Ziemia jak wielka ryba

/
1 Komentarzy
Widziałam ostatnio oniryczny, jakby wyrwany ze snu lub baśni obrazek:  ocean, po którym pływa monstrualna ryba, a na jej grzbiecie stoi miasteczko.  Uśpione o świcie domy, kościół, uliczki i malowane w zieleń i brąz drzewa.  Poniżej było retoryczne pytanie: co byłoby gdyby ludzie zamieszkujący tę osadę nagle postanowili złowić wielką rybę? 
Zdaje się, że nasze podejście do Ziemi i ekologii jest takim właśnie łowieniem ryby, na której grzbiecie stoi nasze życie.  Brak nam świadomości tego co się dzieje, nie patrzymy na nasz własny obrazek globalnie, z punktu widzenia malarza, ale jednostkowo, egoistycznie, jak stojący na grzbiecie stwora człowieczek -  który zgłodniał i zwietrzył wielką okazję w postaci ogromnej wyżerki.
Eksploatujemy złoża naturalne, dobieramy się do wszelkich dóbr, nie myślimy perspektywicznie, zdaje mi się, że cały świat nie do końca zdaje sobie sprawę z tego na jakie ryzyko się wystawia. Nie jestem zwolenniczką teorii katastrofy, albo globalnego szału na temat zielonego życia, ale zdarzenia takie jak aktualna katastrofa na platformie wiertniczej BP w Zatoce Meksykańskiej budzą we mnie coraz większy niepokój.
Dla niezorientowanych: na platformie doszło do wybuchu i w konsekwencji uszkodzenia znajdującego się na głębokości 1  km systemu blokującego odwiert. Plama ropy stale się powiększa, ma już powierzchnię 15  tyś km2  i nikt nie ma realnego pomysłu jak sytuację opanować.  Być może uda się zatkać odpływ olbrzymią komorą, która zostanie wykonana za około tydzień, jeśli nie -  konieczny będzie odwiert dodatkowego szybu -  jednak to rozwiązanie, które wymaga nawet 3 miesięcy pracy!
Plama ropy zabija tymczasem wszystko co spotyka na swojej drodze. Ptaki i ryby nie mają żadnych szans, nikt ich nie wyłowi i nie umyje, skażenie jest zbyt rozległe.  W katastrofalnej sytuacji znajdują się wybrzeża USA i zamieszkujący je ludzie, żyjący głównie z rybołówstwa . Ropa zagraża delcie Missisippi gdzie żyje ok. 400 unikalnych gatunków fauny i flory.
Ktoś tę platformę wybudował, ktoś obliczył ryzyko wystąpienia podobnych skażeń, ktoś wziął za to odpowiedzialność.  Nie mówię tu tylko o koncernie BP, bo podobne platformy należą do wszystkich liczących się graczy rynku paliwowego. Nie mówię też wyłącznie o ropie, ale o całym systemie przemysłowym istniejącym na świecie, który zdaje się być bezpieczny i perfekcyjnie zorganizowany.
Sytuacja taka jak ta pokazuje, że nie do końca panujemy nad tym co stworzyliśmy, że działamy na krawędzi katastrofy, której nie potrafimy w razie potrzeby ogarnąć.
Świat jest dla nas jak ta wielka ryba -  żywi nas, ochrania, nosi, daje życie. Jeśli ryba zginie, zginiemy i my. Czas zacząć o tym myśleć i wyciągać wnioski.  Póki nie jest za późno.


Zobacz również

1 komentarz:

  1. Cieszę się że są ludzie tacy jak ty ... których ta wielka ryba obchodzi .. bo wiekszośći zdaje się to nie obchodzić .. przynajmniej mam takei wrażenie ..:/

    napisał: ses-ame 2010/05/04 10:28:08

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)