Terapeutyczna moc dzienników

/
1 Komentarzy
Lubię czytać dzienniki. Te internetowe, książkowe, prasowe, każde. Wczoraj cytowałam "Kartki z białego zeszytu" Soni Raduńskiej -  wyjątkowy dziennik dojrzałej, mądrej kobiety. Pełen ciepła i spokoju, który emanuje ze stron jak z balsam na roztrzepaną i rozwichrzoną duszę. Piękne studium poszukiwania i pogodzenia – lekcja czerpania z każdego dnia, dostrzegania niezwykłości w prostocie i snucia opowieści. Czytam też - partiami - niezbyt regularnie- dziennik Krystyny Jandy na jej stronie internetowej. Podziwiam zapał autorki i stanowczość w realizowaniu coraz to nowych zadań, zgodę na przemijanie życia, umiejętność czerpania radości ze zwykłych, pozornie prostych spraw, otwartość i cieple, mądre serce. Czytam w końcu blogi internetowe te cytowane w ulubionych i wiele innych przypadkowych; żyję po trochu życiem innych ludzi, przeglądam się mu i kibicuje z mojej strony świata.
Czemu ludzie piszą dzienniki - a potem pokazują je światu ? Może po to, aby odkryć  to co  na codzień ukryte, żeby podzielić się  tym co nie zostało z braku czasu, ochoty, lub uszu do słuchania wypowiedziane i nazwane?  Żeby zachować chwilę, która mija bezpowrotnie i nie ma szans powrócić?
Pisanie jest pewną terapią. Dobrą, tanią, ale i dość ryzykowną.  Do dziś żałuję, że po tym jak nadużyto mojego zaufania i okradziono mnie z mojej prywatności, spaliłam moje nastoletnie dzienniki i pamiętniki. Na długie lata przestałam w ogóle pisać, przestałam mieć zaufanie do papieru; wiedziałam, że nie ochroni mnie przed niepowołanymi oczami i może bezkarnie i smutno wydać  to co miało pozostać moje i tylko moje.
Mimo to warto pisać. Porządkować swoje myśli, zbierać okruchy dni, radości, smutki, kolekcjonować wspomnienia. Po latach jest do czego wracać, można obserwować swoje metamorfozy, odkrywać w swoim życiu historie rodem z filmu, zobaczyć w sobie samym bohatera- który krok po kroku, jak w powieści czy serialu pokonuje przeciwności, błądzi, łamie się, wstaje, cieszy, bawi i rozpacza.
Wydaje się nam często, że nasze życie jest nieciekawe. Że pisanie, odkrywanie, zbieranie okruchów wspomnień to domena gwiazd, artystów i indywiduów rodem z pierwszych stron gazet. A przecież to nasze życie, nie sąsiada, nie pani X z TVP interesuje nas i obchodzi najbardziej. To nasze dni stanowią o jakości i niezwykłości tego co mamy dla siebie, dla innych, o naszej drodze i naszym ( nie) spełnieniu.
Czytajcie więc i piszcie. Zachowujcie to co niewypowiedziane,  co wstydliwe, warte zachowania, warte zapomnienia. Papier, komputer, są cierpliwe. Przyjmą wszystko. A po latach zdecydujecie czy bagaż jest wart transportu, czy też lepiej zostawić go bez żalu i smutku na jakimś życiowym wirażu. Zapakować z tkliwością w szkatułkę albo oddać w dobre, chociaż niszczące ręce gorącego, rudego ognia; gdzieś daleko, lub przeciwnie tylko o krok stąd.
Powodzenia.


Zobacz również

1 komentarz:

  1. Zachłystuję się Twoją umiejętnością wyrażania uczuć/myśli/ Piszesz pięknie, lekko, bezboleśnie :)
    Co do dzienników - masz rację - to dobra i tania terapia :)

    napisał: freedda 2010/03/15 01:06:36

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)