Refleksje na koniec roku

/
3 Komentarzy
Spotkałam niedawno kogoś, kto dawno już skończył magiczne naście lat i z pędem błyskawicy zbliża się do chrystusowych trzydziestu trzech. Ten ktoś powiedział mi, że narazie pokornie przygląda się życiu i zbiera siły do walki z rzeczywistością, jaką przyjdzie mu niewątpliwie kiedyś stoczyć.
Pomyślałam sobie, że wielu z nas tak żyje: w wiecznym oczekiwaniu na start, na coś co ma się zacząć, na nowe otwarcie, nowe szczęście.
Warunkujemy nasze życie, odkładamy na później, żyjemy jakby czekała nas cała wieczność początków, jakby nie było sensu się z niczym spieszyć.
Niektórym tak mijają całe lata. W oczekiwaniu na rozpoczęcie, które nigdy nie nadeszło, albo raczej było już  milion razy, tylko nie odważyliśmy się zacząć.
Szanujmy nasz czas.


Zobacz również

3 komentarze:

  1. No to mam podobną refleksję.
    I dlatego w nowym roku będę się mierzyć z własnymi lękami. Albo polegnę, albo się ich pozbędę, ale nie chcę więcej gdybać.

    napisał: wildfemale 2010/12/28 17:31:23

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję serdecznie.

    napisał: wildfemale 2010/12/31 20:40:54

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)