Kolumb i marzenia

/
0 Komentarzy
Prawdziwa historia Krzysztofa Kolumba i wielu innych podobnych mu odkrywców, podróżników, czy jeśli wolicie:  szaleńców opętanych marzeniami i wizją, to nie pean pełen laurów i chwały, ale opowieść o klęskach i samotności.  Kolumb słusznie zauważył, że „postęp ludzkości nigdy nie dokonuje się za zgodą ogółu, a Ci którzy doznają oświecenia muszą całe życie iść na przekór innym.” Splendor i zaszczyty przychodzą tylko na chwilę, na co dzień jest rozczarowanie, niezrozumienie i walka o swoje marzenia i ich właściwy kształt.
O Kolumbie przypomniałam sobie oglądając „ 1492”-  film z Gerardem Depardieu – opowiadający historię podróży przez ocean ku wybrzeżom Ameryki. Piękna opowieść o tym jak bardzo ciężko być kimś innym niż wszyscy -  jak strasznie skomplikowane jest stawanie wbrew całemu światu i jak trudno jest go zmieniać na wzór swoich wyobrażeń i aspiracji.
Kolumb umiera właściwie w zapomnieniu – los odbiera mu wszystko -  zaszczyty, sławę, miejsce w historii, pieniądze, władzę. Nie staje się jednak, co nadzwyczajne, zgorzkniałym i opuszczonym starcem, mówi, że tracąc wszystko zyskał coś czego od lat nie miał: wolność. Czuje się spełniony ponieważ najważniejsze marzenie jego życia ziściło się:  dowiódł, że ocean można przepłynąć, że tam gdzieś daleko, za widnokręgiem portugalsko - hiszpańskiego wybrzeża jest inny ląd - Nowy Świat.
Dlaczego o tym pisze?  Bo prawie każdy z nas ma w sobie takiego marzyciela i odkrywcę, który czeka aby wyruszyć w swoją podróż. Śni o czymś, pragnie czegoś, coś -  może sam nie wie co -  kołacze mu się w głowie i wzywa na pełne morze.
Mało z nas jednak w tę podróż wyrusza. Najczęściej na drodze stają wymówki, umiłowanie wygody, lenistwo, pragmatyzm, opinia innych ludzi, strach. Tylko kilka procent marzycieli obudzi się ze snu w jaki oplata ich życie i rzeczywiście zanurzy symboliczne wiosło w oceanie swojego życia. Dzieje się tak przeważnie, kiedy coś w życiu się zawali, kiedy coś lub ktoś zburzy podstawy naszej egzystencji, to na czym dotychczas budowaliśmy nasze istnienie. Bywa, że jest to rozwód, choroba, śmierć kogoś bliskiego, narodziny nowego życia, zwolnienie z pracy, wielka wygrana lub nieopisana strata. Czasami, tak jak bohaterowi „Alchemika”  śni nam się sen o skarbie, który czeka na odkrycie; czasami czujemy, że nasze źródło wody życia, nasza witalność wysycha i szukając dla siebie sposobu na zaspokojenie tego pragnienia odkrywamy ścieżkę w nieznane, w gąszcz, gdzie może się jawić źródło naszego pragnienia i prawdziwe przeznaczenie.

Być prawdziwym marzycielem bywa ciężko; bo oznacza to między innymi to o czym pisałam wyżej: alienację, klęski, których nie sposób uniknąć, poczucie odstawania od świata i nieadekwatności. Z drugiej strony, być marzycielem jest bardzo prosto: wystarczy jak Wojciech Cejrowski sprzedać lodówkę i wyruszyć w pierwszą podróż, kupić rower i po prostu pojechać przed siebie – tak jak młody chłopak z Kutna, który zwiedził bez pieniędzy całą Europę, sprzedać kawalerkę i wybudować dom pod Warszawą - tak jak Grochola, zacząć pisać na skraju bankructwa i depresji tak jak Kalicińska, założyć firmę w garażu tak jak panowie z Seattle; znani dziś głównie z systemu operacyjnego Windows itp. Życie jest pełne takich przykładów, a sławę, bogactwo i szczęście znacznie częściej zdobywają Ci, którzy na początku nic nie mają - poprostu nie mają nic do stracenia.
Każda – nawet najdłuższa podróż -  zaczyna się od pierwszego kroku -  największe drzewo, wyrasta z mikroskopijnego nasionka, a silny pełen mocy człowiek, zawsze najpierw jest niepewnym i bezbronnym dzieckiem.
Nikt za Was nie zrobi tego o czym marzycie -  nikt za Was nie wymarzy waszego marzenia. Świat trwa i rozwija się nie dzięki tym, którzy kiwają głowami i równają do szeregu – tylko właśnie dzięki idealistom, którzy mają odwagę mylić się i błądzić.  Wbrew logice i rozumowi, za to w zgodzie z sercem.
Nie wystarczy chcieć i pragnąć – trzeba jeszcze zrobić ten pierwszy decydujący krok -  nie ma innego sposobu.
Po prostu TRZEBA się odważyć.


Zobacz również

Brak komentarzy:

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)