Polska nie rodzi po ludzku

/
5 Komentarzy
Kiedy powstawała akcja „Rodzić po ludzku” był początek lat 90 i czas burzliwych zmian w Polsce. Porody wyglądały tak jak za czasów naszych mam, kobiety oglądały swoje dzieci tylko przez kilka chwil karmienia, nikomu nie śniły się takie fanaberie jak poród w wodzie, łagodzenie bólu i obecność bliskiej osoby. Brak było nawet możliwości odwiedzin, nie wspominając już nawet o decydowaniu o przebiegu porodu i zapewnieniu intymności.
Od tego czasu upłynęło morze czasu i na szczęście bardzo wiele się zmieniło. Niestety nadal większość szpitali, także tych odznaczonych w kampanii „Rodzić po ludzku” – nie traktuje pacjentek właściwie, setki jeśli nie tysiące kobiet, ma fatalne wspomnienia porodowo- szpitalne i traumę, którą się później straszy koleżanki i przyszłe pokolenia.
Wystarczy wejść na fora ciążowe i poczytać opowieści kobiet. O tym jak bezduszne potrafią być położne, jak oschli lekarze, jak słowa potrafią ranić w tym tak intymnym momencie, jak trudno jest uzyskać pomoc i wsparcie, którego potrzebuje młoda mama, jak bezcenne są dobre słowa i dobrzy ludzie, których potem pamięta się i wspomina z wdzięcznością wiele lat.
Dostęp do traktowania po ludzku niestety przeważnie kosztuje. Kobiety ze strachu są w stanie zrobić bardzo wiele. Ze strachu także, moim zdaniem wynika moda na rozwiązanie metodą cesarskiego cięcia.  Bo jak uwierzyć, że poród może być dobrym przeżyciem, jeśli większość relacji bliskich i znajomych kobiet mówi o przerażającym bólu, samotności i braku zrozumienia ze strony personelu medycznego? „Prosta” operacja wydaje się wtedy wybawieniem, wszystko kontrolujemy, w dużym stopniu możemy przewidzieć jak sprawy się potoczą.
To czego nam najbardziej brakuje na polskich oddziałach położniczych, to wcale nie są pieniądze. Przywykliśmy tłumaczyć wszystko brakiem dofinansowania, niskimi płacami, brakami lokalowymi itp. Tymczasem całe porodowe wyposażenie: drabinki, worki sako, wanna, intymny własny pokój są bardzo ważne i potrzebne, ale jeśli zabraknie położnej i lekarza, który rozumie fizjologię porodu, ma potrzebę niesienia ulgi i pomocy rodzącej, potrafi empatycznie spojrzeć na cierpienie i radość -  to ta cała otoczka pięknego, funkcjonalnego otoczenia nic nam nie da.
Życzliwość jest bezcenna, a nic nie kosztuje.  Ciekawe czy panie położne, którym zdarza się wydawać bezosobowe rozkazy:  „nie drze się”, „nie przesadza , że tak ją boli”, „położy się będzie golenie”, „uważa bo zabrudzi łóżko”;  same chciałyby być tak traktowane? Czy bezduszni lekarze, o zaspanych oczach, którzy patrzą na poród z zawodową rutyną zabijającą wszelkie uczucia, chcieliby aby tak rodziły ich żony, siostry?
Z perspektywy własnego – pozytywnego na szczęście doświadczenia wiem, że poród nie jest mistycznym przeżyciem, ani lekką zabawą w oddychać –przeć. Może są kobiety, które potrafią przeżyć go głębiej i świadomiej -  ale generalnie to ciężka fizyczna praca, ból, obawa -  zakończona piękną nagrodą. Jest to jednak coś co na prawdę można znieść, przetrwać -  bo takie jest prawo i siła natury.
 Kobiety rodziły i rodzą od milionów lat – najczęściej prawie bez pomocy- instynktownie – wiedząc co, jak i kiedy powinny robić. Ostatnie dziesięciolecia i  medykalizacja porodu zabrały nam tą wiedzę i wiarę we własne siły - a przecież żaden nawet najlepszy szpital i personel, nie urodzi za nas- nie wyręczy nas w tym zadaniu.
Dzisiejsze położnictwo główną rolę w spektaklu narodzin przypisuje nie kobiecie – ale specjaliście – dając mu władzę i możliwość decydowania za nas i w naszym imieniu o nas, naszym ciele i naszych dzieciach.
Jeśli uda się zmienić to podejście i tą mentalność- a do tego wszystkiego dodać życzliwość – to może wreszcie naprawdę Polska zacznie „ rodzić po ludzku”.


Zobacz również

5 komentarzy:



  1. mądry tekst. Dobrze, że go napisałaś. Pozdrawiam.

    napisał: chiara76 2010/08/22 09:38:33

    OdpowiedzUsuń


  2. a ja się boję porodu, chociaż nie jestem w ciąży, boję się nie bólu, nie niemiłego personelu, ale tego, że nie dam rady... to ponad moje siły, jestem drobna, chuda, szybko się męczę...
    czy będzie mi dane rodzić po ludzku???

    napisał: annataylor 2010/08/22 10:23:23

    OdpowiedzUsuń
  3. "Kobiety rodziły i rodzą od milionów lat najczęściej prawie bez pomocy- instynktownie wiedząc co, jak i kiedy powinny robić."

    A jednak póki nie nadeszły szpitale i zarozumiali specjaliści, śmiertelność, zarówno matek jak i dzieci, była przy tym taka, że ho-ho.
    Przykład z własnego podwórka: wody odeszły, skurcze idą raz za razem, a rozwarcie szyjki wciąż za małe. Ból nie do wytrzymania, każdy mięsień krzyczy, żeby "instynktownie" przeć z całej siły i mieć to już za sobą i powstrzymuje przed tym tylko obecność położnej, która powtarza: "Nie, jeszcze nie teraz". W końcu po trzech godzinach rozwarcie jest odpowiednie, ale... nie ma już sił żeby przeć, w dodatku dziecku gwałtownie skacze akcja serca. I co teraz? Instynkt, śliski drań, ograniczał swoje rady do "przeć! przeć!", nie mówił, co robić, jeśli pojawią się kłopoty. Do sali wbiega pięć osób, w tym jedyny lekarz w całym szpitalu, który potrafi przeprowadzić zabieg kleszczowy. Trudno opisać ulgę, gdy w końcu mówi: "Dziecko jest zdrowe, proszę się nie martwić, wszystko w porządku". I taka myśl, że jednak dobrze mieć pod ręką specjalistów, nawet jeśli czasem bywają szorstcy albo zmęczeni.

    napisał: wredny_widelec 2010/08/22 14:17:19

    OdpowiedzUsuń
  4. wredy widelec,
    nie napisalam nigdzie, że specjaliści czy szpitale są niepotrzebne. Ratują nam życie - i to jest wspaniale . Wiem jaka była śmiertelność i jak wygladały porody jeszcze 100 lat temu - obiektywnie rzeczywiscie wiele zmienilo się na wielki plus. Wiele porodów przebiega jednak bez komplikacji a i tak są medykalizowane podłączonym wiecznie KTG czy leżeniem płasko na wznak kiedy jest to ostatnia pozycja jaką się chce przyjąć.
    Ratować życie można także z empatia - chyba nie jest domeną medycyny bezuczuciowość i szorstkość, bo o braku dobrego wychowania i zwykłym chamstwie, które też się często zdaża już nawet nie wspominam...

    napisał: 2010/08/22 14:45:08

    OdpowiedzUsuń


  5. Bardzo mądrze i w samo sedno :)

    napisał: ses-ame 2010/08/22 22:12:53

    Bardzo mądry i potrzebny tekst.

    napisał: morven 2010/08/23 09:53:40

    Na szczęście zdarzaja sie jeszcze miejsca i ludzie, gdzie można być ze wszystkiego zadowolonym...

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)