Ta Druga

/
0 Komentarzy
Kochana,

Stają nam na drodze miliony spraw i przedmiotów, które w swoim rozbuchanym śnie o realności nie dopuszczają do naszego spotkania. Ile to już razy gładziłam papier, układałam puzzle zdań, czesałam myśli ryżową szczotką i zbierałam się  do pisania. Ile razy zaczynałam, ale zamierałam na sekundę przed, lub w pół słowa. Zaduma wyciągała mnie za ręce w inne światy, czarowała obietnicami, mamiła. 
Bo tak w gruncie rzeczy co mam Ci powiedzieć? Przeprosić, wytłumaczyć, pocieszyć? Żyjemy razem, a jednak obok siebie. Mówią, że obce, choć to nieprawda. Ja z wymogów i powinności, a Ty z krwi i ciała. Może dlatego, że różni nas materia, tak trudno nam dojść do zgody?  Mówią, że dzielą nas dziesiątki wieków. Mylą się. Bo chociaż duszą różnimy się tak diametralnie, to w istocie rzeczy mamy tyle samo lat. Nie, nie jestem ta dorosła, a Ty dzieciak, nie zwiedziesz mnie tą miną kotka o poranku. Masz Kochana na grzbiecie ten sam ciężar co ja i to samo słońce nam świeci. Miny zostaw tym obok. Są naiwni jak dzieci, we wszystko wierzą.
Masz do mnie żal, że widzę Cię jednowymiarowo. Karmię marzeniami o zawsze czystym domu, dietetycznym obiedzie, wyprasowanych jeansach i rozmiarze 38. O permanentnym rozwoju, czasie cennym jak złoto, oszczędności minut i pieniędzy, harcie ducha i bibliotece uporządkowanych emocji. Zarzucasz, że z góry wiem co dla Ciebie najlepsze.  Że nie uznaję wymówek, okoliczności łagodzących, że rozmowa ze mną jest bezcelowa, a słowa tłumaczeń rozbijają się o ziemię jak kryształowa lampa -  z hukiem i na milion kawałków.  Mówisz, że nie mam serca. Że nie znam życia. Że nic nie czuję.
Masz rację. Ale powiedz Kochana, gdzie byś była beze mnie? Jak rajski ptak zawsze po stronie uczuć; unosząca się nad światem jak balon z helem, w stanie nieważkości- jak piłka puszczona w kosmos?
Masz rację, przesadzam. Taka już jestem, że cierpię na daltonizm wyborów. Albo czarne albo białe. W tą lub z powrotem. Gradacja jest mi niedostępna i mój upór może ranić.
Masz rację. Nie zaszkodziłoby odpuścić. Nie zawsze trzeba być górą. Nie każdą chwilę stworzono na pracę, a Twoje nieukładane od miesięcy włosy i połamane paznokcie wcale nie mówią jedynej prawdy o Tobie.
Przepraszam więc jak przystało dorosłym. Może nieudolnie, może niezbyt wiarygodnie, może powiesz, że nie z serca; ale przepraszam.
Wybacz mi.
Taka już jestem, że nie odpuszczam nawet sobie. Z tym się ciężko żyje, uwierz mi. Z tym się wstaje rano, przed wszystkimi i gotuje obiad na 3  dni, a potem zamiast oddać się pieszczocie wody pod prysznicem, szybko omiata się twarz, włosy, ciało, byle było czysto i schludnie.
Nie jest mi łatwo.
Proszę więc i wysyłam Ci moje nadzieje jak listy.
Jesteś wszystkim co mam.
Napisz koniecznie.

Ta Druga


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)