Kobieta w połogu

/
10 Komentarzy


O połogu mówi się mało albo wcale. Ciąża, poród – chociaż bolesne – czasem niełatwe, są w gruncie rzeczy radosne. Połóg natomiast, to  przede wszystkim smutek -  bo chociaż coś pięknego się zaczęło – to ciało trwa jakby w zatrzymaniu -  oczyszcza się, zbiera na nowo po  dziewięciomiesięcznych trudach i szykuje na następne.

Dziś to takie 6  tygodni koniecznego lizania ran . Kiedyś jednak było inaczej -  i nie spotykało się wtedy depresji poporodowych oraz „baby blues”.

„Po urodzeniu dziecka, w połogu, następuje naturalny okres, kiedy kobieta należy do podziemnego świata. Nosi na sobie ślady podziemnego pyłu, podziemnych wód. Wejrzała w tajemnicę życia i śmierci, w swym wysiłku rodzenia doznała bólu i radości. Przez jakiś czas przebywa jeszcze w innym świecie. Trzeba jej czasu by stamtąd powrócić.” – pisze w „Biegnącej z wilkami” C.P.Estes.

Podziemny świat – to miejsce gdzie drzemią instynkty i pierwotne siły. Szlaki życia przecinają się tam z aleją śmierci -  tam się wszystko zaczyna i kończy.

Na skróty? No way!

Niestety, wiele kobiet żyje w oderwaniu od tej pierwotnej natury i z przerażeniem poddaje się zmianom jakie niesie dawanie życia i związana z nim fizjologia i psychologiczne zmiany. Czasami wydaje się, że chcemy zapomnieć o tym, czym jest cud stwarzania, że chcielibyśmy posiadać potomstwo, ale niejako „za darmo” – nic nie dając z siebie i nic nie tracąc. Dlatego główne tematy spotykane w medialnym świecie w kontekście połogu i końca ciąży to powrót do dawnej sylwetki, walka z rozstępami, szybki powrót do normalności pojmowanej jako „życie sprzed dziecka” itp.

Tymczasem nie da się pewnych zmian przyspieszyć -  nie można przejść nad tak olbrzymią rewolucją życiową do porządku dziennego w ciągu kilku dni czy nawet tygodni. Przyspieszanie naturalnych cyklów „powrotu do zewnętrznego świata” oraz presja społeczna i brak wsparcia – to główne przyczyny głębokiego smutku, który czasami towarzyszy nam: kobietom w połogu.

Bywało inaczej...

W dawnych kulturach – takich jak ta opisana w książce „Czerwony namiot”, połóg był okresem matkowania matce. Noworodek i kobieta przebywali jakiś czas w otoczeniu kobiet -  babek, ciotek, sióstr i innych, które tworzyły społeczność. Kobieta była karmiona smakołykami -  myta, czesana, i dopieszczana po trudach porodu. Dziecko natomiast krążyło  „z rąk do rąk” -  nigdy nie odkładane i nie pozostawiane same sobie. Taka opieka i zespolenie ze światem, tych które rozumieją jaką drogę oboje – kobieta i mały człowiek przeszli -  pozwalało na otrząśnięcie się z przeżyć, odbudowanie nadwątlonych sił i pełne miłości i wsparcia wejście w nowe życie.

Dziś takie sacrum i zatrzymanie wokół kobiety w połogu są przeważnie niemożliwe. Nie ma kto się nami zająć, nie ma na to czasu. Mimo to nowa matka potrzebuje wsparcia. Potrzebuje słyszeć, że jest najlepszą możliwą matką, dobrze na duszę zrobi jej ciepła herbata zaparzona z miłością, pyszny, pożywny obiad, chwila dla siebie – podarowana przez kogoś kto zajmie się dzieckiem, kiedy ona zajmie się wreszcie sobą.

Połóg jest czasem pożegnania z dawnym życiem. Nie będzie już takie samo –trzeba to sobie jasno powiedzieć. Można się łudzić, ale nie ma na to szans.

Prawo natury jest takie, że kto raz wszedł do rzeki życia i śmierci -  kto zstąpił i powrócił z podziemnego świata, nigdy już nie będzie taki sam. Od tego momentu niesie ogarek z nowym życiem, które współtworzył  i które współtworzyło jego nowe  JA.  Ma nowe zadania, nową wiedzę i nowy bagaż. Trzeba czymś za tę wiedzę zapłacić -  i tą ceną jest właśnie połóg i przewartościowanie swoich spraw jakie się w nim dokonuje.



Zobacz również

10 komentarzy:

  1. Sama prawda. Pięknie napisane.
    Wiele kobiet przeszłoby okres połogu łatwiej, gdyby miało wsparcie mężczyzn. O ile trudy ciąży są w stanie jeszcze jakoś zrozumieć, bo widać rosnący brzuch i jego wpływ na codzienne życie kobiety, także ból porodu jest niemal namacalny, to połóg jest dla nich tylko hasłem.

    napisał: sagami 2010/09/03 14:03:21

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaglądam tu od niedawna i bardzo lubię Cię czytywać. Poruszasz potrzebne i ciekawe tematy w bardzo subtelny sposób. Gratuluję Maluszka!

    napisał: anetacuse 2010/09/03 21:43:08

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo pięknie opisałaś ten niezwykle trudny czas.. po pierwszym porodzie byłam przerażona, wykończona, totalnie rozwalona psychicznie.. Znikąd pomocy, za to tłumy ciekawskich gości, oczekujących kawki i chcących potrzymać/dotknąć dzidziusia... Postanowiłam teraz, gdy nadejdzie ten czas (jestem dopiero w 6stym mcu ciąży), że będę bardziej asertywna- zero gości przez 2 pierwsze tyg. I nie ma odstępstwa. Trzymaj się!

    napisał: gosya30 2010/09/05 22:36:37

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3 miesiące. Dużo lepsze są 3 miesiące spokoju - i dla matki, i dla dziecka :), i dla całej rodziny. Jedyny wyjątek zrobiłam dla osób bardzo bliskich, które przyszły na chwilkę, nic nie chciały i nie robiły problemu (moich rodziców).

      Usuń
  4. Dziękuję dziewczyny i serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Święta prawda. Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ah jakze to wazne, to wsparcie, to ze matka datki nie negatywnie lecz z wiara do corki podejdzie, ze ktos jeszcze przez chwileczke dopiesci... przed daleka droga zycia

    OdpowiedzUsuń
  7. ładnie napisane, ale sadze, ze problem dotyczy
    głównie pierwszego dziecka, bo zmiana jest szokujaca, brak snu i maluch placzacy to spory stres, przy kolejnych jest duzo latwiej, mozna sie nimi cieszyc bo mniej sie czlowiek przejmuje. powrot do kondycji tez jakos szybciej bo nie ma czasu na myslenie o bolu, ale przede wszystkim radosc z dziecka przyslania zle samopoczucie i pamiec o tym jak szybko czlowiek sie goi i wraca do formy pomaga. raczej nie chcialabym miec be przerwy wokol siebie wielu kobiet, nawet bliskich i nie lubilabym przekladania mojego dziecka z rak do rak.. za to mam wrazenie ze wszystkie chca pomoc za wszelka cene, ale glownie"dobrymi" radami od ktorych matce wiedna uszy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mądrze i ładnie ujęte w słowa. Ja byłąm przerażona swoim stanem. Myśłałąm, zę tak już zostanie. Na szczęście powoli dochodzi się do siebie. Karmię córkę piersią już 2 lata i 3 miesiące. Świat nigdy nie będzie już taki sam ale nigdy nie zamieniłabym się na ten sprzed ciąży. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)