Syndrom kota Puszka

/
1 Komentarzy
Pamiętacie Kota w Butach: jednego z bohaterów „Shreka”? Rudy, charakterny, gibki. Kiedy trzeba ostry i zdecydowany, innym razem słodki jak beczka miodu -  usypiający czujność swoimi wielkimi, uwodzącymi oczyma.
W ostatniej części „Shreka”,  Puszek przechodzi nieoczekiwaną metamorfozę -  staje się podobny do Garfielda -  nadal rudy, pięknooki, ale tak obżarty i rozleniwiony, że nie jest w stanie złapać myszy, ani wylizać sobie futra. 
Shrek widząc go, mówi: 
-  Zupełnie straciłeś pazurki
- Ale za to czeszą mnie dwa razy dziennie – odpowiada kot.

Pazurki, tak pazurki. 

Przeważnie mamy je jeszcze w młodości.  Niestety dość często zdarza się, że tracimy je wtedy bezpowrotnie.  Ci jeszcze mniej ukochani przez dobry los, tracą je jeszcze wcześniej:  we wczesnym dzieciństwie -  kiedy rodzice i wychowawcy każą nam równać do szeregu i zająć się tym co przyjemne, miłe, tym czym powinno zajmować się każde grzeczne, dobrze wychowane dziecko.

Tracąc swoje pazurki, tracimy wszystkie pierwotne instynkty. W zamian dostajemy pełen żołądek, wygodne miejsce do spania, głaskanie, akceptację i opiekę.
Wszyscy nas lubią, doceniają. Co z tego, że zaczynamy zapominać o tym, co jest naszą naturą. Mówiąc dalej kocim językiem: przestajemy polować, nasi dotychczasowi wrogowie piją z nami z jednej miski, a  myszy lęgną się w naszej spiżarni.  Nasze zajęcia ograniczają się tylko do tego co przyjemne: słowem;  życiowo;  mentalnie, stajemy w miejscu.

Bunt -  czyli właśnie te bajkowe pazurki -  to umiejętność decydowania o sobie i wybierania pomiędzy tym co może i przyjemne; ale miałkie i usypiające czujność, a tym o co nieraz trzeba zawalczyć, ale za to przynosi satysfakcję, prawdziwy sensowny rozwój i poczucie życiowego spełnienia.
Najczęściej pozbawione pazurków są niestety kobiety.  W jednej z moich ulubionych piosenek, Krystyna Janda, słowami Agnieszki Osieckiej śpiewa:
„A ja jestem, proszę pana, na zakręcie.
Choć gdybym chciała - bym się urządziła.
Już widzę: pieska, Bieska, stół.
Wystarczy, żebym była miła”

Instynktownie wiemy co trzeba zrobić, żeby było miło. Uczymy się tego od naszych babć i matek, wysysamy tą wiedzę z doświadczeniem lepiej „ustawionych” koleżanek; zbieramy ją do koszyczka jak kwiatki po drodze i słodko się przy tym uśmiechamy.
Tymczasem nikt z nas, ale kobiety w szczególności, nie może żyć bez swoich „pazurków”. Bez umiejętności buntowania się, rozróżniania między tym co dla nas dobre- a co „ za dobre” , czy raczej dobre tylko pozornie, na pierwszy rzut oka.

Pozbawieni naturalnych instynktów; uśpieni, pełni marazmu, trwamy w sytuacjach, które nam nie pasują. Latami  wykonujemy pracę, która daje wyłącznie pieniądze, spędzamy dni z ludźmi, którzy nie spełniają naszych oczekiwań i tworzymy swoje własne ziemskie niebo - piekło.

Niby dobrze, komfortowo, tylko jakoś nie daje się już sięgnąć ręką po to co najważniejsze.
Pazurki trzeba odzyskać. To podstawowe zadanie, jakie trzeba postawić przed sobą, kiedy życie nas uwiera i zaczyna cisnąć pasek.

Zła wiadomość jest taka, że same nie odrosną. Dobra:  że Puszek ze „Shreka” o nie zawalczył i świat jednak się odmienił.

Cokolwiek mieliśmy, nawet jeśli to zgubiliśmy gdzieś po drodze, zawsze możemy odnaleźć na nowo. Odkryć dla siebie.
W końcu póki życie, póty nadzieja.



Zobacz również

1 komentarz:

  1. Hello! This is my 1st comment here so I just wanted to give a quick shout out and tell
    you I truly enjoy reading through your articles. Can
    you suggest any other blogs/websites/forums that deal with the same subjects?
    Thanks a ton!

    Feel free to visit my blog ... frances hodgson burnett christian science

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)