„Nie można żyć zdrowo na chorej planecie”

/
10 Komentarzy


"Wszystko krąży i łączy się razem jak krew, która jest wspólna dla jednej rodziny. Wszystko to co przydarza się Ziemi przydarza się również jej synom i córkom.” - tymi słowami zwracał się do ludzi Zachodu, Wódz Indian, oddający panowanie nad swoją ziemią. Te słowa brzmią jak przestroga. Taka, której nikt nie słuchał. 


Od około pięćdziesięciu lat – zapadalność na poważne choroby w krajach rozwiniętych staje się coraz poważniejszym problemem i dotyka coraz młodszych, z pozoru niezagrożonych ludzi.

To prawda, nowoczesna medycyna potrafi im coraz lepiej pomagać, ale nie możemy porzucać pytań o przyczyny tego stanu rzeczy. 

Okazuje się, że nowotwory atakujące mieszkańców Zachodu - na przykład piersi, okrężnicy i prostaty - występują tu z częstotliwością od siedmiu do sześćdziesięciu razy większą niż w krajach azjatyckich.

Z badań wynika, że w prostatach mężczyzn z Azji, którzy zmarli przed ukończeniem pięćdziesiątego roku życia, z innych powodów niż rak, znaleziono tyle samo przedrakowych mikroguzów, co u mężczyzn z Zachodu. To nie geny mają więc podstawowe znaczenie, ale czynniki środowiskowe. 

Potwierdzają to badania  częstotliwości występowania nowotworów u Japończyków, którzy osiedlili się na Zachodzie. W ciągu jednego lub dwóch pokoleń, częstotliwość występowania u nich raka zrównuje się z częstotliwością w całej populacji.

Krótko mówiąc w zachodnim sposobie życia jest coś, co osłabia mechanizmy obronne organizmu walczące z tą chorobą.

Doktor Servan Schreiber, autor bestselerowego "Antyraka",  pisał o tym, że winę ponosi nasz sposób życia, środowisko i to jak je traktujemy. Doszedł do wniosku, że nie można dobrze i zdrowo żyć na planecie, która cierpi i sama coraz poważniej choruje.

Jest tysiące sposobów, na to by ulżyć Ziemi, a w konsekwencji wpłynąć także na swoje zdrowie:  często ekolodzy zalecają rezygnację z używania prywatnych samochodów, oszczędzanie wody, segregację śmieci, bio jedzenie itp. Jest jednak jedna rzecz, która ściśle łączy stan naszego zdrowia i stan środowiska naturalnego:  jedzenie mniejszych ilości mięsa.

Czy zdajecie sobie sprawę, że 30 % terenów rolniczych jest uprawiana po to aby wykarmić zwierzęta rzeźne? Jest to główny powód wycinania lasów. Im więcej mięsa konsumujemy, tym więcej terenów należy przystosować i wygospodarować aby można było wykarmić zwierzęta.

Nawozy i pestycydy używane w uprawach kukurydzy i soi są głównymi winowajcami odpowiedzialnymi za wyjaławianie gleby i zanieczyszczanie rzek. Gazy cieplarniane emitowane przez zwierzęta rzeźne, mają taki sam wpływ na powiększanie efektu cieplarnianego jak transport lądowy czy lotniczy.

New York Times obliczył i opublikował  w  2008 r. dane, z których niezbicie wynika, że gdyby Amerykanie zaczęli spożywać tylko o 20 % mniej mięsa, to efekt dla środowiska naturalnego  byłby taki jakby wszystkie samochody spalinowe na świecie wymienić na takie z napędem hybrydowym.    (!!!!!!)

Międzynarodowe Stowarzyszenie naukowe do walki z rakiem zaleca aby tygodniowe spożycie czerwonego mięsa na osobę nie przekraczało 500 gr. W Europie zachodniej – w tym myślę także w Polsce jest to ok. 250 gram dziennie – czyli  przeciętnie ponad trzy razy tyle co zalecane. Dla porównania w Indiach je się około 14 gramów dziennie i obserwuje się tam bardzo mały odsetek chorych na raka, Alzheimera i choroby układu krążenia.

Każdy rozsądnie myślący człowiek widzi zależność pomiędzy stanem naszej planety, a naszym życiem. Schreiber w swoim felietonie z 2009 r. powołuje się na słowa jednego z dawnych wodzów indiańskich, wypowiedziane w 1854 r. kiedy oddawano terytorium dawnych Indian pod panowanie Stanów Zjednoczonych.

Ten  swoisty testament brzmiał następująco:

„Nauczcie swoje dzieci, tego czego my nauczyliśmy nasze; że Ziemia jest naszą matką. Wszystko to co przydarza się Ziemi przydarza się również jej synom i córkom. Jeśli człowiek pogardza Ziemią, pogardza też samym sobą.  Ziemia nie należy do człowieka, to on należy do niej. Wszystko krąży i łączy się razem jak krew, która jest wspólna dla jednej rodziny. Wszystko to co przydarza się Ziemi przydarza się również jej synom i córkom.”

Nigdy nie jest za wcześnie ani za późno aby o tych słowach pomyśleć i wcielić je w życie: dla zdrowia naszego i naszej planety..



Korzystałam z "On ne peut pas vivre en bonne sante sur une planete malade" D. Servan- Schreiber / Psychologies Magazine 04/ 2009


Zobacz również

10 komentarzy:

  1. Nie można żyć zdrowo na chorej planecie - ja jednak uważam że ta teza ma silny charakter PR-owski. Nie bardzo rozumiem dlaczego od razu - chora planeta. Sadze że mozna bez trudu przygotowac teze na za i na przeciw. Ekologowie chałwa im zwrócili uwagę swiata na szereg problemów itd. Ale dlaczego od razu chora planeta i dlaczego od razu raka mamy my i nasza planeta. Wzrost zachorowań na raka mozna powiązac z tyloma innymi danymi że wręcz - dajcie mi dane a sfabrykuje tezę. Ostatnia wpadka z raportem ONZ świdczy o tym że winni juz sa i nie ma znaczenia co i jak. Człowiek - mówi teoria został opracowany na model ok do 40 lat , to że zyje więcej to dowodzi tylko jego inteligencji - ewolucja stworzyła inteligencje ale jej nie przewidziała bo tak by nam dała 100- 150 lat abysmy tworzyli produkty inteligencji ( np taka teoria). Po przekroczeniu 40 matryca sie sypie i tak cudem informacyjna matryca dociąga tak do 60-80 . Byc moze Azjaci maja inna pule genów - kto wi ? Tak więc jestem politycznie poprwany popieram ekologie. Jestem przeciw ekoterroryzmowi który mi wmawia że najlepiej by było abysmy zalogowali się do jaksiń i zostawili Ziemie w spokoju. To jest wrabainie mnie w abstrakcyjne globalne poczuciew winy. Jednym z takich ekopotworków jest akcja wyłaczenia wszstkich świateł na godzine . To jest klasyczny przykład eko...Sytem energetyczny jako całosc źle znosi i to bardzo nagłe zaniki zużycia energii co oznacza że będzie potrzebował więcej energii na przyhamowanie a potem więcej energii na rozkrecenie dostaw. Efekt końcowy - zero oszczędnosci tylko dwa razy więcej zużytej energii wydzielonej na bateraich kondensatorów - i jak to traktować ? pzdr

    napisał: xennax 2010/03/22 11:55:18

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo daleka jestem od twierdzenia, że powinniśmy wrócić do jaskiń, porzucić zdobycze cywilizacji i zacząć chodzić w przepaskach z liści na biodrach :) Nie uważam również, że środowisko ponosi jedyną winę za wzrost zachorowań na raka- pisałam na tym blogu również o przyczynach psychosomatycznych, stresie, który również na to wpływa - a temat jest bardzo złożony i skomplikowany - nie porywam się nawet na częściową analizę - a co dopiero na formułowanie stwierdzeń o jedynej obiektywnej prawdzie. Fakt jest faktem - że wszystko w życiu składa się na pewną całość: środowisko, nasze nastawienie, sposób życia, odżywiania, postrzegania rzeczywistości - i wszystko się w nas zapisuje. Chodzi o to aby pewnych spraw być świadomym- co nie oznacza , że mamy się terroryzować każdą sprawą i popadać w niezdrową przesadę.

    napisał: 2010/03/22 12:27:08

    OdpowiedzUsuń
  3. tak zgadzam sie w pełni z taka interpretacja, takie bardziej epikurejskie podejscie do ekologii jak najbardziej - czasem mylacy tutuł przesuwa akcenty w strone bardziej emocjonalnych a tu wtedy mozna dyskutowac w nieskończoność.

    napisał: xennax 2010/03/22 13:34:22

    OdpowiedzUsuń


  4. swiatem rzadza i kontroluja politykow koncerny energetyczne-a im nie zalezy na ludziach-tylko na gigantycznych pieniadzach i wladzy; czlowiek powinien skierowac sie na wykorzystanie darmowej energii : slonca, wiatru, wody, ktora nie zanieczyszcza srodowiska i wbrew temu co sie mowi, jest latwa do uzyskania; tysiace ludzi z roznych stron swiata konstruja urzadzenia do uzyskiwania darmowej energii, ale urzedy patentowe odrzucaja ich wnioski, a mnostwo tych ludzi umieralo w podejrzanych okolicznosciach, gdy ujawniali sie publicznie; nie potrafie dokladnie wszystkiego wytlumaczyc-ale moj maz siedzi w temacie od miesiaca-jesli ktos jest zainteresowany zachecam do sciagniecia e-booka, ktory jest kompendium wiedzy o wynalazcach i ich urzadzeniach: "A Practical Guide to Free-Energy Devices " - free-energy-info.co.uk/PJKBook.html.

    napisał: tehuana 2010/03/22 13:45:13

    OdpowiedzUsuń
  5. link nie działa, z urządzeniami które teoretycznie tanio robia energię to long story. Te wiatrowo, słoneczne, pływowe instalacje maja jedną zasadnicza wadę sa niesterowalne czyli nie mozna na nich oprzec systemu energetycznego dużej wielkości. zasadniczo nadaja sie tylko do podgrzewania wody - a koszt produkcji tych urzadzeń to całkiem inna historia. W pewnym sensie każdy może umierać w podejrzanych okolicznościach a wielkich teorii spiskowych skolko ugodno

    napisał: xennax 2010/03/22 14:01:23

    OdpowiedzUsuń


  6. Kiedys żyliśmy krótko bo zabijały nas dzikie zwierzęta, choroby - z ktorymi dzieki rozwojowi medycyny poradzilismy sobie przy pomocy prostych leków, brak higieny, brak świadomości, wojny, głód itp. Takze natura i jej zdrowie nie mialo tu duzo do rzeczy. Złamana noga mogla Cie kosztować życie - tak samo prozaiczne zranienie, przeziebienie, czy ciężki poród u kobiety o wąskiej miednicy. Nie sądze abyśmy byli zaprogramowani na 40 lat - poprostu teraz żyjemy inaczej - czasem lepiej czasem gorzej - ale jednak dłużej. Nie wszsytkiemu da się zapobiec i nie wszystko jest takie proste i oczywiste - jeszcze raz podkreslam - nie ma jednej obiektywnej prawdy - i nie chcialabym nawet jej znac, a co dopiero głosić :)

    napisał:2010/03/22 14:43:22

    OdpowiedzUsuń


  7. te 40 lat to był tylko przykład, raczej chodziło o to że własnie inteligencja która sie rozwinęła umozliwiła postęp powolny ale postep. jak sie bada ciała zwierząt, min drapiezników to można zauwazyc że wygląda na to że ciągle muszą walczyc o pozywienie i ciągle mało. Człowiek opanował ogień co spowodowało że mając niewielką ilośc mięsa mógł je termicznie poprawic itd, zabic pasożyty itd. Ja sie zgadzam że wprowadzenie pojecia obiektywnej prawdy jest wprowadzeniem pewnego pojęcia statycznego do procesu dynamicznego jakim jest życie. generalnie dla mnie sam proces zycia, jego złożoność i mimo wszystko piekielna niezawodnośc powala mnie technicznego na kolana przyznaje sie Avatar .

    napisał: xennax 2010/03/22 14:59:48

    OdpowiedzUsuń


  8. Mnie się wydaje, ze jednak jakiś program jest, tylko, że my nauczyliśmy się w nim grzebać;)
    Kiedyś organizm w miarę starzenia się był coraz słabszy i zapalenie płuc np. go zabijało. Dzisiaj już nie, bo znamy na to sposoby.
    Ciekawe do jakiego wyniku jesteśmy w stanie dojść w miarę dalszego postępu? I jaką cenę za to zapłacimy, bo niewątpliwie zapłacimy, tak jak płacimy już dzisiaj...

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/03/22 15:25:49

    OdpowiedzUsuń


  9. grzebanie w kodzie to nie takie proste, ogrom informacji która tam jest zakodowana skłania do bardzo dużej pokory. W końcu ta nic się budowała setki milionów lat więc odtworzenie sekwencji mimo extra, hiper komputerów może zabrać bardzo duzo czasu o ile jest mozliwe . DNA to nie program komputerowy to takie mega szachy. Nie bardzo rozumiem jaka cene płacimy ? to dla mnie jest zbyt ogólne. Jasne że wyrażanie swoich obaw jest rozsądne ale fakty. Nie preferuję postawy nie martwienia się o nic ale też nie łapię reguły po co sie martwić dla zasady.

    napisał: xennax 2010/03/23 07:30:47

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedź rozrosła mi się w głowie to dużych rozmiarów, ale postaram się zebrać w miarę krótko: uważam, że nam, ludziom, brakuje właśnie pokory, o której wspominasz w kontekście zmiany DNA. Pokory, która nie pozwoliłaby nam traktować świata jak swojej własności, z którą możemy robić co chcemy i nie ponosić za to konsekwencji. Pokory, która pomogłaby nam godzić się z przemijalnością życia, starością i nieuchronnym końcem. Czasem mam wrażenie, że wierzymy, że uda nam się odnaleźć eliksir nieśmiertelności...

    Uważam tak jak m., że żyjemy na chorej planecie, choć mam wątpliwości co do procesu naprawczego; czy nie jest to często kolejny sposób na dorobienie się albo karierę...

    Nie miałam na myśli martwienia się a jedynie konsekwencje naszego postępowania czyli właśnie ceny jaką płacimy za to co robimy. Ceną dłuższego życia jest m.in problem co z jakością tegoż oraz problem skąd wziąć pieniądze na emerytury? Problem palący, bo nagle (?) okazuje się, że system stworzony w momencie gdy średnia życia wynosiła 60 lat nie sprawdza się za nic gdy ta średnia podskoczyła o lat 20 i w dodatku spadła tzw. dzietność... Tak że z emerytury pod palmami skorzystało raptem jedno pokolenie i to raczej nie w Polsce. Więc może się rychło okazać, że co prawda żyć będziemy długo, ale będzie to dla wielu (większości?) wegetacja...
    Ratowanie i przedłużanie życia za wszelką cenę często powoduje, że żyje się, ale trudno nazwać to godnym życiem... To są bardzo delikatne i trudne problemy natury etycznej, których kiedyś po prostu nie było. I rosną lawinowo, i to jest ta cena.

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/03/23 16:25:28

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)