Magazyn miłości

/
2 Komentarzy
Teorie pedagogiczne i psychologiczne na temat wychowania i pielęgnacji dzieci zmieniały się już wielokrotnie. Po latach błędów i wypaczeń  dociera do nas w końcu, że dziecko, które  przychodzi na świat jest jak puste naczynie, które trzeba napełnić miłością. Bez niej nie jest w stanie żyć, rozwijać się, zdobywać kolejnych stopni wtajemniczenia, bawić i rosnąć.

Kiedyś uważano, że dziecko  jest proste w obsłudze; należy je karmić, obmywać, przebierać i trzymać w cieple. Ta  siermiężna psychologia okazała się jednak zupełnie błędna: maluchy pozbawione rodziców w sierocińcach czy domach dziecka; bez miłości, przytulania, dotykania, głaskania po głowie; stawały się  w pewnym stopniu upośledzone, nie rozwijały się prawidłowo, mimo, że w teorii nie brakowało im ani jedzenia, ani suchego, ciepłego łóżka, ani czystej pieluchy.
Dziś odpowiedzialność za rozwój maluszka kładzie się przeważnie w rękach matki. W pierwszym roku życia dziecka to głównie ona niesie na swoich barkach to arcyważne zadanie, ale z całą mocą trzeba stwierdzić, że odpowiedzialność tę musi i może wziąć na siebie także każdy inny członek rodziny: ojcowie nie są tylko od zabawy i dźwięczenia grzechotkę pół godziny dziennie, przed snem.
Mały człowiek potrzebuje miłości. Jest jak czułe narzędzie, które wychwytuje i akumuluje jej najmniejsze przejawy. Zbiera ją podczas przebierania, przewijania, kąpieli, każdego najmniejszego dotyku, podczas karmienia, głaskania, wybiera ją ze słów, które się do niego kieruje.

Dorośli uważają często, że nie warto do małego dziecka mówić bo ono i tak niewiele rozumie. Badania psychologiczne pokazują, jak bardzo się mylą. Niemowlak nie rozumie co prawda sensu pojedynczych słów, ale bezbłędnie odróżnia głos przyjazny i ciepły od zdenerwowanego i oschłego, potrafi wyczuć szóstym zmysłem treść emocjonalną kierowanej do niego wypowiedzi, potrafi uspokoić się pod wpływem kojących i miękkich słów, potrafi także przerazić  się i rozpłakać słysząc krzyk i podniesiony ton.
Znakomity francuski neurolog i psychoanalityk Boris Cyrulnik, który wiele swoich prac poświęcił tematowi odporności psychicznej człowieka i jego rozwojowi, podkreśla znaczenie tzw. „Niszy sensorycznej” , którą tworzy wokół dziecka jego otoczenie. Mały człowiek odbiera świat wszystkimi zmysłami:  słyszy, czuje dotyk, zapach, widzi wyraz twarzy i emocje jakie przeżywają zajmujący się nim rodzice. Jeśli mama -  lub ojciec, są nieszczęśliwi, czują się złapani w potrzask rodzicielstwa , to nie tworzą niszy miłości wokół swojego dziecka. Przebierając je czy karmiąc, myślą o czymś innym, przebywają całe lata świetlne od niego, pozostawiając je z głodem emocjonalnym – i pełnym żołądkiem.
Cyrulnik dowodzi, że dzieci, które nie doświadczyły tej pełnej miłości niecki wokół siebie, gorzej się rozwijają, mają w dorosłym życiu problemy z emocjami; szczególnie z obdarzaniem i odbieraniem miłości; pozostają często głodne tego uczucia na resztę swoich dni; niepewne siebie i szukające potwierdzenia swojej wartości w otoczeniu.
Pierwsze miesiące życia dziecka są jak napełnianie magazynu na resztę życia. Od nas rodziców zależy co się w nim znajdzie. Czy nasze dzieci będą mogły bez obaw czerpać z zasobów bezwarunkowej miłości, pewności siebie, radości bycia, czy będą umiały się szczerze uśmiechać, czy będą ufne względem siebie i świata; czy przeciwnie, wiecznie w deficycie, w sytuacji przelewania z pustego w próżne.  
Pamiętajmy o tym, bo człowiek może żyć bez wielu rzeczy; ale bez miłości przestaje być człowiekiem.


Zobacz również

2 komentarze:



  1. Hej,
    to jest rewelacyjny tekst. Bardzo na czasie dla mnie. Ostatnio rozmawiałam ze znajomą psycholog i ona właśnie mnie uświadomiła, jak ważny jest ten wczesny okres w życiu człowieka. Niby nie przetwarzamy danych, a tymczasem wchłaniamy (jak gąbka)wszystko dookoła , a najsilniej emocje.
    Pozdrawiam.
    Kasia

    napisał: viki_on_line 2010/12/07 18:02:15

    OdpowiedzUsuń
  2. I to co napisałaś powinno przeczytać 50% społeczeństwa .. młodych rodziców i tych którzy stoją dopiero przed bramami macierzyństwa .. 50? co ja mówie 100%(!)
    Kiedy oglądam kolejny reportaż jak to matka poszła pić zostawiając 2 miesięczne dziecko w domu to wiem ze to wyjątek .. ale tych wyjątków jest coraz więcej .. i to tak bardzo boli:/

    napisał: ses-ame 2010/12/08 18:18:38

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)