Po ciemnej stronie

/
3 Komentarzy
Kiedy ktoś mówi mi, że jest nieszczęśliwy, że życie głównie kopie go brzydko w tylną część ciała, to myślę sobie, że nawet jeśli tak jest; bo przecież bywa -  to ten człowiek  -  po trochu jest wielbicielem ciemnej strony życia.
Jest w nas coś takiego -  co ciągnie nas w kierunku mroku. Działa podstępnie i  ma wielką niszczycielską siłę.  Trudno to opisać, bo bardziej ten stan przeczuwam niż umiem zdefiniować, ale jest to takie pragnienie, instynkt, który staje przed nami i odwraca nas – biernych za ramiona w przeciwną stronę. Dzieje się tak bo jak pisał  Pratchett, „ im dłużej człowiek wpatruje się w jasność, tym mocniej go wypala, aż wreszcie nadchodzi pokusa, aby się odwrócić i zobaczyć, jak długi, gęsty, mocny i ciemny staje się ciągnący z tyłu cień.”
Pisarka Dorota Terakowska wierzyła, że za wszystko to co jej się udało -  przyjdzie jej zapłacić. Dlatego nie cieszyła się kiedy skończyła nową książkę, bo spodziewała się, że ceną za to będzie jakieś zło, które spotka ją lub jej bliskich. Sprawdzało się, bo w życiu zwykle mamy  to czego w skrytości umysłu oczekujemy.
Odwracanie się w kierunku ciemnej strony życia bywa ożywcze bo bardziej potem doceniamy światłość -  ale trzeba mieć świadomość niebezpieczeństw. Pragnienie szczęścia walczy w nas  z pokusą mroku   - raz wygrywa dzień , raz noc- taka jest kolej rzeczy. Najważniejsze jednak, aby cień nie opanował nas zbyt mocno -  bo wtedy – gdzieś na dnie tego gęstego pratchettowskiego mroku– może być trudno dostrzec światło -  a bez niego przecież nie da się żyć. Dlatego nie ulegajcie pokusie. Jeśli jest za jasno - można zawsze zmrużyć oczy.


Zobacz również

3 komentarze:



  1. kilka myśli mi się kłębi pod czaszką i nie bardzo wiem jakie wyciągnąć wnioski - ciemna strona mocy kojarzy mi się z używaniem Mocy do własnych, egoistycznych celów (choć nie jestem fanem Gwiezdnych Wojen;), z drugiej strony czytam sobie ostatnio tego Kena Wilbera i tam czytam, że pozytywna i negatywna myśl nie ma tak naprawdę mocy sprawczej - że to jak minimalizacja, albo maksymalizacja szans w codziennych zmaganiach - interesujące to jest. Wilber pisze o tym, że nie można ciężko chorych obwiniać o to, że sposobem myślenia ściągnęli na siebie chorobę - ale sposobem myślenia mogą zminimalizować, bądź zmaksymalizować swoje szanse w walce z chorobą... Ciekawe to...

    napisał: ojciec.karmiacy 2010/09/16 21:06:07

    OdpowiedzUsuń
  2. Wilbera znam tylko z recenzji i cytatów, jakoś nie wziełam się jeszcze za niego więc trudno mi polemizować. Mnie jednak wydaje się, że jest coś więcej niż minimalizacja i maksymalizacja szans. Sam wiesz ile daje nastawienie. Idziemy do kogoś z nastawieniem , że nas źle potraktuje i niejako na życzenie to oczekiwanie się urzeczywistnia: nasz ton głosu,mimika, postawa ciała zdradza nasze nastawienie i wywoluje okresloną reakcję w adwersarzu. Podobnie chyba - przynajmniej w jakimś stopniu jest z chorobami: pisałam o tym kiedyś tutaj, że np. rak oprócz przyczyn fizjologicznych, bardzo często jest powodowany przez psychosomatyke: blokady emocjonalne, poczucie winy, cięzkie nierozwiązane sprawy, wieloletnie toksyczne związki itp. Nie chodzi w tym o to, żeby chory czy jego otoczenie sami się obwiniali o chorobę - bo to błędne koło - bardziej o to , aby spróbować dojść do tego co w moim życiu mnie zaprowadziło w to miejsce, jak mogę się uleczyć emocjonalnie, a zarazem przez poprawę samopoczucia psychicznego wpłynąć na zdrowienie fizyczne.
    Ale to tylko takie moje wywody -poparte co najwyżej tym co przeczytałam, widziałam i gdzieś tam w środku "mi się zdaje". Daleka jestem od myślenia o tym jako o prawdzie absolutnej:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wilber podoba mi się bo stara się znajdować punkty wspólne filozofii wschodu i zachodu, a jednoczesnie stawia na rozwój zintegrowany. pod dużym wrazeniem byłem czytając, że na początku swojej drogii będąc już poczytnym pisarzem (pierwsze sześć książek chyba?) pracował na zmywaku... Natomiast jasne nie jest to jakieś objawienie prawdy absolutnej - poszukiwanie swojej ścieżki co najwyżej:)

    napisał: ojciec.karmiacy 2010/09/17 14:09:48

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)