Co karmi duszę

/
2 Komentarzy
„Jakie jest podstawowe pożywienie duszy? Niektóre kobiety do życia potrzebują powietrza, nocy, światła, słońca, drzew. Inne karmią się tylko słowami, papierem, książkami. Niektóre muszą skakać, giąć się i biec, bo ich dusza łaknie tańca. Jeszcze inne tęsknią tylko za spokojem w cieniu drzew.”
Clarissa Pinkola Estees "Biegnąca z wilkami"

Większość ludzkich nieszczęść, depresji, niespełnienia, smutku, poczucia klęski i drętwoty emocjonalnej wynika z głodu… duszy. Karmiąc ciało, zapominamy o tym, że nie żyjemy tylko tym co wpada do naszego żołądka, ale potrzeba nam także czegoś więcej: spełnienia, które dla każdego jest czymś innym.
Wydaje mi się, że z jednej strony to coś co nazywamy „życiem duchowym” zanika. Rozglądam się wokół siebie i kiedy patrzę w oczy śpieszących się ludzi, wątpię, że karmią się czymkolwiek poza światem materialnym. Nawet jeśli łapią w tym pędzie cokolwiek  duchowego, jakąś kulturę, religię, medytację;  to obawiam się , że jest to takiej samej jakości jak "junk food" rodem z Mc Donalda.
Z drugiej strony, świat emocji i duszy nigdy nie był tak łatwo dostępny.  Nigdy tak wielu ludzi nie korzystało z różnych form doskonalenia: pomocy psychologów, poradników, warsztatów itp. Można mieć na ten temat różne opinie; są dobre i złe, ale moim zdaniem, to czego nam najbardziej w życiu duchowym brakuje, najczęściej możemy dać sobie wyłącznie my sami. Zewnętrzny świat może nam pomóc, zainspirować, popchnąć ku zmianom, zachęcić i wesprzeć – ale głównej pracy, jaka jest do zrobienia, nikt za nas nie wykona. Nie ma tak, że siądziemy, posłuchamy, poświęcimy tydzień na warsztat, wydamy 1000 zł na dobrego terapeutę,  a cała reszta spłynie na nas jak cudowne oświecenie – opromieni i rozwiąże wszystkie problemy.
Uważne życie: wsłuchiwanie się w potrzeby duszy i ciała; cisza, w której jesteśmy w stanie się zatrzymać bez przerażenia czy onieśmielenia samym sobą – to taki dziki las, pełen jam, złamanych drzew i jaskiń gdzie kryją się prawdziwe skarby i odpowiedzi na pytania, które kołaczą się w nas, czasem bez sensu; bez odpowiedzi.  To co się tam znajduje może nas na początku przerazić: w końcu instynktownie dążymy do światła, a zdarza się , że napotykamy tam ciężki, nieprzemakalny mrok, który skutecznie nas odstrasza i zatrzymuje w drodze do rozwoju. Cała sztuka w tym, aby przez ten pierwszy strach przejść: rozproszyć go i zobaczyć co kryje się za nim -  co się z niego wyłania - posprzątać w nim; w sobie i dowiedzieć się co się za nim kryje. Ta wiedza wyzwala i uszczęśliwia -  a co najważniejsze daje wiedzę o tym jak dalej żyć.
Idzie lato, urlopy.  Fajnie byłoby zrobić sobie wolne od świata; niekoniecznie z tabunem ludzi wokół; może w samotności, w ogrodzie, niekoniecznie bardzo daleko stąd. Usiąść i zastanowić się co karmi naszą duszę, co jest moim największym smutkiem, głodem, potrzebą?  Dać sobie to czego nam najbardziej na co dzień brakuje, nauczyć się tego obdarowywania i zabrać ze sobą  -  nie tylko na kolejne wakacje , ale także na cały rok.  Aby być bardziej promiennym, sytym życiem, radosnym i spełnionym. Czego sobie i Wam na to lato życzę.


Zobacz również

2 komentarze:

  1. Piękne życzenia na lato :)

    napisał: renniekarnacja 2010/05/24 21:28:52

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie na takie wakacje co roku czekam... z dala od konglomeracji i tłumów:) Kiedy wszystkich ciągnie do zatłoczonych Międzyzdrówjów uciekamy z małżem w pustkowia jeśli to tylko możliwe. W ciągu roku za duży wokół nas harmider i wariactwo. Codzienne przebywanie z ludźmi straszliwie męczy i powoduje że mózg domaga się wyciszenia i spokoju:)

    napisał: ses-ame 2010/05/25 11:42:25

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)