małpa w nas

/
2 Komentarzy
Jesteśmy z siebie – jako gatunku bardzo dumni. Ustawiamy się na szczycie drabiny ewolucyjnej, nadajemy tytuły najlepszych, najmądrzejszych i najmoralniejszych; chętnie szafujemy porównaniami, które deprecjonują resztę naturalnego świata; stawiając nas w opozycji do tej całej ciemnej, instynktownej i niezdolnej do refleksji masy.
Człowiek to naszym zdaniem zawsze brzmi dumnie.  Nawet jeśli nasza inteligencja staje się źródłem zła, środowiskowego Armagedonu i podstawą do totalnie obrzydliwych zachowań.  Wywodzimy się w prostej lini od stworzeń, którymi gardzimy. Psy, wilki, dzikie ptaki; nawet człekokształtne małpy nas śmieszą, czujemy się jak nauczyciele w szkole życia – oddaleni lata świetlne w swej inteligencji od tych maluczkich -  pustych istot, których celem życiowym pozostaje przemoc, seks i pełny żołądek.
Czy jednak jesteśmy aż tak diametralnie różni? Mark Rowlands, amerykański filozof, autor książki pt. „Filozof i wilk”, przekonuje, że jest zgoła przeciwnie. Człowiek zawdzięcza swoją inteligencję cechom, z których wcale nie powinien być dumny. Małpy rozwinęły swoje zdolności intelektualne dlatego, że bazowały w swoim społecznym życiu na oszustwie, kłamstwie i  wyrachowaniu, które miało zapewnić władzę i profity. Kombinowały, więc rozwijały się -  współczesny człowiek jest więc efektem tej niezbyt chwalebnej mieszanki cech, która zapewniła jego przodkom kolejne tysiące połączeń neuronowych i  komórek mózgowych. 
Człowiek jest zdolny do heroizmu i do niewytłumaczalnego niczym zła. Tylko on – pośród panteonu gatunków opracował etykę relatywną, która czasem nazywa zabójstwo zbrodnią, a czasem prawem itp.  Tylko ludzie, zdolni są do zbiorowych gwałtów, czerpania przyjemności z wyzysku, pragnień, które  potocznie nazywa się „zwierzęcymi” -  chociaż obrażają one w istocie zwierzęcy honor i dobre imię.
Philip Zimbardo, autor „Efektu Lucyfera”, najsławniejszej chyba publikacji opisującej temat psychologii zła podkreśla, że do bestialstwa jesteśmy zdolni wszyscy, bez wyjątku.  Grecka badaczka Mika Haritos – Fatouros, posuwa się nawet do stwierdzenia, że oprawcą może zostać „syn każdego człowieka”. Zwyczajność nie chroni nas przed złem, a tłumaczenie go istnieniem jednostek szczególnie do niego predestynowanych, tzw. robaczywych jabłek, to przeważnie nieporozumienie. Źli nie są tylko Ci z pierwszej lini frontu; współodpowiedzialnym za zło może być każdy, kto sam teoretycznie nic złego nie robi, ale akceptuje je i w milczący sposób się mu przygląda.
Dlaczego o tym piszę?  Ponieważ mimo naszej pozornej wielkości, czujemy się często niewyobrażalnie wyobcowani i samotni, a do tego rozpaczliwie nieszczęśliwi. Żyjemy w kokonie myśli, budujemy swoją jaskinię oddalenia, ściana po ścianie, czerpiemy bez umiaru z natury i energii innych ludzi; zapominając zupełnie skąd się wzięliśmy i w jakiej łączności z całym światem żyjemy. Możemy się uczyć od wilków, od dzikich kóz, od jeleni, od wszystkich tych istot, które mamy obok siebie na co dzień; psów, kotów, nawet akwariowych rybek. Możemy czerpać z tej wiedzy i zamieniać swoje wyobcowanie na poczucie jedności, swoją niewiarę w siłę; możemy bardziej ufać życiu i mocniej, pewniej stąpać po ziemi.
W książce Zimbardo znalazłam fragment, który pochodzi z tekstów medytacyjnych  Johna Donne’a i mówi, że : „Cała ludzkość ma jednego autora  i cała jest jednym tomem;  (…) żaden człowiek nie jest wyspą, całą w sobie".
Człowiek, sam w sobie, jest jednością z tymi wszystkimi którzy byli przed nim i którzy żyją obok niego; jest częścią natury, która zna odpowiedzi na wiele pytań, która leczy i daje schronienie każdemu, kto go szuka i kto pragnie z ufnością pochylić się i usłyszeć co ma do powiedzenia. I nie musi stawiać się ani wyżej, ani niżej wobec drugiego istnienia. Nie musi żyć w wiecznym wyścigu o władzę, zaszczyty, nie musi poddawać się ciągłej litanii porównań. Może z tego zrezygnować i szukać swojego szczęścia i spełnienia tam gdzie najłatwiej je znaleźć: tu i teraz, zaraz za rogiem, blisko siebie. Małpa w nas nie musi wygrywać.  Szanujmy całe żywe stworzenie, żyjmy z nim w zgodzie i jedności i bądźmy przede wszystkim ludźmi. Ta wiedza, którą często ignorujemy, ten wybór innej drogi, to nasze największe ewolucyjne zdobycze.


Zobacz również

2 komentarze:



  1. tak trochę z boku tematu, o którym piszesz - kilka razy dyskutowałem dość zawzięcie na temat tego, że człowiek nie jest koroną stworzenia... postawiłem jako przykład na przykład komórki rakowe, które jako jedyne są w stanie mnożyć się bez końca jeśli mają miejsce i pożywienie, albo grzyby... niektórzy naukowcy mówią, że grzyby to zwierzęta... są dość niezwykłe. I wyobraź sobie, że nigdy żaden człowiek nie był skłonny tym istotom oddać choć części korony istnienia... coś w nas jest takiego, zresztą mówi się: homo sapiens - najbardziej agresywny gatunek ssaka na Ziemi...

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/11/30 00:21:32

    OdpowiedzUsuń
  2. o tak, to ta małpa w nas wypina pierś, uderza niczym Tarzan pięściami po klacie i krzyczy: jestem najlepszy, spróbuj tylko podejść!!!!

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)