Rok po. Czyli refleksje o pozostałych.

/
1 Komentarzy
Minął rok od kiedy pewien ważny samolot ze świtą równie ważnych person na pokładzie runął spod nieba na ziemię, która już wszystko widziała. I co?  I nic.
Świat zatrzymał się na moment w osłupieniu, zamarł, otworzył szeroko oczy ze zdziwienia; może nawet zapłakał, ale nie poruszył się trwale nawet o milimetr, nawet o mgnienie oka.
Ostatni rok był czasem przepychanek, które wstyd nazwać żałobą. Czasem rozmów o winie i prawdzie, o władzy, pieniądzach i odpowiedzialności. Czasem zamętu, w którym zabrakło miejsca na prawdziwe cierpienie tych co pozostali -  mimo że poświęcono im w publicznej przestrzeni setki metrów filmowej taśmy i miliony sekund cennych jak złotówki.
Refleksja smoleńska jest wspólna z refleksją o świecie i brzmi nader smutno:  nie o prawdę chodzi tym, którzy o niej krzyczą najgłośniej. Prawda bowiem jest smutna i prosta. Obdarta z historii rodem ze spiskowej teorii dziejów, zwyczajna i nieatrakcyjna tak jak nieatrakcyjne w medialnym okienku bywa zwykłe życie i prosta śmierć.
Nie umiemy się pogodzić z tym co jest. Nie umiemy zając się swoim życiem, nie umiemy zrezygnować z wojny nad grobem, marnujemy czas na snucie kosmicznych hipotez, a nasze własne, prywatne i społeczne sprawy leżą odłogiem i czekają na lepszy czas.
Życzyłabym sobie, aby sprawę smoleńską opłakać i zamknąć -  pozostawić do dysput prokuratorom; smutnym panom o zmęczonych twarzach i rodzinom, które wreszcie w ciszy może przeżyją swój naturalny ból.
A Polska niech żyje dalej. Pozostało nas żywych co najmniej 38 milionów. Jest co robić.


Zobacz również

1 komentarz:



  1. "jeszcze Polska nie zginęła..." - jak śpiwali nasi przodkowie, niestety nie wszystkim się to podoba...

    napisał: ojciec.karmiacy 2011/04/10 21:21:15

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)