Stres jest ceną

/
0 Komentarzy
Kalson, o którym opowiada w felietonie dla „Psychologies” neuropsychiatra David Servan- Schreiber jest tybetańskim uchodźcą,  aktualnie mieszkającym w Indiach.
Kiedy miał  8 lat opuścił rodzinny Tybet. Jest sierotą. Miał to szczęście że zdobył wykształcenie i został dyrektorem szkoły w Dharamsala, na północy Indii, gdzie przybywa najwięcej uchodźców tybetańskich. Karlson , dzięki międzynarodowemu stypendium odbył 2- letnie studia w USA i jak twierdzi, dopiero tam – jako dorosły człowiek poznał co to stres.  Wyznanie to, brzmi nieprawdopodobnie w ustach kogoś kto ryzykował życie już jako dziecko przemierzając nielegalnie granicę, uciekając przed biedą i prześladowaniami. Jak dziecko, sierota zdana wyłącznie na siebie i dobry lub zły los może twierdzić, że dopiero w zachodnim świecie doświadczyła stresu?
Karlson opowiadając o swoim życiu w USA mówi: „Mieszkałem razem z amerykańskimi studentami. Cokolwiek robiliśmy zawsze było to nie dość, za mało. Kiedy byliśmy w supermarkecie, trzeba było się śpieszyć, żeby zacząć zajmować się naszymi uniwersyteckimi zadaniami domowymi; zaczynaliśmy naukę, ale zaraz trzeba było kończyć bo znajomi zapowiadali się z wizytą, żeby obejrzeć z nami mecz; oglądaliśmy mecz, a komentatorzy podkreślali, że prawdziwym wydarzeniem będzie dopiero kolejny mecz, który odbędzie się w przyszłym tygodniu i że koniecznie trzeba się na niego przygotować..”
Servan – Schreiber zastanawia się, jak to możliwe, jak doszliśmy do takiego momentu, że my – obywatele uprzywilejowanej, najbogatszej części świata, której pożądają miliony ludzi na świecie; jesteśmy bardziej zestresowani niż uchodźcy, biedacy, którzy każdego dnia walczą o zaspokojenie podstawowych życiowych potrzeb takich jak jedzenie czy woda do picia?
Podobno człowiek jest tak nieszczęśliwie skonstruowany, że kiedy zaspokoi swoje potrzeby bazowe ( głód, pragnienie, potrzebę ciepła lub chłodu) zaczyna pragnąć czegoś więcej; mianowicie akceptacji i poszanowania u tych, którzy go otaczają. Zaczyna odnosić swoje marzenia i pragnienia do swojej „grupy odniesienia”  -  sąsiadów, przyjaciół, kolegów z pracy czy bohaterów telewizyjnych seriali.
Rozgląda się wokół i widzi, że sąsiad kupił nowe auto, siostra szwagra przeprowadziła się do większego mieszkania, koleżanka chodzi na jogę i odwiedza Spa, a kolega szlifuje swój 3 język obcy. Zaczyna więc pragnąć więcej także dla siebie; żeby utrzymać poziom, żeby nie odstawać od reszty i  tak zaczyna biec.
Ten bieg zaczyna się już w dzieciństwie, a w startety wstawiają dzieci ich rodzice. Basen, piłka ręczna, angielski, balet, rysowanie, gra na pianinie i garncarstwo. A to dopiero początek. Ten bieg nigdy się nie kończy, a co gorsza im szybciej biegniemy, tym trudniej się zatrzymać. W pewnym momencie pędzimy już na złamanie karku i właściwie to nawet nie wiemy, że można  żyć inaczej.
Karlson, bohater powyższej opowieści twierdzi, że nie musi się całe życie ścigać ze światem, żeby być poważanym przez tych, którzy go otaczają. Nie ma samochodu ani wysokiej pensji, a mimo to wie, że liczy się sam dla siebie -  nie musi nikomu nic więcej udowadniać.
My ludzie zachodu -  jeśli chcemy aby stres przestał królować w naszym życiu, zbierając daniny z naszych chorób, zszarganych nerwów i zniszczonych związków międzyludzkich, musimy zacząć pojmować, że wartość człowieka mierzy się nie tylko jego stopniem produktywności i poziomem kapitału jaki zgromadził. Musimy zrozumieć, że prawdziwe bogactwo to nasze rodziny, nasi przyjaciele na których możemy zawsze liczyć, nasze dobre, łagodne dni i spokojne noce. Musimy zacząć respektować inne wartości niż tylko i wyłącznie te związane z materią i uczyć tego samego nasze dzieci.
W końcu -  na łożu śmierci nie będzie się liczyło jakiej marki karawan zawiezie nas w ostatnią podróż, ale fakt czy kochaliśmy i byliśmy kochani. Rozliczą nas wtedy z tego, czy przeżyliśmy nasze życie w spełnieniu, czy potrafiliśmy być „ tu i teraz”  czy też tak jak ci amerykańscy studenci,  całe życie czekaliśmy na następny mecz…

Na podstawie „ Le prix de la reconnaissance” – David Servan –Schreiber / Psychologies 10/2010


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)