Ciążowe historie o euforii i zaufaniu

/
3 Komentarzy
Budzę się ostatnio w nocy lub nad ranem -  i śmieję się  -  do moich snów, do mojego rosnącego brzucha, do ciszy i kota na fotelu obok -  odczuwam chyba ciążową formę euforii.  Stan, przeżywany po raz pierwszy w życiu – dla mnie jest permanentnym, długotrwałym  cudem – rozciągniętym na ponad 250 dni w kalendarzu życia.
Nie jestem nawiedzoną mamuśką.  Kiedyś myślałam, że posiadanie dzieci jest czymś poza mną: czymś dalekim i nie do końca potrzebnym tak mnie jak i temu światu. Któregoś miesiąca; właściwie nie wiem kiedy- ta świadomość się zmieniła -  coś się poprzestawiało i ten proces trwa: dynamiczny jak rzeka, nowy, wartki, porywający, dziki- zaskakujący mnie samą.  Zdarza mi się myśleć o zmianach jakie zajdą po narodzinach dziecka z obawą:  o tym, że nie będę już wolna i niezależna - na bardzo długo, odpowiedzialna za kogoś więcej niż ja sama. Moje ego – w obawie przed detronizacją cicho jęczy i snuje różne-  mało pachnące historie z  pieluchami i zupką przecierową w tle.
Nie mam pewności co do tego jak przejdę poród, połóg,  jak zniosę nieprzespane nocy -  moje ciało jest dla mnie tajemnicą, jeszcze nie miało okazji się odkryć.  Zyskałam jednak coś niesamowitego -  jeszcze większą pewność, że sobie dam radę – że to co się dzieje we mnie i poza mną -  jest przejawem jakieś wielkiej, niezmierzonej siły natury-  która gra ze mną – opiekuje się i wspiera –  nie tylko mnie, ale każdą rodząca kobietę od wieków- od stworzenia świata – od pierwszego krzyku jaki wydaliśmy rodząc się sami.
Jest w tym jakaś magia, wielki niezmierzony cud -  cisza przed wielkim wydarzeniem. Zgadzam się z doktor Preeti Agrawal , która proponuje holistyczne: spójne z fizycznością i psychiką podejście do ciąży i porodu. Uważa ona, że nie można oddzielić sfer emocji od ciała - szczególnie w tak metafizycznym okresie życia jakim jest noszenie pod sercem rosnącego życia.
Współczesna medycyna poród traktuje jak zadanie z mechaniki. Obiekt danego rozmiaru musi przejść przez otwór X -  praca jaką należy przy tym wykonać wiąże się  z określonym oporem, który należy przezwyciężyć, zadanie powinno być przeprowadzone w jak najkrótszym czasie, przy zachowaniu parametrów przechodzącego przez otwór obiektu, no i jakby przy okazji z niezbyt dużym napięciem samego otworu.  Straszne, prawda?
Chociaż dzieci rodziły się od wieków -  dzięki medycynie mamy dziś niezwykły komfort kontroli, wiedzy i pomocy - wtedy kiedy jest ona niezbędna. Niestety zbyt "inżynieryjne" i rzeczowe podejście do całego zagadnienia,  bardzo mu szkodzi -  uprzedmiotawia tak rodzącą kobietę jak i dziecko. Stają się oni  bezwolni i zależni od tego co się im każe i jak się ich traktuje - przestają być głównymi aktorami spektaklu -  przysłonięci aparaturą, medycznym żargonem i niestety często także zimną obojętnością...
Dlatego tak ważne są akcje takie jak "Rodzić po ludzku", szkoły rodzenia, kształtowanie świadomości personelu  medycznego i całego społeczeństwa. Nie dlatego, że nie wiemy jak powinno się przeżywać ciążę, poród, macierzyństwo; przeciwnie; dlatego że wiemy  to wszystko od wieków- ta umiejętność mieści się w naszej skarbnicy instynktownej mądrości i musimy ją sobie przypomnieć i na nowo jej zaufać.
Przede mną jeszcze piękna wiosna - i lato, kiedy  ma urodzić się nasze dziecko. Traktuję te 9 miesięcy jako czas dojrzewania do nowej roli - rośnięcia wraz z maleństwem w siłę i mądrość, przygotowania do zadania - które musi być wykonane z bólem ale i  głęboko wierzę: z sensem, radością i miłością. Czuję cudowny smak tej przygody i wielką radość, że mogę ją przeżywać. Ufam sobie i ufam naturze, która wie co robić. Cokolwiek jest tego przyczyną: biochemia, hormony, natura, życie: bardzo, ale to bardzo się cieszę :)


Zobacz również

3 komentarze:


  1. :)

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/03/28 08:32:44

    OdpowiedzUsuń


  2. Może nie potrafię tak pięknie pisać ... ale czułam dokładnie to samo:D

    napisał: ses-ame 2010/04/23 08:59:07

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciesze się, że ktoś podziela moje odczucia:) Pozdrawiam serdecznie!

    napisał: 2010/04/23 12:30:14

    OdpowiedzUsuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)