Nie gram w nie swoim teatrze

/
4 Komentarzy

Dojrzewanie to między innymi zbieranie świadomości i stopniowe odgradzanie się od świata, który lubi wchodzić nam na głowę. Budujemy swoje własne życie uczestnicząc w życiu innych. Czasami wbrew sobie -  dajemy się wciągać do cudzej gry, cudzego ogrodu, albo co gorsza..  cudzego szamba.


Istnieje grupa osób, która aby nie zajmować się sobą – skupia się na życiu innych ludzi, wiesza się na nich i robi wszystko aby swoim poczuciem zajętości zagłuszyć w sobie własne potrzeby; aby swoje własne życie ubrać w aurę potrzebności i ważności.

Inni natomiast, stawiają siebie w centrum kosmosu, wokół którego powinien kręcić się świat -  jeśli się na to nie zgadza, albo nieopacznie orbituje gdzieś zbyt daleko od satelity – to stają się zgorzkniali, nieszczęśliwi i gniewni.

Każdy ma swoją scenę, swoją sztukę, prywatną radość, swoje cierpienie i swój świat. Żyjemy z ludźmi, ale to nie zwalnia nas z troski o samych siebie.  Jeśli te słowa budzą poczucie złości i sprzeciwu, posądzenie o egoizm to namacalny znak, że coś z Waszym zajmowaniem się sobą jest nie tak. Podobnie jeśli uważacie, że coś Wam się należy od kogoś – że to ten mityczny KTOŚ – nosi w rękach wasze szczęście, dobre samopoczucie, uśmiech i rozwiązanie wszystkich problemów.

Za swoje życie jesteśmy odpowiedzialni sami. Nie mamy prawa wkładać własnego losu w ręce innych ludzi -  nie mamy prawa ich wciągać do swojej gry, wymagać, żeby zajmowali się nami i naszymi sprawami bardziej niż swoim własnym życiem -  kimkolwiek by nie byli – matką, ojcem, siostrą, przyjaciółką, mężem, żoną, księdzem czy kochankiem. Branie na siebie odpowiedzialności za cudze kłopoty, czy próba rozplątywania po wielokroć czyiś supłów -  to wszystko tematy zastępcze, które rzadko mają coś wspólnego, z prawdziwym czystym altruizmem. To, że wypiję z kimś kielich jego goryczy i niespełnienia - nie umniejszy tego kielicha -  nie sprawi, że właściciel nie napełni go po raz kolejny, jedyne do czego doprowadzę  to własne wypalenie, obciążenie i być może właśnie odwrót od własnych problemów, którymi już nie będę miała siły się zająć. Prawdziwa empatia polega na czymś innym. 

Świat potrzebuje ludzi prawdziwie żywych -  świadomych tego co się z nimi dzieje, z otwartymi sercami i duszami, zdrowo egoistycznych – dbających o siebie. To szczęście spełnienia wyjdzie potem na świat i opromieni go – zarazi innych ludzi.

Nie warto tracić czasu na grę w nie swojej grze -  choć " nie" czasami boli. Trzeba porzucić rekwizyty, zgasić światło i odejść do własnego teatru.

Nie ocalę Ciebie przed Tobą samym. Jedyne co mogę zrobić, to ocalić siebie.


Zobacz również

4 komentarze:

  1. Nie wiem czy dobrze cie zrozumiałam .. ale po przeczytaniu tej noty nasuwa mi się kilka myśli.
    Wcale nie uważam, że pomagając innym i uczestnicząc choć po części w czyjeś życiu albo jak napisałaś skupianiu się na cudzym życiu zagłuszam swoje potrzeby.
    Czyż nie uczestniczymy wszyscy po części we wzajemnym żywocie chodząc po tym naszym WSPÓLNYM padole? ... Wcale nie uważam że robiąc to odgrywam jakieś role .. i ubieram się w aurę ważności ..
    Dbam o siebie równie świetnie jak o swoją rodzinę a jeśli mam na tyle energii i pozytywnych fluidów i siły żeby pomagać innym? .. to czego mam tego nie robić? .. Szczególnie jeśli ta druga osoba na tą pomoc czeka i wyciąga po nią ręce ..

    Dla mnie życie bez dawania siebie i dzielenia się swoim szczęściem i radością .. pokazywania dobrej drogi i niesienia pomocy nie ma sensu. Właśnie takie działania powodują wszechogarniającą radość i spełnienie.

    Pewnie, że trzeba mieć dystans i nie zabierać cudzych problemów do domu i nie żyć tylko i wyłącznie życiem innych .. ale zupełna ignorancja na cierpienie ludzi i zwierząt jest dla mnie nie do pomyślenia.

    I wcale nie uważam że jestem nie prawdziwa i mało świadoma w tych działaniach. Życie bez dawania siebie innym, wsłuchiwania się w ich problemy i racje, pomagania w różnych aspektach egzystencji nie jest dla mnie.

    Nie dla mnie jest:)

    napisał: ses-ame 2010/05/15 16:03:08

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale ciebie w zupełności rozumiem:)

    napisał: ses-ame 2010/05/15 16:04:25

    OdpowiedzUsuń


  3. Ses ame,
    chodzi o coś zupelnie innego niż to o czym piszesz.
    Oczywiście, że uczestniczymy w zyciu innych, oczywiście , że nas ono obchodzi i dotyka. Ja piszę o sytuacji, w której nasze życie przestaje być ważne, odchodzi na dalszy plan, bo zajmujemy się innymi. Zapominamy o sobie - bo tak jest prościej - to taka ucieczka przed problemami - wolę aktywność skupić na innych niż na sobie - albo przerzucam swoje kłopoty na kogoś - niech mi je poniesie - bo uważam , że mi się należy, bo mam wymowkę; taka jestem słaba i skrzywdzona. Jesli masz porzadek w sobie i w zyciu - to dobrze jest pomagac, trzeba pomagać- nie znaczy to jednak, że mam się pozwalać wciagac w gry innych ludzi - w sytuacje które mi relatywnie szkodzą - bo np. nie umiem odmówić udziału w czymś, bo mam poczucie winy, że się od kogoś odsuwam.
    Nie piszę o egocentryzmie, ani skrajnym egoizmie - pisze o czymś zupełnie innym - o tym, że najpierw powinnam być JA - poki moje sprawy tego wymagaja - bo nikt inny mnie nie wyreczy w mojej walce, w moim budowaniu siebie.
    Piszę też między wierszami o toksycznych związkach z ludźmi i o tym, że mamy prawo i obowiązek wybierać inne układy - zdrowsze i lepsze.

    napisał: 2010/05/15 16:26:17

    OdpowiedzUsuń
  4. No to teraz mi pieknie narysowałaś co mialas na mysli:)
    Czyli po cześci chodzi o manipulanctwo:)
    Kiedyś czytałam kisiążke 'Toksyczni Rodzice' .. którą notabene gorąco polecam:) Duzo jest tam tego o czym piszesz .. 5 dobrych lat walczyłam z tym żeby nie czuć się winną że nie myśle jak oni .. ale walka została wygrana:) i mam nadzieję, że taraz jestem wolna :)

    napisał: ses-ame 2010/05/15 21:17:12

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)