Kototerapia

/
7 Komentarzy



Ludzie dzielą się na trzy grupy: wielbicieli kotów, psów i tych, którzy zwierząt nie tolerują w ogóle. Tak pierwszych jak ich drugich rozumiem i szanuję, ale trzecich wolę omijać i boję się ich trochę, ponieważ wydaje mi się, że tylko istoty zupełnie bezduszne i cyniczne, mogą zupełnie odcinać się od „znajomości” z naszymi braćmi mniejszymi. 

Co do kotów to wiem z autopsji, że bywają wredne i złośliwe. Wybierają sobie człowieka, który w swojej naiwności uważa, że to on dokonał wyboru i łaskawie pozwalają się kochać. Potrafią być czułe, ale także  nieznośne i humorzaste jak małe dzieci.
Nasza kotka, mimo prawie trzech lat w naszym domu, czasami gryzie i drapie. Nie znosi noszenia na rękach, pozwala na to wyłącznie z miną zblazowanej i znudzonej zabawą królowej na salonach. Nawet w kurzu naszego remontowanego mieszkania wygląda jak reprezentantka koronowanych głów, za nic biorącą sobie coraz bardziej przybrudzone futro. Jakby tego było mało, większą atencją darzy mojego męża mimo, że to ja ją karmię, dbam o jej dobre samopoczucie i rozmawiam z nią jak z członkiem rodziny.
Nie o mojej kotce chciałabym jednak napisać, ale o dobroczynnym wpływie zwierząt, a w szczególności kotów na nasze życie.  Czy istnieje coś takiego jak „kototerapia”?


Na zdrowie! 

Chociaż brzmi to nieprawdopodobnie, przebywanie z kotem daje nam właśnie prawdziwie terapeutyczne efekty:  niweluje skutki stresu, odpręża, leczy choroby i odgania czarne myśli. Wiele specjalistycznych badań pokazuje, że osoby, które mieszkają pod jednym dachem z kotem, cieszą się lepszym zdrowiem psychicznym niż Ci, którzy kota nie mają.
Koty od wieków cieszyły się kiepska opinią. Uważano, że mają siedem żyć, zawsze spadają na cztery łapy, dziwnym diabelsko-podobnym trafem wychodzą ze wszystkich opresji i chodzą nikomu nieznanymi ścieżkami. Czczone albo odwodzone od czci -  nie miały lekkiego życia.


Mrucz do mnie... 

Co takiego specjalnego jest w kotach, że wpływają pozytywnie na nasze ciało i umysł? Mruczenie. Ta dziwna właściwość, której nie mają żadne inne zwierzęta, oprócz magii i przyjemności jaką przynosi, daje także wymierne medyczne efekty.

Wibrowanie odczuwane podczas przebywania z kotem ma od 25 do 50 Hertzów i przypomina do złudzenia to, które wykorzystywane jest w nowoczesnej ortopedii i medycynie sportowej, po to by leczyć złamania, naderwania mięśni i inne poważne urazy.

Wibracjom towarzyszy dźwięk, który głęboko oddziałuje na nasz mózg i wywołuje reakcje chemiczne odpowiedzialne za zmniejszenie oddziaływania stresu i zagrożenia oraz wytwarzanie hormonu szczęścia i spokojnego snu:  serotoniny.

Koty mruczą z egoistycznych pobudek, bynajmniej nie robią tego aby nas uszczęśliwić, ale efekt finalny jest niezaprzeczalny. Wyczuwają również emocje: odpowiedzialne za ten fenomen są feromony: zapachy, który generuje nasze ciało w sytuacjach radości, smutku czy zagrożenia. Koty wyczuwają je i dlatego niektórych nie znoszą i omijają szerokim łukiem, a do innych czule tulą się i intuicyjnie wyczuwają ich złe i dobre intencje.
Koty nas kołyszą, pozwalamy sobie przy nich na bezbronność, tkliwość – jesteśmy przy nich innymi ludźmi. To taki trochę powrót do dzieciństwa, do stanu rozkołysania, utulenia i bezpieczeństwa.

Wbrew pozorom, koty są mniej wymagające od psów. Nie potrzebują codziennego wyprowadzania na spacer, dobrze znoszą samotne godziny, które spędzamy poza domem.

Jakkolwiek by na sprawę nie patrzeć, między kotem a człowiekiem jest jakaś niewypowiedziana magia. I to z powodu tej magii warto znosić humory i akceptować ostentacyjną niezależność.

Bilans zysków i strat wychodzi zdecydowanie na plus.


Zobacz również

7 komentarzy:

  1. "Dla psa jesteś panem, kota karmisz" Jim Fiebig:)
    Może dlatego wiele osób kotów nie lubi...? Lubimy dominować;)

    napisał: sowa_nie_sowa 2010/02/14 18:54:28

    OdpowiedzUsuń


  2. całkowita kocia prawda....ja ją odkrywam już od 10 lat. teraz mamy gorsze dni,bo koty jednak chorują i nie zawsze spadają na cztery łapy. Nasz choruje już od pół roku, wdzięcznie przechodząc z jednego schorzenia w drugie....ale wciąż mruczy na kolankach.
    pozdrawiam

    napisał: occinelline 2010/02/15 20:46:50

    OdpowiedzUsuń
  3. jest cos takiego i nazywa sie felinoterapią:)

    napisał: baglady 2010/02/15 23:37:56

    OdpowiedzUsuń
  4. Jestem czwartym typem ;)
    zawsze miałam psy, od 2 miesięcy mam cudownego kota. Trafił do mnie już dorosły.
    Brakuje mi tylko codziennych spacerów, ale mam wrażenie, że kot więcej rozumie od psa. A przynajmniej lepiej udaje ;)

    napisał: sweetqmka 2010/02/16 10:14:34

    OdpowiedzUsuń
  5. "Wymysliłam powiedzenie: "Dom bez kota to głupota", strawestowalam: "Nie da ci ojciec, nie da ci matka tego co ci da kocia łapka". Inne moje utworki o kocie na blogu: kotnagalezi.blox.pl

    napisał: alodia1949 2010/02/16 15:14:56

    OdpowiedzUsuń
  6. Mój kot jest tak czuły, delikatny, bez deka złośliwości, iż uważam, że w przyszłym życiu będzie już człowiekiem (żart). Jest wdzięcznym, kochanym zwierzakiem. Przygarnęłam go jako dorosłego, był kociakiem, niezbyt dobrze radzącym sobie na działkach. Po 2 latach zachorował, mało brakowało, a bym go straciła. I chociaż to tylko kot, jak mówią niektórzy, niezbyt obznajomieni w temacie, byłaby to ogromna strata.
    PS To fakt, kot jest inteligentniejszy od psa, potrafi przyswoić i rozumieć 250 słów :)

    napisał: jusze33 2012/08/01 16:47:39

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś próbowałam odwrotnie - nie ile przyswaja, ale sprawdzić, na ile rzeczy mają swoje "kocie" słowa. Kiedy w domu były dwa rudzielce, odkryliśmy specyficzny dźwięk, którego używał tylko jeden z nich i tylko w jednej sytuacji - gdy nawoływał tego drugiego, by się z nim bawił. Teraz podsłuchujemy trójki kotów, ale na razie nie udało się odkryć żadnego innego kociego imienia. Więcej "mówią" do ludzi, niż do siebie nawzajem. Ale i tu da się odróżnić "Nudzi mi się" od "Daj jeść". A ludzie się dziwią, że można kotom przyglądać się godzinami.

      Usuń

Twoje komentarze są dla mnie bardzo cenne. Zostaw znak, że byłeś, podziel się swoim doświadczeniem, pamiętaj o empatii.
Komentarze są moderowane.
Dziękuję :)