Opowieść o drodze

/
0 Komentarzy
Zanim wyruszysz w drogę zastanawiasz się dokąd Cię zaprowadzi.  Oglądasz mapę, analizujesz ścieżki, a jeśli ich nie znasz,  to tym dokładniej próbujesz przewidzieć każdy krok, tym skrupulatniej wiążesz buty, zbierasz płaszcz pod pachę i machasz na pożegnanie tym, którzy zostają.
Czasami wyruszasz, chociaż nie wiesz dokąd. Coś Cię pcha, coś korci, coś nie daje spokoju i śni się po nocach. Często stajesz w oknie, patrzysz na opadające liście, albo rozkwitający dzień i porywa Cię nostalgia. Kiedy zdarza się to częściej i częściej, wtedy już wiesz, że nie możesz zwlekać z odejściem, ogarnia Cię świadomość nieuchronnego, otwierają Ci się oczy na NOWE i porywa tęsknota co szumi w uszach jak wiatr i szepcze cicho:  IDŹ, IDŹ.
Stajesz się wrażliwszy na życie. Nagle widzisz znaki co namawiają do drogi, nagle  to co do tej pory niewidoczne pojawia się tak jakby ktoś jednym szarpnięciem zerwał z okna zasłonę co ograniczała widok na świat. Cisza gra Ci w uszach, piosenka o przygodzie sama układa się w słowa, a Twój wieczny towarzysz samotność, pakuje prowiant i wygładza rozedrgane od porywów serca włosy.    
Boisz się, nie sposób zaprzeczyć; ale wiesz że uciekając przed swoim strachem zwykle zmierzasz tylko skrótem na jego spotkanie.
Dlatego nie zwlekasz dłużej.
Wyruszasz. Nawet jeśli Twój cel, jeszcze nie majaczy we mgle, nawet jeśli jeszcze Ci się nie objawił.
Robisz to, bo w głębi serca wiesz, choć sam nie wiesz skąd, że o wiele lepiej jest bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu.
Bo szczęście jest jak morze: bezmierne, niezwykłe, tajemnicze.
Czasem jednak musisz sam je odnaleźć, czasem potrzebuje, aby wyjść mu naprzeciw.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)