Lawina

/
2 Komentarzy
No i stało się.
Ruszyło jak rzeka spod tamy, zabulgotało, zaszumiało, zawyło i poszło. Komórki krwi nabrały powietrza -  rozłożyły się w żyłach jak balony -  rozpostarły ręce i popłynęły. Rwąca woda nabierała impetu, rozkręcała się jak chomik w kołowrotku, pędziła, aż łomot rozchodził się po ciele. Komórki skóry stały się jak róże: rozkwitły delikatną czerwienią, obudziły się z zimowego snu – przeciągnęły.  Nogi zaczęły radośnie podrygiwać, mięśnie wyciągały się co sił, prężyły jak na zlocie siłaczy, dumne z siebie, zadowolone, że wreszcie potrzebne. Usta zbierały się całe do uśmiechu, chciały śpiewać, gimnastykowały się w oddechu, lekko zmęczone, opuściły kąciki dopiero przed snem.
Ciało grało. Jak orkiestra: unisono, zgodnie, z radością. Dusza tańczyła, a serce jak to pompa: pompowało i nadawało rytm. Endorfiny szalały, umysł wykipiał.
Nic wielkiego. Jeździłam na rowerze. 


Zobacz również

2 komentarze:



  1. Świetne! A jaka radość bije z tego tekstu! Aż nie można się nie uśmiechnąć:)

    napisał: sowa_nie_sowa 2011/05/06 13:05:30



    Aż nie można nie zachcieć uciec gdzieś rowerem, bardzo ładnie napisane :)

    napisał: aniooool 2011/05/07 11:13:53

    OdpowiedzUsuń
  2. :) i o to chodzi Sowo:)

    napisał: m.dawid 2011/05/06 15:17:15

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)