Amplituda emocji

/
5 Komentarzy
Rzadko mówi się o tym, że emocje i uczucia nie są spokojną rzeką -  po której leniwie płynie łódeczka życia, ale mają swoją sinusoidę wahań, która o ile nie jest zbyt rozległa i wydęta w każdą ze stron -  jest zupełnie normalna. Co więcej jest to objaw zdrowia psychicznego i równowagi w życiu -  bo przecież każde dziecko wie, że „raz na górze, raz na dole”.
Kłopoty zaczynają się kiedy górka jest niebosiężna -  jej szczyt majaczy gdzieś w chmurach -  a my na jej szczycie prawie łapiemy pana Boga i anioły za pięty. Niby pięknie, ale  wtedy, niestety – jak to w życiu -  równowagą dla góry nie jest dołek, swojsko wypełniony błotkiem, ale bezdenna głębina, przepaść wypełniona mrokiem, gdzie nawet (nie)przyjaciel Diabeł nie mówi dobranoc.
Jeśli nasze życie wygląda jak wyżej -  to przeżywamy pełne emocji ekstazy -  miłości, których nie zapomina się nigdy; zwycięstwa rodem z mitologii, ale także klęski, z których nieskończenie ciężko jest się podnieść, a jeśli się udaje to za cenę długo leczonych ran.
Powiecie, że życie pełne pasji jest lepsze, niż takie letnie , mało emocjonujące chodzenie po płaskim prawie terenie; wspinaczka, podczas, której człowiek nawet się nie spoci i upadki, po których wystarczy otrzepać kolana. Będziecie mnie przekonywać, że jeśli spadać to "z wysokiego konia". Nic z tego.
Byłam kiedyś tego samego zdania – ale wydaje mi się, że z wiekiem człowiek zaczyna doceniać równowagę i spokój, który mieszka w takim życiu i do niego właśnie dążyć.  Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że to jest istota dojrzałości: to pogodzenie z tym, że nie sięgamy ani nieba, ani piekła.
Krajobraz i klimat umiarkowany można pokochać -  można siebie w nim odnaleźć – to jest chyba najzdrowsza recepta na dobre życie jaką udało się człowiekowi po latach studiowania duszy wymyślić.


Zobacz również

5 komentarzy:

  1. Skłonna jestem się zgodzić, ale to poczucie przychodzi z czasem, i myślę, że aby przyszło, zdecydowanie trzeba swoje amplitudy emocji przeżyć. W przeciwnym razie pozostanie niedosyt i niedowierzanie, że letnie może być lepsze :-)

    napisał: aksaamitna 2010/06/21 17:22:33

    OdpowiedzUsuń
  2. Małgosiu, czy to znaczy, że uważasz letni seks i letnie lody za najzdrowszą receptę na dobre życie, czy ja czegoś nie zrozumiałam?;)

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/06/22 11:27:39

    OdpowiedzUsuń


  3. ta amplituda emocji jest mi bardzo znajoma:) Porównuje ją zawsze do stania okrakiem na huśtawce. Czasami gibnie mocno na lewo, czasami na prawo, sztuka złapać tą równowagę, dzięki której stoi się mocno na dwóch nogach. Jest to szczególnie ważne dla mnie, gdyż jako zodiakalna waga wciąż dążę do harmonii:)

    napisał: basiastar 2010/06/23 21:13:37

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się w pełni, choć wciaż jestem w drodze do spokoju i jeszcze go w pełni nie osiągnęłam. Wielkim przełomem były dla mnie narodziny dziecka. Dziecko potrafi przynieść niewyobrażalną błogość - jeśli jest zdrowe i szczęśliwe nic więcej i tobie nie potrzeba do szczęścia.

    napisał: zyrfata 2010/06/28 10:51:00

    OdpowiedzUsuń
  5. Sowo niekoniecznie to mialam na mysli;) seks niech bedzie goracy ale zdrowo nie traumatycznie, a lody zmrozone bo salmonella;) reszte pozostawiam do wlasnej interpretacji;)


    Czekam na moje dziecko i na moją błogość - a hustawki nawet w ciąży - na szczęście bardzo mną nie kolebią - może dlatego, że nie jestem Wagą jak Basia - tylko ciężko stąpającym po ziemi Bykiem:)

    napisał: 2010/06/28 11:31:09

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)