Błogosławiona i motyl spod pachy

/
4 Komentarzy
Końcówka ciąży to taki stan pełen zniechęcenia i ulgi pomieszanej z radością i niepewnością. Melanż hormonów miesza kiszki, przykuwa do mebli pokojowych i myśli w głowie. Wszystko co było do tej pory nabiera nieuchronności.
Wiadomo, że nie ma już odwrotu: pojawia się więc strach przed nieznanym, emocje, których wcześniej nie było i dzwoniąca w uszach cisza oczekiwania.
Czuję się więc błogosławiona i odstawiona na bok życia jednocześnie. Przeraża mnie i cieszy nieodstawalność tego co przede mną.
Endorfinowa rzeka raz się burzy od fal i zrywa brzegi, raz opada aż do zeschniętego od słońca dna-  straszy pustynią krajobrazu.
Dziwne sny, zamieszkują w zakamarkach mojej głowy: fioletowy motyl wylatuje spod mojej pachy, a kotce zamiast mnie odchodzą wody.
Na szczęście w Warszawie idzie burza.



Zobacz również

4 komentarze:

  1. Jeja!! Współczuję wszystkim ciążówkom w tą pogode!! :/ Trzymaj sie!! :)

    napisał: ses-ame 2010/07/16 23:15:23

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne zdjęcie i wspaniały tekst. A potem dziecina z zadziwieniem będzie patrzeć jakie było jej pierwsze schronienie. Jak to dobrze, że są blogi, by nie zgubić pamięci o tych magicznych chwilach. Pozdrawiam,

    napisał: dc_hexe 2010/07/17 22:16:03

    OdpowiedzUsuń
  3. a najwieksze zadziwnieni ze wszyscy tak samo siedzielismy:)
    Dziekuje za kciuki i dobre slowa, dobrej niedzieli:)

    napisał:2010/07/18 10:12:41

    OdpowiedzUsuń
  4. tak. :))) Szkoda, że nic się z tego czasu nie pamięta.
    Dobrego tygodnia, zwłaszcza, że pogoda nam na chwilę odpuściła i można pożyć.

    napisał: dc_hexe 2010/07/19 18:30:03

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)