"Jedz, módl się, kochaj"

/
2 Komentarzy
Książka "Jedz, módl się, kochaj"  Elizabeth Gilbert to opowieść autobiograficzna  o poszukiwaniach swojej drogi życiowej i o długiej, rocznej podróży przez świat, która w tych poszukiwaniach odegrała znaczącą rolę.
Elizabeth – autorka i bohaterka powieści - przed skończeniem 30 lat miała wszystko to o czym marzy prawie każda kobieta: męża, dobrą spełniającą pracę, sukcesy, mieszkanie, dom za miastem. Stała u progu realizacji kolejnych kroków i etapów życia: posiadania dzieci, poświęcania się rodzinie, rozwijania zdolności itp. Stało się jednak coś takiego, co zaczęło pomału w niej dokonywać zmian, coś co na początku cicho piszczało z niezadowolenia, a chwile później zaczęło się rozpaczliwie rzucać i wrzeszczeć: sprzeciw przeciwko takiemu życiu i  scenariuszom jakie ono przewidywało. Doszła do wniosku, że nie chce już swojego małżeństwa, że myśl o potomstwie budzi jej instynkt ucieczki, że wszystko się w niej buntuje  przeciwko realizacji planów z tym związanych.
Powiecie pewnie, że to książka o egoizmie. Tak, w pierwszej warstwie rzeczywiście: Elizabeth zostawia męża, przechodzi przez traumatyczny rozwód, kolejny związek, który nic nie buduje tylko pogłębia problemy, w końcu zapada się w otchłań depresji; której mimo wewnętrznego sprzeciwu nie jest w stanie pokonać bez leków antydepresyjnych.
Postanawia wyruszyć w podróż; którą opłaca z honorarium za książkę o tej przygodzie i całkowicie zagubiona poszukuje siebie. Najpierw we Włoszech, gdzie oddaje się wyłącznie przyjemności poznawania nowego języka, kraju oraz jedzeniu; potem w Indiach, gdzie odnajduje spokój w medytacji i modlitwie; a na końcu w Indonezji, na Bali, gdzie wraca po mądrości do starego szamana i odnajduje miłość.
Książka jest piękna, ponieważ pokazuje siłę przeobrażenia i sens poszukiwań. Oczywiście, że nie wszyscy mamy tyle szczęścia aby wyruszyć w cudowną, kosztowną podróż; przeważnie nasze życiowe poszukiwania odbywają się w gorszych warunkach i nie tak przyjaznej scenerii; ale przesłanie jest mimo to aktualne i warte rozważenia. Nie warto na siłę tkwić  w niesatysfakcjonujących związkach i miejscach tylko dlatego, że tak wypada, że tak jest prościej; warto zdobyć się na trud poszukiwania i odnajdowania siebie. Może się okazać, że zabierze nam to dużo czasu i nie obejdzie się bez cierpienia i samotności.  Pomocne mogą być  3 tytułowe sprawy przewodnie tej książki: jedzenie, modlitwa i miłość;  czyli przyjemności dla ciała i dla duszy; otwarcie na duchowość i kontakt z Bogiem jakkolwiek byśmy go pojmowali ; a na końcu ( nie mylić kolejności!!), kiedy już odnajdziemy spokój i wewnętrzną równowagę: miłość- która w ostatecznym rozrachunku jest celem i  najpiękniejszym elementem naszego życia.
Książkę przeczytałam z radością i dużą przyjemnością. Polecam ją szczególnie tym, którzy uważają, że nie mają prawa rujnować swojego życia i zaczynać od początku;  a także tym którzy wątpią w sens i celowość przeobrażania siebie i poszukiwania pokoju i miłości w sobie.


Zobacz również

2 komentarze:

  1. Zgadzam się w 100% z Twoja oceną tej książki.

    napisał: renniekarnacja 2010/03/20 10:04:22

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka rewelacyjnie opisująca rozterki, problemy i punkt widzenia współczesnej kobiety. Bliska mojemu sercu opowieść. Kupiłam ją kilka dni temu i z zapartym tchem czytam, bo opisuje moje życie. Niesamowite jak wydaje nam się, że jesteśmy wyjątkowi, niepowtarzalni a tu nagle...ktoś prowadzi dokładnie takie samo życie, ma takie same spostrzeżenia, problemy. Nagle nasz indywidualizm gdzieś się rozmywa...

    napisał: mowia_o_mnie_zimna_suka 2010/03/23 22:18:41

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)